Ubezpieczenia z technologią w tle

Grzegorz Kubera
opublikowano: 2015-07-12 12:22

Start-upowcy zabrali się za branżę ubezpieczeń. Niektóre firmy osiągają już miliardowe wyceny, a inwestorzy przeznaczą w tym roku rekordowe kwoty na ich rozwój.

Rynek ubezpieczeń jest coraz atrakcyjniejszy dla młodych przedsiębiorców.

– Towarzystwa ubezpieczeniowe widzą, że wraz ze zmianami zachodzącymi na rynk, one również muszą się do niego dostosowywać. Jako przykład można podać jednodniowe ubezpieczenia dla wynajmu samochodów między osobami fizycznymi. Coś, co wcześniej nie było możliwe, dziś nie sprawia ubezpieczycielom trudności – mówi Tomasz Czapliński, partner zarządzający w SpeedUp Venture Capital Group. 

Najwięksi gracze są też bardziej otwarci na innowacje. Łatwiej uzyskać dostęp do ich systemów, a ponadto ubezpieczyciele są zainteresowani pozyskiwaniem innowacji z zewnątrz.

– Jesienią zeszłego roku zostaliśmy partnerem Startup Weekend w Warszawie poświęconego usługom finansowym. Mocno zaangażowaliśmy się jako coachowie i jurorzy, a także wsparliśmy trzy innowacyjne pomysły na start-upy – mówi Adam Uszpolewicz, prezes Avivy.

Według analityków CB Insights 2015 r. jest dla branży technologiczno-ubezpieczeniowej rekordowy pod względem inwestycji. Od 2010 r. start-upy z niej zebrały od inwestorów 2,12 mld USD. W 2014 r. uzyskały 556,5 mln USD wsparcia, natomiast w tym roku już inwestorzy przeznaczyli 831,5 mln USD. Najwięcej umów, bo aż 80 proc., zawartych zostało w Stanach Zjednoczonych.

Płacą za formę

Jedną z innowacyjnych firm z sektora ubezpieczeń jest brytyjska Guevara, która wprowadziła na rynek platformę ubezpieczeń P2P (person-to-person). Jej klienci wnoszą małe składki i tworzą wspólny fundusz. Z niego wypłacane jest odszkodowanie, gdy któryś z członków grupy poniesie szkodę. W ten sposób ryzyko rozkłada się na członków grupy, co zmniejsza koszty ochrony i składki. Guevara pozwala klientom śledzić, co dzieje się z ich funduszami, sprawdzać, ile pieniędzy pozostało w puli i jakie pokryto z niej szkody.

Równie ciekawym start-upem jest amerykański Oscar, który ustawił wysoko poprzeczkę dla innych firm ubezpieczeniowych, oferując swoim członkom niższe stawki, bezpłatne konsultacje telefoniczne, aplikację mobilną umożliwiającą wyszukiwanie objawów chorób, wyszukiwarkę lekarzy zintegrowaną z Google Maps, porównanie cen usług, bezpłatne badania kontrolne, a nawet opaskę fitness Misfit Flash. Opaska śledzi aktywność użytkownika i przesyła dane Oscarowi – kiedy firma widzi, że klient dba o kondycję, obniża stawki i można płacić za ubezpieczenie nawet 240 USD mniej w skali roku.

– Podobają mi się takie pomysły i myślę, że już zmieniają ubezpieczenia. Zaletą wykorzystania takich rozwiązań jak elektroniczne opaski jest to, że dzięki nim wiemy, na jakie konkretnie ryzyko jest narażony klient, a składka ubezpieczeniowa może być dostosowana do jego profilu ryzyka – mówi Anna Grzelońska, członek zarządu ds. operacji i technologii w ING Życie.

W tym roku Oscar pozyskał kolejne finanse od inwestorów i obecnie wyceniany jest na 1,5 mld USD. Ma ponad 40 tys. członków i chce zacząć działać poza terenem Nowego Jorku, początkowo rozszerzając zasięg na Kalifornię.

