Na rynku bankowości detalicznej w Unii Europejskiej wciąż nie ma pełnej konkurencji, co bezpośrednio odbija się na kieszeni klientów banków - wynika z raportu, który Komisja Europejska opublikuje w środę.
PAP dotarła do raportu, który identyfikuje szereg problemów na rynku bankowym w UE. Przede wszystkim: rynek wciąż jest podzielony według granic narodowych, więc konkurencja nie funkcjonuje w wymiarze ponadnarodowym. W poszczególnych krajach występuje duża koncentracja rynków i bariery utrudniające wejście nowych graczy. Rezultat dla klienta: wysokie koszty korzystania z usług bankowych, nieprzejrzyste tabele opłat, trudności ze zmianą banku i obowiązek korzystania z produktów dodatkowych powiązanych z kontem, co oznacza kolejne koszty.
"W niektórych krajach członkowskich, połączenie wysokiej zyskowności z wysokim stopniem koncentracji rynku i dowodami na istnienie barier dla wejścia na rynek skłania do wyrażenia niepokoju co do możliwości wpływania przez banki na poziom cen dla konsumentów" - brzmi jeden z wniosków raportu.
Ale Komisja Europejska nie przesądza, że zyskowność europejskich banków jest generalnie za duża, zaznaczając, że sytuacja jest różna w poszczególnych krajach.
Problemy są szczególnie widoczne na rynku kart kredytowych, gdzie łączna wartość transakcji wynosi rocznie 1,35 bln euro. Tutaj także koncentracja i fragmentacja rynków pozwala na dyktowanie najsilniejszym graczom zawyżonych opłat, których koszty ponoszą ostatecznie konsumenci.
Najwięcej emocji budzi tzw. opłata intercharge, która w Polsce średnio wynosi od 1 do 2 proc. i jest płacona przez sklep na rzecz banku wydającego kartę. Komisja Europejska nie proponuje jej zniesienia, ale chce, by była ona ustalona na rozsądnym poziomie w przejrzysty sposób, w warunkach konkurencyjnego rynku - a takiej nie ma w wielu krajach UE. Jednocześnie KE nie zgadza się z poglądem, że obniżka intercharge fee oznaczałaby wzrost kosztów dla posiadaczy kart.
"Nie ma żądnego ekonomicznego dowodu na takie twierdzenie. Dane zebrane podczas dochodzenia wskazują, że w większości przypadków wydawcy kart w dalszym ciągu osiągaliby zyski stosując bardzo niski poziom opłat intercharge albo zupełnie bez takich opłat" - uważa Komisja Europejska, zauważając, że wysokie opłaty intercharge nie prowadzą bynajmniej do obniżenia stawek dla użytkowników kart.
"Konsumenci ponoszą koszty opłat intercharge nawet o tym nie wiedząc. Są one ukryte w końcowej cenie detalicznej produktu albo usługi" - tłumaczy KE.
Na początku stycznia br. polski Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) uznał, że 20 polskich banków wspólnie ustalało tę opłatę i to na poziomie dwa razy wyższym niż rekomendowany poziom dla regionu. UOKiK uznał, że interchange nie jest niezbędna, skoro są kraje w UE, w których działają systemy nienaliczające tej opłaty. Urząd nakazał natychmiastowe zaniechanie stosowania tych opłat przez wszystkie banki w ramach systemów Visa i MasterCard.
UOKiK szacował, że polskie banki - wydawcy kart, zarobiły 400 mln zł na interchange. Z kolei z danych EuroCommerce reprezentującej sprzedawców europejskich wynika, że w 2005 r. suma opłat zapłaconych przez sprzedawców od transakcji kartowych wynosiła 25 mld euro, czyli 139 euro rocznie na każde gospodarstwo domowe.
Michał Kot
(PAP)