Najlepszym sposobem na przyciągnięcie pracowników ze Wschodu, oprócz atrakcyjnej pensji, są benefity — twierdzą eksperci Personnel Service, firmy zajmującej się rekrutacją i zatrudnianiem Ukraińców u polskich pracodawców. Z „Barometru Polskiego Rynku Pracy”, czyli jej najnowszego badania, wynika, że do najpopularniejszych dodatków do wynagrodzeń oferowanych Ukraińcom należy darmowe zakwaterowanie w mieszkaniach. Taki benefit zapewniono 68 proc. pracownikom z Ukrainy. Ponadto 37 proc. może liczyć na dostęp do internetu, a po 27 proc. — na transport do miejsca pracy i bezpłatne wyżywienie.
Co piąty zatrudniony pochodzący zza wschodniej granicy otrzymał telefon komórkowy. Benefity obniżają koszty utrzymania i pozwalają zaoszczędzić z myślą o dalekiej rodzinie. 10 proc. ankietowanych Ukraińców deklaruje, że również dzięki nim są w stanie przeżyć w Polsce za mniej niż 200 zł miesięcznie. 42 proc. osób co miesiąc przeznacza na wydatki od 200 do 500 zł, co trzeci 500-1000 zł, a prawie 8 proc. wydaje ponad tysiąc. Jednocześnie co trzeci badany może liczyć na zarobki przekraczające 3 tys. zł. Tylko 12 proc. pracowników ze Wschodu przyznaje, że dostaje na rękę poniżej 2,2 tys. zł miesięcznej płacy, a 3 proc. z nich zatrudniono za pensję minimalną.
— Pracownicy z Ukrainy nadal wykonują w Polsce głównie prace fizyczne. Wskazuje tak trzech na czterech respondentów. 17 proc. zasila szeregi w sektorze usługowym, 3 proc. wykonuje pracę umysłową, a 1 proc. to kadra zarządzająca. Taki rozkład to pochodna uproszczonej procedury zatrudniania, która zezwala na krótkotrwałe podjęcie pracy w naszym kraju przez maksymalnie sześć miesięcy w roku — mówi Krzysztof Inglot, prezes Personnel Service.
Dodaje, że firmom w Polsce nie opłaca się rekrutować Ukraińców na stanowiska wymagające długiego i kosztownego wdrożenia, bo za pół roku trzeba pracownika zastąpić kolejnym.