Strategia „tańszy nie znaczy gorszy” opłaciła się Sony Ericsson, który podwoił zysk. Będą kolejne rekordy?
Sony Ericsson, czwarty pod względem wielkości światowy producent telefonów komórkowych, zarobił w pierwszym kwartale 362 mln EUR. Rok temu zysk netto wyniósł 151 mln EUR. Japońsko-szwedzka firma zwiększyła także liczbę sprzedanych komórek o 63 proc., do 21,8 mln sztuk.
Tak dobre wyniki zawdzięcza nowej linii aparatów. Łączą one w sobie funkcję telefonu, odtwarzacza muzyki oraz aparatu fotograficznego. I są niezbyt drogie.
— Nie chodzi nam o to, aby być najtańszym, ale o to, aby skutecznie walczyć w segmencie tanich telefonów —mówi Miles Flint, szef Sony Ericsson.
Taka strategia wyszła firmie na dobre. Sony Ericsson ma jednak ochotę na więcej. Marzy mu się miejsce na podium. Do Samsunga, który znajduje się na trzeciej pozycji, trochę mu brakuje. Konkurent z Korei w pierwszym kwartale sprzedał 34,8 mln telefonów. Japońsko-szwedzka firma ocenia, że także może taki wynik osiągnąć.
W sferze marzeń pozostaje osiągnięcie czołowych pozycji na rynku. Fińska Nokia, numer jeden, sprzedała w pierwszym kwartale roku 91,1 mln telefonów. Numer dwa, czyli amerykańska Motorola — 45,4 mln sztuk.