Ubezpieczyciel ochroni firmę przed ryzykiem

  • Materiał partnera
opublikowano: 04-12-2020, 16:14
aktualizacja: 07-12-2020, 09:43

Rozmowa z Maciejem Harczukiem, członkiem zarządu Euler Hermes

W jakiej kondycji znajdują się firmy w czasie drugiej fali pandemii? Jak przedstawia się stan ich otoczenia rynkowego?

Firmy stają przed wyzwaniem utrzymania rentowności. Spadek przychodów i wysokie koszty stałe będą stanowić największy problem w ciągu następnych miesięcy. Transfery finansowe z rządowych tarcz pomogły biznesowi, ale nie rozwiązują wszystkich problemów. Pogłębiająca się niepewność i spadek konsumpcji prowadzą do nawarstwiania się kłopotów. Problematyczne staje się utrzymanie zatrudnienia. Redukcje zatrudnienia wydają się nieuchronne, co będzie miało wpływ na konsumpcję.

Euler Hermes zmienił swoje polisy z myślą o przyspieszeniu procesu likwidacji szkody, aby wspomóc płynność finansową naszych klientów. Jeszcze szybciej przetwarzamy i weryfikujemy informacje o kontrahentach – niezależnie od kryzysu wprowadziliśmy zaawansowane cyfrowe narzędzie wspomagające i przyspieszające ocenę ryzyka, tzw. Autograding, które od razu świetnie się sprawdziło w obecnym czasie - mówi Maciej Harczuk, członek zarządu Euler Hermes.

Częściowym rozwiązaniem problemów ze sprzedażą jest migracja na platformy handlu w internecie. Wiąże się to jednak z większą z presją na obniżkę cen. W internecie na sukces sprzedażowy mogą liczyć głównie towary z atrakcyjnymi cenami, poza tym sprzedaż wiąże się dużymi kosztami promocji w mediach elektronicznych. Brak sprzedaży w punktach handlowych powoduje, że ma nabywców na produkty, które dotychczas były dla dostawców wysokomarżowymi – sprzedaż impulsowa zamarła. W efekcie firmy mają problemy z utrzymaniem marży, co przełoży się na wyzwania związane z płynnością finansową i terminową regulacją zobowiązań.

Z trudnościami boryka się zwłaszcza motoryzacja. Podczas drugiej fali pandemii sprzedaż ponownie się kurczy i pojawiają się nowe wyzwania, w tym migracja w stronę elektromobilności. Wprowadzenie kolejnej normy emisji spalin Euro 6d spowoduje, że niesprzedane auta, które nie spełniają zaostrzonej normy spalin, nie będą dopuszczone do rejestracji. Jest to kolejny czynnik, który spowoduje, że dotychczas prężnie rozwijający sektor gospodarki będzie pod presją i pogrąży się w kryzysie.

Jak pomóc biznesowi przetrwać ten kryzys? Jaką rolę ma tu do odegrania ubezpieczyciel?

Ubezpieczyciel pomaga firmom ochronić ich należności, pomaga w ocenie kontrahentów i obsłudze procesu odzyskiwania należności. Wspiera firmy w rozwijaniu sprzedaży do nowych klientów zarówno w kraju, jak i za granicą. Warunki pandemii skłoniły Euler Hermes do zaproponowania biznesowi nowych produktów – polisy All Cover i Business Cover adresowane do przedsiębiorców oznaczają zdecydowanie szybszą niż dotąd realizację procesu odszkodowania. Dlaczego? Bo dawniej procesy windykacji i zgłaszania odszkodowań następowały po sobie, ale nie były z sobą powiązane – po procesie nieskutecznej windykacji klienci byli zobowiązani do zgłoszenia oddzielnego wniosku o odszkodowanie. Teraz ubezpieczenie uprawnia do złożenia wniosku o obsłużenie obu tych procesów naraz, jeden wniosek zapewnia płynne przejście z procesu windykacji do odszkodowania. Rozwiązanie to jest adresowane zarówno do dużych, jak i średnich oraz małych firm. Ubezpieczenie zapewnia również ocenę w czasie rzeczywistym mniejszych kontrahentów poprzez narzędzie Credit Check – bezpośredni i samodzielny dostęp klienta do naszej bazy wiedzy o kontrahentach, co znacznie przyspiesza transakcję i uzyskanie ochrony. W dobie pandemii ubezpieczyciel jest szczególnie potrzebny biznesowi, bo odgrywa kilka ról naraz – oczywiście weryfikuje, ubezpiecza, doradza, wspiera proces odzyskiwania należności i dzięki temu pozytywnie wspiera albo nawet wręcz ratuje płynność finansową firm.

