Wszystko wskazuje na to, że dziś Polska zamknie rozdział o konkurencji. Co prawda „piętnastka“ ma jeszcze obiekcje co do wielkości pomocy publicznej dla hut, ale nie chce blokować finiszu negocjacji.
Takich przepychanek nie było przy rozmowach w żadnym innym obszarze negocjacyjnym. Zamknięcie rozdziału o konkurencji ze względu na problemy z restrukturyzacją sektora stalowego ciągle przekładano. W przypadku specjalnych stref ekonomicznych (SSE) kompromis należało znaleźć między inwestorami korzystającymi ze starych ulg, rządem, który pod presją Brukseli musiał je zmienić, oraz krajami „piętnastki“, naciskanymi przez rodzimych przedsiębiorców. To właśnie pod ich wpływem UE zaostrzyła warunki wynegocjowane między Komisją Europejską (KE) a polskim rządem.
Średniej wielkości firmy zatrudniające od 50 do 250 pracowników będą musiały pogodzić się ze skróceniem czasu obowiązywania ulgi o rok w stosunku do tego, co wynegocjowano z KE. UE zgodziła się bowiem zaakceptować ich przywileje, ale nie do 2011 r., lecz do 2010 r.
Najgorzej będą mieli inwestorzy, którzy ulokowali się w strefach w 2000 r., bo zdaniem UE , już wiedzieli, że stare ulgi będą sprzeczne z unijnym prawem. „Piętnastka“ przyznała im pułap przywilejów, jaki obecnie obowiązuje w jej krajach, czyli 50 proc. Rozczarowani przedsiębiorcy nie wykluczają wystąpienia do rządu o rekompensaty, które także weźmie pod lupę KE.
— Część największych inwestorów poważnie zastanawia się nad wyjściem ze stref lub nawet wycofaniem z polskiego rynku — mówi jeden z przedstawicieli SSE.
Jeszcze poważniejszym problemem jest przyszłość krajowego sektora stalowego. Co prawda wydawało się, że obie strony doszły do porozumienia w sprawie wielkości pomocy publicznej dla koncernu Polskie Huty Stali wysokości 3,3 mld zł, ale ,,piętnastka“ wciąż ma jakieś ,,ale“. Nieoficjalnie gra toczy się o to, kto i na jakich warunkach wejdzie do Polskich Hut Stali. Czy będzie to jeden z europejskich inwestorów, czy ich konkurent z USA. Sprawa jest o tyle skomplikowana, że plan restrukturyzacji sektora stawał na posiedzeniu rządu dziesiątki razy i dopiero został zaakceptowany. Ponowna zmiana założeń byłaby raczej trudna do przeprowadzenia i z pewnością opóźniłaby negocjacje. Dlatego ,,piętnastka“, chcąc uniknąć wrażenia obstrukcji w rozmowach, zapowiada warunkowe zamknięcie rozdziału z możliwością powrotu do hutniczych kwestii w czasie późniejszym.