Strzałkowski odniósł się do czwartkowego orzeczenia Naczelnego Sądu Administracyjnego, który rozpatrując skargę Telekomunikacji Polskiej, zajął się kwestią powierzenia Streżyńskiej (wówczas podsekretarzowi stanu w Ministerstwie Transportu i Budownictwa) pełnienia obowiązków prezesa UKE i podpisywania przez nią postanowień.
NSA uznał, że Streżyńska nie miała wówczas prawa do wydawania decyzji w imieniu prezesa Urzędu.
Sprawa dotyczy wydanego przez Streżyńską postanowienia o odmowie dostępu dla TP do akt w UKE. TP zaskarżyła tę decyzję do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, ale ten odrzucił skargę. Spółka odwołała się jednak do NSA, który w czwartek uchylił zaskarżony wyrok i przekazał sprawę do WSA do ponownego rozpoznania.
W opinii Strzałkowskiego, choć wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego dotyczy jednej tylko sprawy, trzeba liczyć się z tym, że sądy rozpoznające inne sprawy będą miały na uwadze czwartkowe orzeczenie.
UKE podkreślił w komunikacie, że orzeczenie dotyczy tylko okresu, w którym Streżyńska pełniła powierzone jej obowiązki prezesa UKE i nie odnosi się do późniejszego powołania Streżyńskiej na to stanowisko i czasu po powołaniu.
Strzałkowski powiedział PAP, w 2006 roku była potrzeba powierzenia obowiązków prezesa UKE, bo trzeba było kierować bieżącą pracą urzędu, a z powodów formalnych nie można było powołać prezesa. Podejmowane były tylko decyzje o charakterze porządkowym, właśnie dlatego, że liczono się z możliwością zaskarżenia decyzji do sądu.
Rzecznik prasowy TP Jacek Kalinowski odmówił w piątek komentarza do tej sprawy. (PAP)