– Hermetyczna branża ubezpieczeniowa będzie diametralnie się zmieniać ze względu na wzrost świadomości i oczekiwań konsumentów, pomysłowość młodych przedsiębiorców inspirowanych sukcesami start-upów, takich jak Oscar czy Guevara, oraz nową ustawę o działalności ubezpieczeniowej, która ma zawierać regulacje związane z europejskimi wymogami Solvency II – komentuje Dagna Ważyńska z funduszu venture capital KnowledgeHub.

Start-upy przyciągają klientów innowacyjnymi modelami biznesowymi, podczas gdy tradycyjni ubezpieczyciele stawiają najczęściej na przejęcia. Firma doradcza Accenture zapytała 141 topmenedżerów firm ubezpieczeniowych, czy zamierzają przejmować początkujące start-upy. Wyniki były następujące: 59 proc. ankietowanych spodziewa się, że ich konkurenci będą przejmować cyfrowe przedsięwzięcia ubezpieczeniowe w ciągu najbliższych trzech lat, a 43 proc. przyznało, że już przeprowadziło przejęcia lub ma zamiar je przeprowadzić w najbliższych miesiącach. Posiadanie w swoim portfolio start-upów technologicznych stało się kluczowym elementem strategii dużych ubezpieczycieli, pozwalającym na szybkie dostosowanie się do zmieniającego się rynku.

Złoto w samochodach

W najbliższych latach będziemy obserwować znaczny wzrost liczby firm świadczących usługi monitoringu telemedycznego, które będą powiązane z ofertami ubezpieczeniowymi.

– Najtrudniejsze pytanie brzmi: kiedy tego typu rozwiązania i modele zagoszczą w Polsce na szeroką skalę? – zastanawia się Piotr Pietrzak, chief technology officer w IBM Polska.

Choć w ubiegłym roku zanotowano spadek w ubezpieczeniach majątkowych, to sumarycznie rodzima branża finansowo-ubezpieczeniowa ma się dobrze.

 – Ale czy bez nowego gracza, oferującego innowacyjne usługi i modele rozliczeń, działające na rynku firmy poczują wystarczającą potrzebę zmian? Deklaratywnie na pewno tak – ucina Piotr Pietrzak.

Jego zdaniem, w Polsce mogą powstać nowe usługi, wsparte nowoczesnymi technologiami, gdzie cena jednostkowa i szkodowość mogą być niskie, a zasięg masowy - powszechny. W obecnych czasach mamy szerokie możliwości analizy konsumenta, jego zachowań, przyzwyczajeń i nawyków. Stwarza to przestrzeń do tworzenia dodatkowych produktów i usług.

– Dla dużych firm proces transformacji często bywa bolesny, ale za kilka kwartałów może być już za późno – uważa Piotr Pietrzak.

Start-upy, również w Polsce, ciągle mogą próbować swoich sił w biznesie ubezpieczeniowym.

– Największe perspektywy dla nowych rozwiązań technologicznych do wykorzystania przez ubezpieczycieli widzę w zakresie monitorowania na odległość stanu zdrowia, sposobu poruszania się samochodem, jak i zdalnego zarządzania urządzeniami w domu – mówi Adam Uszpolewicz.

Ponieważ dane, na podstawie których ubezpieczyciele szacują ryzyko, można obecnie doprecyzowywać w odniesieniu do pojedynczego klienta, nie tylko rynek ubezpieczeń zdrowotnych zmierza w kierunku personalizacji oferty.

– Ciekawym i jeszcze nie do końca wyeksploatowanym rynkiem jest dostarczanie danych dla ubezpieczycieli na bazie informacji na temat stylu jazdy samochodem. Takie dane wpłyną  na wysokość składki. Moim zdaniem, jeżeli ktoś będzie w stanie dostarczyć odpowiednie dane ubezpieczycielowi, zostanie niemalże obsypany złotem – mówi Tomasz Czapliński.