Pierwsza sesja kwietnia zakończyła się na amerykańskich rynkach akcji wzrostami głównych indeksów. Optymizm inwestorów miał źródło w opublikowanych przed sesją danych z rynku pracy. Departament Pracy poinformował, że stopa bezrobocia spadła w marcu do 8,8 proc. choć oczekiwano iż nie zmieni się i pozostanie na poziomie 8,9 proc. Oznacza to, że jest najniższa od marca 2009 roku dzięki temu, że w okresie ostatnich dwóch miesięcy firmy zwiększały zatrudnienie w tempie nie notowanym od okresu poprzedzającego recesję. Jak się szacuje, gospodarka dodała 216 tys. miejsc pracy w marcu, co pozwoliło zrekompensować redukcje w sektorze publicznym. Nastrojów nie zmąciła wiadomość o niewielkim spadku indeksu aktywności przemysłu przetwórczego w marcu po tym, jak w lutym osiągnął on najwyższą wartość od maja 2004 roku. Dane z rynku pracy tak mocno poprawiły nastroje, że w trakcie sesji Dow Jones osiągnął tegoroczne maksimum. Pod koniec handlu część inwestorów zdecydowała się jednak zrealizować zyski, co spowodowało iż indeksy zredukowały wzrosty. Pojawiły się także komentarze o obawach wywołanych wzrostem notowań ropy, która na zamknięciu sesji na NYMEX była najdroższa od 30 miesięcy po tym jak jej kurs zbliżył się do 108 USD.
Z 10 indeksów głównych segmentów S&P500 wzrosła wartość 9. Najmocniej rosły spółki przemysłowe (0,9 proc.), finansowe (0,8 proc.) i consumer discretionary (0,7 proc.). Wśród tych ostatnich mocniej niż rynek drożał Ford, który jak się okazało w piątek, sprzedał w minionym miesiącu więcej aut niż General Motors, co jest bardzo rzadkim wypadkiem. Akcje GM cieszyły się jednak jeszcze większym popytem. Najsłabiej wypadły spółki IT (0,08 proc.) i świadczące usługi telekomunikacyjne (-0,14 proc.). Z 30 blue chipów najsłabiej zdrożały 23. Najmocniej rosły kursy Caterpillar, General Electric i Home Depot. Najmocniej spadały kursy Intela, Alcoa i Cisco Systems.
Przez tydzień Dow Jones zyskał 1,3 proc., S&P500 zwyżkował o 1,4 proc., a
Nasdaq poszedł w górę o 1,7 proc.