Na Wall Street zapanowało powszechne przekonanie, że wzrost gospodarczy przyspiesza, ale nie wystarczająco szybko by uzasadniać podwyżkę stóp procentowych już w czerwcu.

W efekcie zdecydowanej przewagi strony popytowej indeksy mocno zyskały na wartości. Na finiszu sesji wskaźnik blue chipów rósł o 1,49 proc. S&P500 zwyżkował o 1,34 proc. zaś technologiczny Nasdaq o 1.17 proc.
W kwietniu amerykańska gospodarka stworzyła 223 tys. miejsc pracy, a stopa bezrobocia spadła do 5,4 proc. do najniższego poziomu od siedmiu lat. Można by ten odczyt uznać za w pełni optymistyczny, gdyby nie mały zgrzyt jakim była mocna rewizja danych za marzec. Zamiast bowiem 126 tys. nowych miejsc pracy (co i tak było najsłabszym wynikiem od czerwca 2012 r.) dane obniżono do zaledwie 85 tys.
Popyt miał bardzo szeroki zasięg na co wskazywała zwyżka wszystkich 10 głównych grup przemysłowych wchodzących w skład indeksu S&P500. Szczególnym zainteresowaniem inwestorów cieszyły się papiery przedstawicieli sektora opieki zdrowotnej oraz surowcowego.
W prestiżowej średniej przemysłowej Dow Jones na wyróżnienie zasługiwały papiery Boeinga, największego amerykańskiego producenta samolotów, drożejące o ponad 2,6 proc. Tymczasem ceny akcji linii lotniczych zyskiwały na wartości trzecią sesję z kolei.
Spora przecena stała się udziałem akcji Nvidia. Kurs momentami zniżkował o niemal 9 proc. Wszystko przez publikację prognozy na II kwartał, która rozczarowała analityków.