Polscy negocjatorzy proponują Brukseli wymianę: praca za ziemię, ziemia za pracę. Mimo to nie ma szans na przyśpieszenie negocjacji.
Jeżeli Unia zgodzi się na dwunastoletni zakaz sprzedaży ziemi cudzoziemcom, Polska zaakceptuje zakaz pracy dla Polaków w krajach Unii — zapowiedział w Brukseli Jan Truszczyński, główny negocjator.
— To nie jest szantaż wobec Unii — wyjaśnia minister.
Wymiana ma polegać na tym, że Polska dostanie zgodę na dwunastoletni zakaz sprzedaży ziemi cudzoziemcom, a w zamian za to zgodzi się, aby zakaz pracy dla Polaków w UE obowiązywał od dwóch do siedmiu lat — zależnie od kraju.
Nieoficjalnie polscy negocjatorzy przyznają, że stawiają sprawę na ostrzu noża: bez zgody na 12 lat, Polska nie powie „tak” na unijne warunki w sprawie zakazu pracy. Na razie propozycja wydaje się ryzykowna, bo z rozmów nie wynika, żeby cała Unia odnosiła się entuzjastycznie do 12 lat.
Oprócz sprawy ziemi w rozdziale „swobodny przepływ kapitału” nie rozstrzygnięta pozostaje ważna dla funduszy inwestycyjnych sprawa lokowania oszczędności. Polska chce, aby nie miały one prawa inwestowania za granicą, traktując je jako część sektora publicznego. Zdaniem rządu, poziom oszczędności jest w Polsce za niski, zbyt mały jest także udział oszczędności w inwestycjach.
W rozdziale „sprawiedliwość i sprawy wewnętrzne” to, co niepokoi UE i blokuje zamknięcie rozmów, może cieszyć zwolenników przygranicznego ruchu i handlu na wschodzie Polski. Wizy dla Rosjan, Białorusinów i Ukraińców zostaną wprowadzone dopiero w 2003 r., bo koszt budowy murów na granicach i systemów informatycznych jest zbyt wysoki. Szybciej rząd spodziewa się porozumienia z UE w „polityce konkurencji”.
Według ostatnich szacunków, większość firm działających w SSE zmieści się w nowych normach pomocy wymaganych w UE.
Po tej rundzie negocjacji Polska nadal pozostaje na końcu dziesiątki kandydatów, którzy mają szanse zakończyć negocjacje, wejść do UE w 2004 r. Nie zdążymy też nadrobić zaległości przed grudniowym szczytem w UE. Polscy negocjatorzy nie ukrywają, że trzeba się spieszyć i szybko zamknąć wszystkie rozdziały oprócz tych, które dotyczą rolnictwa, budżetu i pomocy regionalnej. W przyszłym roku znów w UE powróci pytanie, czy robić rozszerzenie z udziałem dziesięciu krajów i czy nie będzie tendencji, żeby przyjąć mniej.