Dlaczego ubezpieczenie należności pomaga stawić czoła obecnym wyzwaniom?

Tego rodzaju ubezpieczenie jest kluczowym narzędziem w zarządzaniu ryzykiem. Zachodni odbiorcy, którzy rok temu byli oceniani jako podmioty stabilne i rozwijające się, dziś popadają w problemy. Kryzys jakby rykoszetem uderza też w dużą część polskich firm, aktywnych na rynkach zachodnich, jednak najgorsze może dopiero przyjść. Na poziomie globalnym liczba niewypłacalności spadła w III kwartale z powodu bezprecedensowej skali pomocy, jaką uruchomiono w wielu państwach na świecie. W następnej fali epidemii i lockdownów uruchomiono kolejną pulę środków. To dobrze, ale liczba niewypłacalności pozostaje przez dłuższy czas na sztucznie obniżonym poziomie: wiele firm zachodnioeuropejskich (ale też polskich – ich rentowność w 2019 r. była rekordowo niska) było niewypłacalnych jeszcze przed kryzysem, a ponadto wiele z nich mimo wszystko ucierpiało w obecnej sytuacji i w efekcie zwiększyło swoje zadłużenie. Obie grupy zagrożonych firm zobaczymy w statystykach niewypłacalności, tylko z opóźnieniem, gdy skończy się publiczna pomoc – w 2021 i w 2022 r., gdy wszyscy spodziewaliby się już tylko poprawy i ożywienia gospodarki. To będą takie „trupy wypadające z szafy”, a powszechność skali tego zjawiska uderzy w wielu dostawców. Ubezpieczenie należności to w tej sytuacji szansa na przetrwanie najtrudniejszego okresu.

Ubezpieczyciel działający w skali międzynarodowej, który śledzi tendencje ekonomiczne na wielu rynkach i perspektywicznie dostrzega skutki obecnego kryzysu, z pewnością pomoże zminimalizować ryzyko utraty należności, zwłaszcza eksporterom. Ochrona należności i limit kredytowy to narzędzia, które pomogą firmom uniknąć udziału w efekcie domina – który tak często obserwujemy m.in. na rynku krajowym w kwestii postępowań restrukturyzacyjnych czy upadłości, gdy dotykając one nawet tylko jednego klienta, pociągają z reguły problemy dostawcy z utrzymaniem działalności.

Jak ubezpieczyciele zmieniają dziś swoje usługi i produkty, by pomóc firmom walczyć z kryzysem?

Euler Hermes zmienił swoje polisy z myślą o przyspieszeniu procesu likwidacji szkody, aby wspomóc płynność finansową naszych klientów. Jeszcze szybciej przetwarzamy i weryfikujemy informacje o kontrahentach – niezależnie od kryzysu wprowadziliśmy zaawansowane cyfrowe narzędzie wspomagające i przyspieszające ocenę ryzyka, tzw. Autograding, które od razu świetnie się sprawdziło w obecnym czasie. Jego algorytmy działają na podstawie machine learningu i big data (informacje finansowe i związane z działalnością firmy: branże, region, wiek, forma prawna, powiązania kapitałowe etc.). Nowa szczegółowość i wielowymiarowość oceny poszczególnych parametrów wspomaga naszych analityków finansowych z korzyścią dla klienta (jeszcze szybsza aktualizacja ocen kredytowych – tak istotna w tych nieprzewidywalnych czasach). Pandemia spowodowała również, że wdrożyliśmy w pełni całkowicie zdalną obsługę polis (nierzadko integrując je z systemami zarządzania sprzedażą i finansami klientów), a także komunikację zarówno z nowymi, jak i istniejącymi klientami.

W efekcie latem br. zaobserwowaliśmy przyspieszenie po stronie firm procesów podejmowania decyzji o zabezpieczeniu należności.

Większość dotychczasowych klientów kontynuuje korzystanie z ubezpieczenia należności – widząc korzyści, jakie daje, ale także mając obecnie nową, prostą formę automatycznej prolongaty umowy, z której korzystają.

Czy firmy chętnie się ubezpieczają? Jakie konsekwencje przynosi im brak ubezpieczenia należności i płatności w ramach tzw. kredytu kupieckiego?

