Układ z wierzycielami zamiast plajty

opublikowano: 05-02-2014, 00:00

Prawo: Dłużnik nie będzie musiał czekać, aż opustoszeje firmowe konto, żeby zapobiec poważnym kłopotom. Większy wpływ na ratowanie firmy będą mieli też wierzyciele — zapowiada resort sprawiedliwości

Za tydzień rząd przesądzi o dalszych pracach nad nową koncepcją ratowania firm przed upadkiem.

W zasadzie Rada Ministrów ma rozstrzygnąć jedynie o dwóch rozwiązaniach, widzianych inaczej przez Ministerstwo Finansów i przez autorów projektu założeń przyszłej ustawy — Prawo restrukturyzacyjne. Projekt przygotował resort sprawiedliwości przy współpracy z resortem gospodarki. Dokument został już przyjęty przez komitet stały Rady Ministrów.

Upadłość w ostateczności

Przedsiębiorca w poważnych kłopotach będzie mógł wybrać najlepszy dla siebie sposób pozostania na rynku, a upadłość ma być stosowana tylko w sytuacji bez wyjścia — to jedno z podstawowych założeń projektu. Nowe prawo ma chronić przed tym najgorszym scenariuszem firmy, ich wierzycieli i pracowników.

— Konieczna reforma powinna stwarzać drugą szansę przedsiębiorcom — mówił Marek Biernacki, minister sprawiedliwości, w trakcie wtorkowej prezentacji projektu. Michał Królikowski, wiceminister sprawiedliwości, podkreśla, że jest to szczególnie ważne dla małego i średniego biznesu.

— Nie ma obecnie na rynku mechanizmów, które byłyby ukierunkowane na utrzymanie bytu przedsiębiorcy. Raczej sprowadzają się one do możliwie najmniej dolegliwego dla wierzycieli zakończenia tego bytu — twierdzi wiceminister. Podstawą wspomnianej reformy będą dwie ustawy. Najważniejszy będzie nowy akt, czyli Prawo restrukturyzacyjne. Druga to obszerna nowelizacja Prawa upadłościowego i naprawczego, zawierająca narzędzia prowadzące do likwidacji podmiotu.

Cztery procedury

Nowa ustawa przewiduje procedury restrukturyzacyjne, których cel jest jeden — uniknięcie ogłoszenia upadłości dłużnika. Zawrze on przede wszystkim układ z wierzycielami. Projekt zapowiada cztery możliwe rodzaje postępowań. Pierwszy rodzaj postępowania to zatwierdzenie układu. Ma polegać na samodzielnym zbieraniu przez dłużnika głosów wierzycieli.

Tę procedurę przewiduje się dla przedsiębiorców, którzy są wypłacalni, ale spodziewają się problemów finansowych w przyszłości. Wniosek o zatwierdzenie układu zostanie złożony do sądu, gdy dłużnik uzyska większość głosów wymaganych do jego przyjęcia. Weryfikacji propozycji układowych, pod względem zgodności z prawem i ustaleniami z wierzycielami (np. czy nikogo nie pominięto), dokona doradca restrukturyzacyjny.

Dłużnik będzie musiał wybrać osobę z taką licencją (obecnie licencja syndyka). Na zatwierdzenie układu sąd będzie miał 2 tygodnie. Przyspieszone postępowanie układowe to drugi typ postępowania. W tym przypadku dłużnik nie będzie sam zbierał głosów za układem. W tym celu sąd zwoła zgromadzenie wierzycieli.

Projekt zapowiada też możliwość zabezpieczenia majątku dłużnika przez zawieszenie egzekucji wierzytelności objętej układem. Rozwiązanie to przewiduje się w sytuacji, gdy egzekucja mogłaby utrudnić lub uniemożliwić zawarcie układu. Przyspieszone postępowanie przed sądem ma trwać nie dłużej niż 2 miesiące. Trzecia odmiana to zwykłe postępowanie układowe.

