Przed akcesją polska gospodarka potrzebuje gruntownych zmian. Nie ma jednak zgody co do tego, czy priorytetem powinna być przyspieszona restrukturyzacja monopoli, czy też pomoc dla małych i średnich przedsiębiorstw — wynika ze spotkania zorganizowanego przez redakcję „Polityki”.
O tym, że polska gospodarka pilnie potrzebuje gruntownych zmian, nie trzeba nikogo przekonywać, a wejście do Unii tylko nas do tego zmobilizuje.
Pilne rozwiązania jeszcze przed akcesją potrzebne są zarówno zagrożonym małym i średnim firmom, jak i nie zrestrukturyzowanym monopolom.
Zdaniem Roberta Gwiazdowskiego z Centrum im. Adama Smitha, małe firmy jakoś sobie poradzą, tym bardziej że operując głównie na rynku lokalnym nie będą narażone na bezpośrednią konkurencję z UE. Największe szanse na unijnym rynku będą miały silne średnie firmy oraz zrestrukturyzowane monopole, które powinny stać się motorem gospodarki.
Jarosław Pietras, podsekretarz stanu w Urzędzie Komitetu Integracji Europejskie, podkreśla, że wiele wymagań unijnych wejdzie w życie w dniu akcesji, co dla wielu firm może być szokiem. Akcesja po prostu wymusi to, czego nie udało się osiągnąć w okresie dostosowaczym.
— Jeżeli polskie firmy nie poradzą sobie w Unii, to nie poradzą sobie w ogóle — podkreśla Jarosław Pietras.
Konieczność pomocy małym i średnim firmom, które są motorem gospodarki, niezmiennie postuluje Henryka Bochniarz, szefowa Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych.
— Powtarzamy te same warunki, jakie rząd powinien stworzyć firmom, by mogły się rozwijać: reforma finansów publicznych, prywatyzacja i przejrzyste prawo w obrocie gospodarczym — podkreśla szefowa PKPP.