Kolejnym ministrom skarbu marzy się wielkie PKO BP. Przykład ukraińskiej inwestycji banku każe przemyśleć mocarstwowe plany.
Gdy PKO BP przejmował Kredobank, zapowiadał, że z lokalnego banku działającego w Zachodniej Ukrainie zrobi ogólnokrajową, silną instytucję. Nigdy do tego nie doszło. I dobrze, że tak się stało, bo strach pomyśleć, jakie rezerwy trzeba byłoby na niego zawiązywać, gdyby rzeczywiście się rozrósł. Wystarczy, że już teraz na firmę, która zajmuje miejsce w trzeciej dziesiątce ukraińskich banków, PKO BP musiał zrobić odpisy przeszło 340 mln zł.
— Okazało się, że w Kredobanku trzeba stworzyć bardzo poważne rezerwy na kredyty, szczególnie udzielone w latach 2006-07. 97-98 proc. rezerw dotyczy właśnie tych kredytów — wyjaśnia Jerzy Pruski, prezes PKO BP.
Sprawa wyszła na jaw w ubiegłym roku, gdy polski właściciel wysłał na Ukrainę specjalną ekipę, żeby prześwietliła portfel kredytowy Kredobanku. Jak się okazało, był on mocno dziurawy, ponieważ bank dość swobodnie podchodził do kwestii ryzyka kredytowego. W efekcie po III kwartale trzeba było zrobić potężne odpisy na utracone kredyty i Kredobank odnotował 42 mln hrywien straty. A to jeszcze nie wszystko. Po IV kwartale wynik jest obciążony minusem na poziomie 126 mln hrywien.
Problemy z ukraińskim biznesem mocno zaciążyły na wyniku PKO BP, który na należności w Kredobanku odpisał 263 mln zł i dodatkowo 76 mln zł na utratę wartości spółki.
— Gdyby nie pozycja odpisów, pobilibyśmy wszystkie możliwe rekordy zyskowności. Wynik całej grupy byłby o 669 mln zł wyższy niż przed rokiem — mówi Jerzy Pruski.
Zysku brak
Rachunek za inwestycję na Ukrainie jest jednak znacznie większy niż wartość odpisów. Żeby ustabilizować Kredobank, PKO BP musi dokapitalizować go kwotą 130 mln USD.
— Kredobank zaczyna przypominać studnię bez dna. Łączna wartość equity i pożyczek udzielonych przez PKO BP wynosi już około 800 mln zł. Natomiast zysków jak nie było, tak nie ma i raczej trudno na nie liczyć — mówi Marek Juraś, szef działu analiz DM BZ WBK.
Marta Czajkowska, analityk KBC Securities, też zysków się nie spodziewa, ale prognozuje, że przynajmniej straty Kredobanku nie powinny już bardzo rosnąć, a wraz z nimi odpisy w PKO BP.
— Bank już jest bardzo solidnie wyrezerwowany. Odpisy jeszcze pewnie się pojawią, ale będą już znacznie mniejsze, zakładając, że sytuacja na Ukrainie się nie pogorszy — mówi Marta Czajkowska.
Ryzykowna strategia
Prezes również zapowiada, że dokonane odpisy na ukraiński bank mają charakter jednorazowy, choć zastrzega, że wszystko zależy od rozwoju sytuacji za wschodnią granicą. A ta staje się coraz trudniejsza.
— Przykład Ukrainy pokazuje, że strategia zakładająca zagraniczną ekspansję PKO BP jest mocno ryzykowna. Należy zadać sobie pytanie, czy bank może stać się znaczącym graczem w naszym regionie i czy wyjście poza lokalny rynek w ogóle jest opłacalne — mówi Marek Juraś.