W 2009 r. PKB może skurczyć się o 15 proc.
Ukraińska gospodarka zmalała w styczniu i lutym o 25- 30 proc. r/r. Polskie firmy działające na tamtejszym rynku nie tracą optymizmu.
Początek roku nie wróży ukraińskiej gospodarce nic dobrego. Z powodu globalnej recesji, która mocno uderzyła w eksport, PKB rozpoczął rajd w dół.
— W ciągu pierwszych dwóch miesięcy 2009 r. gospodarka skurczyła się o 25-30 proc. licząc rok do roku — twierdzi Wiktor Juszczenko, prezydent Ukrainy.
Zapewnia jednak, że skoordynowane działania nakierowane na ożywienie wzrostu przyniosą pozytywne efekty.
— Byliśmy źle przygotowani do sytuacji kryzysowej. Pierwszy cios był bardzo bolesny i wyrządził duże szkody — ocenia Wiktor Juszczenko.
Efektem było wyhamowanie gospodarki w ubiegłym roku do 2,1 proc. (z 7,3 proc. w 2007 r.) oraz katastrofalny wynik początku 2009 r.
— Straciliśmy rynki zagraniczne i 60 proc. ukraińskiego eksportu. Od tego zależały dochody walutowe, tak jak i miejsca pracy blisko 2 mln osób w sektorach stalowym, chemicznym i powiązanych — mówi prezydent Ukrainy.
Zdaniem Aleksandry Świątkowskiej, ekonomistki PKO BP, dane mogą oznaczać, że w całym 2009 r. PKB Ukrainy spadnie nawet o 15 proc.
— Wszystko będzie zależało od sytuacji gospodarczej jej partnerów handlowych oraz od wykorzystania pożyczki udzielonej przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy (MFW) — uważa ekonomistka.
W listopadzie Kijów otrzymał pierwszą transzę kredytu w wysokości 4,5 mld USD (łącznie ma dostać 16,5 mld USD). Dalsza współpraca została jednak zawieszona, ponieważ Ukraina nie chciała zgodzić się na warunki stawiane przez MFW. Chodziło m.in. o łatanie dziury budżetowej przez emisję pustej waluty. Na początku marca ukraiński rząd, obawiając się pogorszenia sytuacji gospodarczej, przystał jednak na warunki MFW.
Informacje z Ukrainy nie wróżą nic dobrego polskim firmom, które tam zainwestowały.
— Tak duży spadek PKB oznacza, że popyt mocno spadnie. Możliwe są też utrudnienia w ściąganiu należności — ostrzega Adam Antoniak, ekonomista Banku BPH.
Jego zdaniem, pożyczka z MFW poprawi sytuację kraju, ale tylko tymczasowo.
— Wszystko będzie zależało od tego, ile potrwa kryzys — dodaje ekonomista Banku BPH.
Waldemar Pawlak, prezes Plastboksu, firmy specjalizującej się w wytwarzaniu opakowań z tworzyw sztucznych, nie traci jednak optymizmu.
— Na razie nie dostrzegamy recesji. Zamówienia towary wręcz rosną, a umowy z klientami są ubezpieczone — twierdzi Waldemar Pawlak.
Obaw nie ma też Maciej Gruszczyński z Polsko-Ukraińskiej Izby Gospodarczej.
— Wiele firm z Polski mimo barier i kryzysu nadal inwestuje na Ukrainie. Mniejsi przedsiębiorcy przyczaili się i czekają na koniec kryzysu — mówi Maciej Gruszczyński.