Ustawa, która weszła w życie 1 września 2016 r., zobowiązuje sprzedawców do odprowadzenia nowego podatku od handlu detalicznego, w ostatnim kwartale tego roku. Według niej podatek zapłacą wyłącznie sprzedawcy detaliczni sklepów stacjonarnych w zależności od osiąganych przychodów. Zostaną wprowadzone dwie stawki — 0,8 proc. od przychodu między 17 a 170 mln zł miesięcznie oraz 1,4 proc. od przychodu na poziomie powyżej 170 mln zł miesięcznie. W założeniu nowa ustawa miała zwiększyć konkurencyjność przedsiębiorców. Jednak według ekspertów Konfederacji Lewiatan, podatek zapłaci około 200 przedsiębiorstw spośród 288,6 tys. firm prowadzących sprzedaż detaliczną. Dlaczego tak się dzieje?
Skupią się na sieci
Przyjrzyjmy się jednej z najbardziej znanych sieci sklepów z elektroniką użytkową RTV i AGD, jaką jest Media Markt. Większość sklepów należących do tej grupy nie zapłaci podatku, gdyż każdy z nich jest oddzielną spółką komandytową z odrębnym numerem NIP. Wiele zagranicznych marek wybrało właśnie tę formę biznesu, wchodząc na polski rynek kilka lat temu. Jakie zatem będą najbliższe ruchy firm na polskim rynku? Większość z pewnością wybierze sprzedaż internetową jako nową formę rozwoju.
— Można powiedzieć, że w komfortowej sytuacji są teraz sieci, które oprócz sprzedaży stacjonarnej funkcjonują również w kanale internetowym, jak np. Alma czy Fresh Market. To stawia je na pozycji rynkowych liderów, którzy będą wyznaczać trendy w prowadzeniu polityki sprzedażowej i cenowej dla innych uczestników rynku, którzy dopiero szykują się do wejścia z ofertą na rynek e-commerce — komentuje Jakub Kot, prezes Dealavo.
Paradoksalnie nowy podatek od handlu detalicznego może pozytywnie wpłynąć na polski e-handel. Obecnie wartość rynku e-commerce w Polsce szacuje się już na poziomie 36 mld zł, jednak do 2020 r. może już być wart nawet 60 mld zł.
Personalizowana sprzedaż
Średnio co drugi polski internauta (47 proc.) deklaruje dziś robienie zakupów w e-sklepach, wynika z raportu „E-commerce w Polsce 2016. Gemius dla e-Commerce Polska”, co stanowi o 5 proc. więcej niż w roku ubiegłym.
— Dla sklepu nieobytego w cyfrowych realiach internet może okazać się szczególnie wymagającym środowiskiem. W sektorze e-commerce trwa dzisiaj zażarta, nieustanna walka o klienta. Potęguje ją zjawisko tzw. porzuconych koszyków. Baymard Institute obliczył, że średnio 68 proc. wszystkich koszyków w e-sklepach jest porzucanych przez klientów. Do skutku dochodzi dziś zatem tylko 3 na 10 rozpoczętych transakcji. To bardzo mało — tłumaczy Elżbieta Czakon z Cloud Technologies.
Rozszerzenie sprzedaży o kanał online przyniesie sklepom jeszcze jedną wartość dodaną. Chodzi o big data marketing, czyli zbieranie i wykorzystywanie danych, które zawierają informacje o zachowaniach i zainteresowaniach użytkowników sieci.
— Zanim e-sklep cokolwiek i komukolwiek zacznie sprzedawać i reklamować, musi najpierw rozpoznać aktualne zainteresowania użytkownika, siedzącego po drugiej stronie internetowego kabla. Takie możliwości daje analityka big data, pozwalająca uzyskać aktualną i rzeczywistą wiedzę na temat gustów internautów. Dzięki tej wiedzy e-sklep może jasno ustalić, jakie produkty może im podsunąć i na jakie promocje mogą się oni skusić — mówi Elżbieta Czakon. © Ⓟ