Polski klimat coraz trudniej nazwać umiarkowanym. Z jednej strony nawałnice, a z drugiej susza i spowodowane tym coraz częstsze pożary mogą spowodować szkody w majątku wielu firm. Szkody w mieniu powstałe w wyniku klęsk żywiołowych można ubezpieczyć. Trzeba jednak pamiętać, że to nie sama szkoda kosztuje najwięcej.

— Każdy dzień przestoju w działalności wynikający ze szkody w mieniu w przypadku niektórych firm może powodować ogromne straty — mówi Izabela Król, menedżer do spraw oceny ryzyka w AIG.
— Nasze statystyki reasekuracyjne pokazują, że tylko około 25 proc. firm jest w stanie utrzymać się na rynku po wystąpieniu dotkliwej szkody materialnej. Pozostałe firmy upadają, nie dając sobie rady ze skutecznym powrotem na rynek. Jak pokazuje nasze doświadczenie, ponad 40 proc. z nich bankrutuje w krótkim czasie po zaistnieniu szkody — mówi Jakub Golko, zastępca dyrektora biura ubezpieczeń małych i średnich przedsiębiorstw w Ergo Hestii.
Jest tanio
Koszty przestoju również może pokryć ubezpieczyciel. Umożliwia to ubezpieczenie przerw w działalności (potocznie zwane ubezpieczeniem utraty zysku albo business interruption, czyli BI). To polisa, która nie funkcjonuje samodzielnie. Mogą ją zawrzeć firmy, które mają ubezpieczone mienie od żywiołów, wszystkich ryzyk albo kupiły ubezpieczenie sprzętu elektronicznego bądź maszyn i urządzeń od uszkodzeń. Dopiero szkoda, która zostanie uznana przez ubezpieczyciela w ramach takiej polisy bazowej, uruchomi też ubezpieczenie przerw w działalności.
Pokryje ono zysk operacyjny (ze sprzedaży), jaki firma osiągnęłaby podczas normalnej działalności, oraz koszty stałe związane z podstawową działalnością operacyjną, które musi ponosić przedsiębiorca, pomimo że firma nie pracuje albo pracuje na zwolnionych obrotach. Ubezpieczyciel może pokrywać te koszty nawet przez rok, choć zwykle z wyłączeniem pierwszych kilka dni takiego przestoju, w celu odsiania drobnych szkód.
— Okres odszkodowawczy należy negocjować, a zwykle wynosi on pomiędzy 6 a 24 miesięcy — mówi Bartosz Paczesny, dyrektor biura koordynacji szkód w STBU Brokerzy Ubezpieczeniowi. Przy tym ubezpieczyciele i brokerzy podkreślają, że to dobry moment na zakup polisy BI.
— Dzisiaj rynek w zakresie ubezpieczeń majątkowych jest bardzo konkurencyjny, a stawki niskie. Cena BI nie różni się znacznie od kosztu ubezpieczenia majątkowego. Różnica może sięgać 10-20 proc., a często stawki w obu przypadkach są wyrównane, czyli liczone w promilach od wartości ubezpieczanego majątku — mówi Izabela Król.
— Stawka za BI może być zbliżona do tej za ubezpieczenie majątku — zgadza się z nią Bartosz Paczesny.
Małe i duże BI
Jednak nie wszystkim firmom ubezpieczenie BI będzie potrzebne.
— Szczególnie jest rekomendowane firmom produkcyjnym, dla których np. po pożarze dopływ gotówki na podtrzymanie działalności i ochrony przed bankructwem jest niezbędny — mówi Izabela Król.
— Najbardziej narażone na przestój w działalności po szkodzie są branże z tzw. wąskimi gardłami, czyli wrażliwymi miejscami w procesie sprzedaży lub produkcji. Oznacza to, że zniszczenie konkretnego magazynu lub maszyny może zatrzymać pracę całego przedsiębiorstwa na dłuższy czas. Najczęściej są to przedsiębiorstwa o złożonym procesie produkcyjnym, gdzie nie można szybko zastąpić brakującego ogniwa działalności, a jego odbudowa trwa miesiącami — tłumaczy Bartosz Paczesny.
Zdaniem Jakuba Golko, oprócz firm produkcyjnych BI kupują także firmy z branży energetycznej, spożywczej oraz przedsiębiorstwa spedycyjne i handlowe. Przy tym nie ma znaczenia, czy firma jest mała czy duża. W przypadku tej pierwszej koszty przestoju w działalności mogą być bardziej bolesne i szybciej doprowadzić do bankructwa. Ubezpieczyciele coraz częściej przewidują też polisy BI albo działające w sposób zbliżony do tego
ubezpieczenia w pakietach dla małych i średnich firm. — Ubezpieczenie BI nie jest sprzedawane w pakietach MSP jako sekcja ubezpieczenia, aczkolwiek są dodawane klauzule „zwiększonych kosztów działalności”, które w nieco okrojonym zakresie udzielają ochrony na utratę zysku lub koszty stałe. Tego typu klauzule cechuje ścisłe limitowanie kwotowe i czasowe dla tego ryzyka — zwraca uwagę Bartosz Paczesny. — BI dla MSP jest wycinkiem zakresu z „dużego BI”. Zawsze musi zaistnieć szkoda w mieniu, ale w MSP nazywamy wprost ubezpieczone koszty dodatkowe, które poniesie przedsiębiorca chcący ograniczyć spadek obrotów po szkodzie w mieniu — wyjaśnia Jakub Golko. Informuje, że Ergo Hestia w tym przypadku pokryje m.in. koszt lokalu zastępczego, koszt wynajmu maszyn zastępczych, koszty przeniesienia lub przewozu tych maszyn, koszty pracy w godzinach nadliczbowych lub niedziele i święta oraz koszty działań informacyjnych do klientów ubezpieczonego. Okres odszkodowawczy natomiast potrwa maksymalnie 3 miesiące. Podobny będzie w Compensie, która w swoim pakiecie dla przedsiębiorców z obrotem do 500 tys.
Nasze statystyki reasekuracyjne pokazują, że tylko około 25 proc. firm jest w stanie utrzymać się na rynku po wystąpieniu dotkliwej szkody materialnej.
Jakub Golko
Ergo Hestia
zł oferuje klauzulę nieosiągnięcia zysku w następstwie szkody. W jej ramach może zwracać maksymalnie 500 zł dziennie przez góra trzy miesiące, z wyłączeniem pierwszych pięciu dni. W PZU za opłatą dodatkowej składki małe i średnie firmy mogą włączyć klauzulę stałych kosztów działalności. W razie szkody pokryje ona koszty stałe, które firma musi ponosić, pomimo że nie funkcjonuje. Kwotę, do której ubezpieczyciel będzie odpowiadał, określa sam ubezpieczający. — Dla limitu 100 tys. zł koszt takiej klauzuli wyniesie 100-200 zł rocznie — mówi Piotr Frąckiewicz, ekspert w PZU.
Brak prądu nie wystarczy
Ubezpieczyciele zwracają też uwagę, że BI może zostać rozszerzone o dodatkowe czynniki ryzyka. Jednym z nich jest utrata zysku w wyniku przerw w dostawie mediów. A to ostatnio głośny problem. Z powodu kłopotów z dostawami prądu w wyniku suszy nawet 8 tys. zakładów mogło mieć problemy z bieżącą działalnością. Niestety, nawet jeśli były ubezpieczone na wypadek utraty zysku w wyniku przerw w dostawie mediów, polisa nie zadziała.
Izabela Król wyjaśnia, że w przypadku, gdy firma ma wykupione ubezpieczenie BI rozszerzone o klauzulę szkód w następstwie braku mediów (elektryczność, gaz, woda, system telekomunikacyjny), warunkiem odpowiedzialności ubezpieczyciela jest szkoda w mieniu dostawcy, która jest następstwem ubezpieczonej szkody majątkowej.
— Inaczej mówiąc — aby pojawiła się odpowiedzialność ubezpieczyciela, konieczna jest szkoda w mieniu dostawcy wynikająca z działania żywiołów czy innych ryzyk ubezpieczonych w ramach klasycznej umowy ubezpieczenia mienia. Skutki suszy same w sobie nie są zdarzeniem objętym ochroną ubezpieczenia mienia od żywiołów, czy to w formule ryzyk nazwanych, czy all risk. Polisa zadziała zatem, jeśli np. brak dostawy prądu będzie spowodowany pożarem, wybuchem, powodzią czy uderzeniem pioruna — tłumaczy Izabela Król.
Jej zdaniem, rozszerzenie BI o utratę zysku wynikającą z braku dostawy mediów w przypadku dużych firm nie jest drogie. — Często dzisiaj dodaje się to ryzyko jako gratis do ubezpieczenia BI — mówi Izabela Król.