Układ krążenia

Dawid Tokarz
27-05-2005, 00:00

Grzegorz Wieczerzak zapewnia, że nie ma nic wspólnego ze spółkami, którym — jako prezes PZU Życie — udzielał wielomilionowych pożyczek.

Ale na bieżąco i dokładnie wie, co się w nich dzieje...

20 kwietnia 2005 r. w Krakowie podpisano umowę sprzedaży wierzytelności. Sprzedawca — syndyk Code. Kupujący — CL Park. Przedmiot umowy — dług Abaco o wartości nominalnej 5,834 mln zł (sprzedany jednak za 1,5 mln zł).

Code, CL Park, Abaco to firmy zamieszane w tzw. aferę Grzegorza Wieczerzaka. Warto się tej umowie przyjrzeć... Ciekawa jest bowiem i ona sama, i ludzie z nią w rozmaity sposób powiązani...

Tropiciel

Obecny przy podpisywaniu dokumentu był m.in. pełnomocnik syndyka Code Witold Migoń (prezes Polfinu, przedsiębiorstwa zajmującego się obrotem i windykacją dużych wierzytelności). Od dobrych kilku lat śledził przepływy finansowe między spółkami, którym wielomilionowych pożyczek udzielał były szef PZU Życie Grzegorz Wieczerzak. Śledził raczej z cienia, nie ujawniając nazwiska. Do czasu...

W połowie kwietnia udzielił serii wywiadów (m.in. „Gazecie Wyborczej” i telewizji TVN), w których przekonywał, że Grzegorz Wieczerzak kontroluje po cichu kilka spółek (także CL Park i Abaco), do których za jego prezesury wypływały miliony złotych. Według Migonia przyznał mu to wprost w rozmowie prezes CL Park i udziałowiec Abaco Piotr Juźków (jeden z podejrzanych w sprawie afery w PZU Życie).

Juźków jest znajomym Wieczerzaka jeszcze z czasów jego pracy w Banku Handlowym. Wedle naszych informacji, obaj w latach 1992-95 uczestniczyli w tworzeniu od podstaw struktur Centrum Operacji Kapitałowych tego banku. Juźków przekonuje, że nie komunikował Migoniowi, że CL Park i Abaco to spółki kontrolowane przez Wieczerzaka.

— Pan Migoń ma chyba problemy z osobowością. Nie chce mi się o nim rozmawiać... — tylko tyle udało nam się od niego usłyszeć.

Relacja niedopłaconego

Rewelacje Migonia potwierdził ktoś, kto miał pracować dla byłego szefa PZU Życie, gdy ten był już w areszcie. Świadek ów, były policjant, opisał (i w mediach, i w prokuraturze), że Grzegorz Wieczerzak pieniądze ubezpieczyciela „inwestował” w spółki, zarządzane przez oddanych mu ludzi (jednym z nich miał być Piotr Juźków). Kiedy trafił za kratki, szefowie tych firm zapomnieli o bossie i próbowali wybić się na samodzielność. Dlatego Wieczerzak w areszcie miał werbować ludzi, którzy pomogliby mu przywrócić do porządku byłych współpracowników. Jednym z tych „zwerbowanych” miał być właśnie dawny policjant.

Twierdził, że nie dostał od byłego szefa PZU Życie wszystkich obiecanych pieniędzy i dlatego zdecydował się sypać. Jego wersję potwierdza gryps, jaki przechwyciła służba więzienna i który trafił do akt śledztwa, prowadzonego ponownie przez warszawską prokuraturę apelacyjną (po zwróceniu sprawy przez sąd w maju 2004 r.).

Powrót akt do prokuratury to niewątpliwie kompromitacja tego urzędu w konfrontacji z jedną z największych afer gospodarczych III RP. Ale Grzegorz Wieczerzak nadal podejrzany jest o doprowadzenie w PZU Życie do ponad 173 mln zł strat. Większość tej kwoty stanowią wielomilionowe pożyczki udzielane małym firmom, będącym w bardzo słabej kondycji finansowej. Czy decydowała o tym tylko litość i sympatia dla nich?

Trefne pożyczki

Za czasów prezesury Grzegorza Wieczerzaka w PZU Życie Abaco pozostawało spółką matką dla kilku takich firm — m.in. Metroprojektu, Prymatu Inwestycje i właśnie CL Park. To one okazały się beneficjentami niezabezpieczonych odpowiednio pożyczek. W przypadku CL Park na przykład (do dziś Abaco jest właścicielem 42,5 proc. udziałów w spółce) to 4 mln dolarów, które — dzięki decyzji Wieczerzaka — w listopadzie 1998 r. trafiły do tej firmy (nazywającej się ówcześnie Ares-Bis), mimo że jej kapitał wynosił zaledwie… 4 tys. zł.

Za pożyczone pieniądze CL Park — posiłkując się dodatkowo kredytem z Raiffeisen Bank Polska — kupił w Warszawie działkę o powierzchni ponad 37,5 tys. mkw. wraz z trzema budynkami, należącymi wcześniej do Warszawskich Zakładów Telewizyjnych Elemis. Nabyte i wyremontowane biurowce CL Park wynajął PZU Życie i jego spółce zależnej — Centrum Informatyki Grupy PZU. Wszystkie te poczynania ze strony ubezpieczyciela firmował Grzegorz Wieczerzak.

Innym odbiorcą pieniędzy PZU Życie była krakowska firma Code. 31 marca 1999 r. Grzegorz Wieczerzak, jako szef PZU Życie, pożyczył jej 60 mln zł. Tego samego dnia Marek Gil, prezes Code (kilka prokuratorskich zarzutów na karku), część z tych pieniędzy (7 mln zł) pożyczył… Abaco.