Brak ubezpieczenia powoduje, że spółka bierze na siebie całe ryzyko. Szok popytowy, brak dostępu do wielu kanałów sprzedaży, nawarstwianie się trudności u kooperantów i kontrahentów, a jednocześnie brak znajomości ich aktualnej kondycji powodują, że ryzyko się konsoliduje. W takiej sytuacji szukanie parasola ochronnego dla zachowania płynności finansowej w postaci ubezpieczenia należności jest czymś naturalnym. Duża część firm zachowuje się racjonalnie i w miarę możliwości zabezpiecza swoje pozycje. Stąd odnotowywany wzrost sprzedaży ubezpieczeń, również w sektorze średnich i mniejszych firm.

A jak wygląda obecnie rozliczanie szkód? W jakim stopniu dwie kolejne fale pandemii prowadzą do zmian w tym zakresie?

Czas procedowania rozliczania szkód w nowych produktach All Cover i Business Cover jest zdecydowanie krótszy. W nowych produktach Euler Hermes kieruje się dewizą „Przede wszystkim odszkodowanie”. Oznacza to, że bierzemy na siebie windykację należności, a w przypadku braku spłaty długu wypłacamy odszkodowanie w ramach jednego procesu. Sam proces likwidacji szkód zawsze w naszej firmy był jednym z najszybszych w branży, a obecnie jest jeszcze bardziej uproszczony i zautomatyzowany. Tak, zautomatyzowany – nasz system w większości przypadków (może poza największymi szkodami) sam sprawdza podstawowe dane: czy klient ma polisę, czy był limit, zlecona windykacja. I w efekcie – co najważniejsze dla klienta – szybko wypłaca odszkodowanie: większość tych szkód wypłacamy w ciągu siedmiu dni od zgłoszenia.

Jakie zmiany w nadchodzących latach będą zachodzić w relacjach między instytucjami finansowymi a biznesem?

Utrwali się tendencja do uproszczenia wszelkich procedur i obsługi zleceń w trybie online. W efekcie doprowadzi to do zdynamizowania wzajemnych relacji – decyzje będą zapadały szybciej, a wynikające stąd środki ochrony będą bardziej niż dotychczas pomocne firmom i niezawodne we wspieraniu ich z bieżących zmaganiach rynkowych. Dla uzyskania ochrony nie będzie trzeba dokonywać kilku transakcji z odroczonym terminem płatności, ponieważ decyzje wydawane są w czasie rzeczywistym. Poza tym cała obsługa procesu przechodzi z formy papierowej do elektronicznej, co znacznie obniża koszty i oszczędza czas dla obu stron.

Co można powiedzieć o potrzebie podjęcia przez ubezpieczycieli nowej roli w stosunku do firm?

Rola ubezpieczycieli pozostanie niezmienna – towarzystwa ubezpieczeniowe zapewnią ochronę dla sprzedaży, należności. Będą odgrywać rolę doradców i dostawców narzędzi zabezpieczających firmę przed utratą płynności. Przyspieszenie procesów transformacji cyfrowej spowoduje, że współpraca ubezpieczycieli z biznesem będzie prostsza, łatwiejsza, bardziej niezawodna w aplikowaniu środków zaradczych na konkretne wyzwania. W 2020 r. jesteśmy świadkami przyspieszenia tych zmian. Spotkania poprzedzające podjęcie kluczowych decyzji nie będą już zabierały dni i wymagały wielu podróży, bo spotkania w trybie telekonferencji świetnie się sprawdzają. Po doświadczeniach w 2020 r. będą one doskonalone i dojdzie do utrwalenia tych trendów.

A czy w biznesie nie narasta chęć uniezależnienia się od dostaw z Azji?

Kryzys związany z COVID-19 spowodował przerwanie wielu łańcuchów dostaw, co wiązało się z zakłóceniami m.in. w branżach farmaceutycznej, elektronicznej i automotive. Będąc blisko biznesu, rozmawiając bezpośrednio z firmami o ich problemach i planach, mamy unikatową możliwość śledzenia zmian zachodzących w ekonomii. Dostrzegamy te nowe, ale wyraźne potrzeby dywersyfikacji źródeł zakupów surowców i komponentów potrzebnych do produkcji. Polska może na tym bardzo skorzystać.

Rozmawiał Krzysztof Polak

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane