Ubarwiamy szczyt, ale już nie straszymy

Janusz Lewandowski
opublikowano: 2007-12-14 00:00

W finale żmudnej drogi do traktatu reformującego Polska nie przestaje zaciekawiać Europy, choć przestała już straszyć. Polski slalom z Kartą praw podstawowych budził życzliwe zaciekawienie. Mniej życzliwie obserwowano spór o reprezentowanie Polski w Lizbonie i Brukseli. Ubarwiliśmy szczęśliwy finał batalii o nowy fundament traktatowy.

Wraz z przyjęciem traktatu Europa wydobywa się z kryzysu, w który wpadła na własne życzenie i sztucznie potęgowała. Uczyniono z nowego traktatu warunek przeżycia Unii Europejskiej, mając oczywiste dowody, że wspólnota 27 krajów funkcjonuje i dalej żyć może zgodnie z traktatem z Nicei. Koronnym dowodem było porozumienie w sprawie finansów na lata 2007-13.

Uzgodnienie nowych reguł instytucjonalnych przywraca wiarę w przyszłość UE, ale wątpiący, przesadnie udramatyzowany głos Paryża, Hagi czy Berlina pozostawił osad w ludzkich głowach. Kwestie ambicjonalne i proceduralne przesłoniły istotną korzyść, jaką mają z nowego traktatu biedniejsze kraje. Parlament Europejski zyskuje pełne prawa budżetowe, a jest to instytucja szczodra i przychylna interesom nowych uczestników integracji, którzy mają spory dystans do nadrobienia.

Janusz Lewandowski