Z Ukrainy płynął alarmując informacje. „Liczba tamtejszych instytucji finansowych w poważnych tarapatach szybko rośnie” - donoszą dzisiaj światowe media.
Banki zaliczane do największych w kraju przestały wypłacać pieniądze swoim
klientom. Niezbędna była interwencja banku centralnego. Nie wypłaca się
depozytów, a zarząd komisaryczny działa w sześciu bankach. Wiele banków boryka
się z problemami finansowymi, ale nadzór nie chce ogłaszać ich bankructwa.
Jednym z powodów są niewielkie rezerwy ukraińskiego funduszu stabilizacyjnego,
które sięgają zaledwie 3 mld UAH (ponad 400 mln USD). Tymczasem gwarancje
obejmują depozyty do kwoty 50 tys. UAH (7,1 tys. USD). W latach 2007 – 2008
znaczną część kapitału banków stanowiły krótkoterminowe kredyty zagraniczne
zaciągane w krajach Europy i USA. Środki te były przeznaczane na rynek
wewnętrzny, m.in. długoterminowe kredytowanie osób fizycznych.
- Niekorzystna
informacja dla PKO BP, Pekao i Getin Holding, które mogą ponieść straty na
działalności banków, których właścicielami są polskie banki – twierdzi w
porannym komentarzu Marta Jeżewska, analityk Domu Inwestycyjnego BRE
Banku.
Warto zauważyć, że na Ukrainie działalność prowadzi wiele innych
polskich firm: m.in. Śnieżka, Groclin, Plast Box czy Barlinek.
Problemy na Ukrainie zaczęły się, gdy w wyniku światowego kryzysu zagraniczni inwestorzy zaczęli opuszczać rynki finansowe całej Europy Środkowo - Wschodniej. Ukraińska hrywna straciła przez ostatnie pół roku połowę swojej wartości (dolar podrożał tam o około 100 proc.). Ostatnio, w przeciwieństwie do polskiego złotego, łapie jednak oddech. I to pomimo problemów z uzyskaniem drugiej transzy ratunkowej pożyczki od Międzynarodowego Funduszu Walutowego (w ostatnich dniach rząd ukraiński zwrócił się z prośbą o ratunkowe pożyczki do Rosji, USA, Chin Japonii czy Unii Europejskiej).
O powadze sytuacji świadczy też dymisja ukraińskiego ministra finansów, Wiktora Pynzenyka. Rezygnując z zajmowanego stanowiska stwierdził, że „w obecnych warunkach nie może zrealizować założeń swojej polityki finansowej”.
- Ukraina jest niezwykle ważnym krajem i musimy zapobiec efektowi domina wewnątrz samej Unii Europejskiej, w razie ekonomicznej i politycznej katastrofy w takim dużym sąsiedzkim kraju - ostrzegł wicekanclerz Austrii Josef Proell, cytowany przez piątkowy "Financial Times".
Proell, który jest też ministrem finansów, zaapelował do UE o wsparcie Ukrainy ze względu na jej strategiczne znaczenie i polityczne oraz gospodarcze związki z członkami wspólnoty.
W najbliższych dniach odbędzie się nieformalne spotkanie przedstawicieli krajów UE. Temat spotkania to globalny kryzys gospodarczy.