UE bada polską telekomunikację

Inga Rosińska
opublikowano: 2001-04-20 00:00

UE bada polską telekomunikację

Trzeba będzie znowelizować nową ustawę o telekomunikacji — przyznał w Brukseli Piotr Woźny, wiceminister łączności. Bruksela zastanawia się, czy Urząd Regulacji Telekomunikacji cieszy się rzeczywistą niezależnością.

Polskie prawo telekomunikacyjne obowiązujące od kilku miesięcy przewiduje, że abonenci należący do tej samej strefy geograficznej mogą żądać zachowania numeru przy zmianie miejsca zamieszkania. Unijne prawo wymaga jednak, aby obywatel miał takie prawo także w przypadku, kiedy postanowi zmienić operatora.

— Źle zrozumieliśmy unijne dyrektywy — przyznał w Brukseli Piotr Woźny, wiceminister łączności.

Jego zdaniem, pojawią się „problemy techniczne”, które zmuszą operatorów do ponoszenia dodatkowych wydatków. Dlatego znowelizowane przepisy dadzą im prawdopodobnie pięć lat na dostosowanie się do nowych wymogów.

Nowela nowego

— Projekt nowelizacji ustawy pojawi się w tym albo w przyszłym roku. Wszystkich zmian dokonamy najpóźniej do 1 stycznia 2003 roku — zapewnia Marek Rusin, wiceprezes Urzędu Regulacji Telekomunikacji.

Komisja Europejska przeprowadza obecnie audyt polskiego prawa telekomunikacyjnego i sprawdza, na ile jest ono zgodne z unijnymi wymogami. Chodzi jej zwłaszcza o niezależność URT. W krajach UE podobne agencje miały problemy z niezależnością, bo jej pracownicy byli często pracownikami byłego monopolisty. W Polsce, jak wynikało z tłumaczeń wiceprezesa Rusina, ta zależność także istnieje, tylko przebiega w odwrotnym kierunku, bo różnica w wynagrodzeniach jest na korzyść TP SA.

Dyktat monopolisty

Wiceszef URT spodziewa się otrzymać w najbliższym czasie od TP SA projekt regulacji świadczenia usług. Obecnie średni czas od podpisania umowy z klientem do momentu świadczenia usługi przez TP SA wynosi 32 miesiące. Prezes Rusin przyznaje, że TP SA wykorzystuje pozycję monopolisty i chętniej zakłada telefony w wielkich firmach i w dużych miastach niż na wsi, gdzie koszty inwestycji zwracają się dopiero w długiej perspektywie. Zwrócił uwagę, że w Wielkiej Brytanii 4 proc. potencjalnych abonentów jest pozbawionych możliwości posiadania telefonu. W Polsce ta liczba jest siedem razy większa.