Nagły zwrot akcji

W marcu 2003 r. sąd ogłosił upadłość Code, odsuwając od zarządzania firmą Marka Gila. Rządy w spółce objął syndyk. Na różne sposoby próbował odzyskać pożyczkę (tymczasem jej kwota zmniejszyła się do 5,834 mln zł — szczegóły w kalendarium). Wielokrotnie wzywał Abaco do spłaty zadłużenia, wystąpił do sądu o wpisanie hipoteki na rzecz Code na warszawskiej nieruchomości, należącej do CL Park, chciał też zająć udziały Abaco w tej spółce. W styczniu 2005 r. ogłosił nawet przetarg na sprzedaż długu Abaco, a miesiąc później wniósł do sądu o ogłoszenie upadłości tej spółki. Wszystkie te posunięcia nie odniosły skutku…

— Dopiero wniosek o upadłość wywołał zdenerwowanie wśród władz CL Park i Abaco. A kiedy w mediach powiedziałem wprost, że to Wieczerzak stoi za tymi spółkami, nagle znalazły się pieniądze na wykup długu. W ten sposób chcą wszystko uciszyć! — mówi Witold Migoń.

Tydzień po pierwszym wywiadzie Witolda Migonia, 20 kwietnia CL Park (odpowiadając na kolejny przetarg, ogłoszony przez syndyka Code) kupił wierzytelność Abaco o wartości 5,834 mln zł za 1,5 mln zł. Czy syndyk nie sprzedał jej za tanio, szczególnie że z odsetkami warta jest ok. 12 mln zł?

— Uchwała rady wierzycieli mówiła właśnie o takiej kwocie. Wykonałem ją, choć uważałem, że była szansa na to, aby odzyskać więcej (3-4 mln zł). Z drugiej strony, wobec zbliżającego się przedawnienia roszczeń — lepszy rydz niż nic — nie kryje ambiwalencji Mariusz Niziołek, syndyk Code.

— Pewnie można było „wycisnąć” więcej. Trzeba jednak pamiętać, że to jedyna znana mi sytuacja, gdy kontrolowana przez Wieczerzaka spółka cokolwiek komukolwiek zapłaciła — wtóruje mu Witold Migoń.

Dobrze zorientowany

Oficjalnymi właścicielami CL Park są Abaco — 42,5 proc., Piotr Juźków — 10 proc. i tajemnicza firma Mirotessa Commercia International — 47,5 proc. (ma siedzibę w Funchal, stolicy portugalskiego raju podatkowego — Madery).

W 2001 r. podczas przeszukania mieszkania Grzegorza Wieczerzaka znaleziono jednak faks, w którym przyznawał, że jest właścicielem 33 proc. udziałów CL Park (on sam twierdzi, że dokument ktoś sfałszował). Jakiś czas pełnomocnikiem portugalskiej Mirotessy i wiceprezesem CL Park był też Dariusz Zaręba, z którym Wieczerzak dzielił celę.

— Te wszystkie przesłanki wskazują ewidentnie, że to Wieczerzak stoi za CL Park — twierdzi stanowczo Witold Migoń.

Co na to wszystko sam Grzegorz Wieczerzak? Zapewnia, że nie ma nic wspólnego ani z Abaco, ani z CL Park, a twierdzenia Witolda Migonia ocenia krótko: bzdura!

— Nie będę pozywał pana Migonia do sądu. Tylko dlatego, że jest bankrutem — i nie ma to żadnego sensu — mówi.

Podczas ponad 15-minutowej rozmowy telefonicznej okazało się jednak, że były szef PZU Życie jest świetnie zorientowany, co się dzieje w spółkach CL Park i Abaco. Wiedział o wszystkich szczegółach transakcji pomiędzy CL Park a syndykiem Code, a także o niejasnościach w rozliczeniach pomiędzy CL Park i Abaco a Polfinem. Skąd i dlaczego?

— Pożyczka dla CL Park to jeden z zarzutów postawionych mi przez prokuraturę. Nic dziwnego, że się tym interesuję — tłumaczy Grzegorz Wieczerzak.

Rajskie cesje

Według naszych informacji, wydarzeniom wokół CL Park przygląda się też prokuratura. W jej działanie wierzy Witold Migoń.

— Kłopot z transakcją z 20 kwietnia polega na tym, że za 1,5 mln zł CL Park kupił wierzytelność wartą z odsetkami (przynajmniej w teorii) niemal 12 mln zł. Teraz, znając wcześniejsze poczynania ludzi, związanych z Wieczerzakiem, można przewidzieć ich dalsze kroki. W grę wchodzą kolejne cesje wierzytelności czy kompensaty, których ostatecznym celem będzie wyprowadzenie pieniędzy na Maderę czy do innego raju podatkowego. Organa ścigania powinny się tym przepływom finansowym uważnie przyglądać — mówi Witold Migoń.

Czy będą?

— Nie możemy informować, jakie powiązania personalne i kapitałowe są w naszym zainteresowaniu ani jakie osoby i podmioty gospodarcze będą przedmiotem konkretnych czynności procesowych. Upublicznienie takich wiadomości spowodowałoby niemożność przeprowadzenia planowanych działań — tłumaczy oględnie urzędniczym językiem Zbigniew Jaskólski, rzecznik Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie.

A chyba będzie co planować…

Według naszych informacji (pochodzących m.in. od syndyka Code), CL Park przekazał już zakupioną od niego wierzytelność innemu podmiotowi. Portugalskiej spółce Mirotessa Commercia International, zarejestrowanej na Maderze…

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / / Układ krążenia