Będzie podobne do obecnego postępowania upadłościowego z możliwością zawarcia układu. Z tej procedury będą korzystać przede wszystkim firmy znajdujące się na skraju wypłacalności, a nawet już niewypłacalne. Zarząd będzie co prawda nadal znajdował się w ręku przedsiębiorcy, ale jednocześnie stałą kontrolę ma sprawować sąd i wierzyciele. Dłużnik będzie mógł uzyskać ochronę przed egzekucjami radykalnymi, a propozycje układu z wierzycielami przedstawi we wniosku do sądu.

Czwarty, ostatni rodzaj to postępowanie sanacyjne. Obejmie zaawansowaną restrukturyzację zobowiązań, majątku i zatrudnienia. Tzw. plan sanacyjny zostanie sporządzony przez zarządcę lub nadzorcę sądowego wspólnie z dłużnikiem, a gdy nie będzie porozumienia, samodzielnie zrobi to zarządca (ustanowiony przez sąd), którego zadaniem będzie też zarządzanie majątkową masą sanacyjną. Dłużnik nie będzie w pełni zarządzał majątkiem, bo znajdzie się on pod nadzorem sędziego komisarza i wierzycieli.

Tę procedurę przewidziano dla przedsiębiorstw niewypłacalnych, które jednak opłaca się ratować. Jednocześnie inaczej będzie pojmowana niewypłacalność. Nowa definicja ma nawiązywać do kryteriów ekonomicznych i takiego stanu finansów przedsiębiorcy, w którym nie jest on zdolny do realizowania swoich wymagalnych zobowiązań pieniężnych. W ocenie niewypłacalności istotna będzie płynność finansowa i nadmierne zadłużenie.

— Ważny będzie stan ekonomiczny, a nie brak zapłaty za dwie, trzy czy cztery faktury — mówi Mariusz Haładyj, wiceminister gospodarki. Prognozuje, że nowe rozwiązania ograniczą możliwość wycofywania wniosków o upadłość, do czego obecnie dochodzi po opłaceniu przez dłużnika ostatniej z zaległych faktur, z jednoczesnym pokrzywdzeniem innych wierzycieli w związku z wcześniejszym wszczęciem procedur upadłościowych.

W przyszłości, gdy wierzyciel złoży wniosek o ogłoszenie upadłości, będzie musiał udowodnić utratę zdolności kontrahenta do dokonywania zapłat. Dopiero po trzech miesiącach w ich opóźnieniu na dłużnika przejdzie ciężar dowodu, że jednak jest w stanie regulować należności.

Szersze prawa wierzycieli

Projektodawcy chcą zwiększenia uprawnień aktywnych wierzycieli, bo bierność pozostałych nierzadko hamuje podjęcie korzystnych decyzji. Założenia przyszłej ustawy zapowiadają większy wpływ wierzycieli na tok spraw.

Na wniosek 3 wierzycieli lub jednego większego ma być powoływanaich rada. Może z tym wystąpić dłużnik. To oznacza, że rada powstanie zawsze, ilekroć wierzyciele tego zechcą. Rada będzie m.in. mogła zmienić nadzorcę sądowego lub zarządcę, kontrolować ich czynności i dłużnika, badać jego księgi, udzielać zezwolenia na takie działania, jak np. sprzedaż nieruchomości czy zaciągnięcie kredytu, a wreszcie przywrócić zarząd własny dłużnikowi. Jednak mimo tych uprawień wykluczona będzie możliwość przyjęcia układu o treści nieakceptowanej przez dłużnika. Projekt przyszłej ustawy jest w zasadzie gotowy. Resorty sprawiedliwości i gospodarki chciałyby, aby nowe przepisy szybko weszły w życie.

— Skala ryzyka dla przedsiębiorców się zwiększa. Jednocześnie skraca się okres przeżycia dla startujących firm — zwrócił uwagę Janusz Piechociński, wicepremier, minister gospodarki. Jego zdaniem, prawo powinno im ułatwić drogę wychodzenia z problemów, ale też sprawić, żeby zechcieli z niego skorzystać.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Iwona Jackowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu