Ukraińskie źródło pracowników wysycha

opublikowano: 13-10-2019, 22:00

Rośnie liczba pracujących w Polsce Ukraińców, którzy chcą od nas wyjechać. Problem w tym, że ze Wschodu nie przyjadą do nas kolejni

Perspektywa otwarcia na początku przyszłego roku niemieckiego rynku pracy na osoby spoza Unii Europejskiej już dawno wywołała obawy polskich pracodawców zatrudniających Ukraińców. Kilka miesięcy temu agencja pracy Manpower przeprowadziła więc ankietę wśród prawie 750 pracujących nad Wisłą obywateli Ukrainy. Okazało się, że wyjechać z Polski chce co czwarty z nich. Powyższe dane wydaje się potwierdzać analiza, jaką niedawno przeprowadziła inna duża agencja zatrudniająca Ukraińców w Polsce, Personnel Service.

— W efekcie większego otwarcia się innych członków UE na pracowników z Ukrainy z Polski może odpłynąć od 250 tys. do 500 tys. osób — szacuje jej prezes Krzysztof Inglot.

Przybyszy zza Buga ciągnie na Zachód przede wszystkim wizja lepszych zarobków oraz wyższego standardu życia. Celem dla aż dwóch trzecich Ukraińców, którzy chcieliby od nas wyjechać, są Niemcy.

— Zainteresowanie wyjazdem do naszych zachodnich sąsiadów wzrosło, ale ostatnio pojawia się też coraz więcej pytań o oferty pracy w Czechach — mówi Karolina Rząsa, ekspert rynku pracy z agencji Manpower.

Z ankiety tej firmy wynika, że o tym kierunku myśli co szósty z chcących opuścić Polskę Ukraińców. Przypomnijmy, że nasz południowy sąsiad planuje zwiększyć limit ich zatrudniania do 40 tys. rocznie.

Na czarno na Zachodzie

Z większym optymizmem patrzy na to Mariusz Dolata, założyciel agencji IPF Group. Jego zdaniem Polska jest krajem tranzytowym w drodze do Niemiec lub innych państw Europy Zachodniej tylko dla niedużej części Ukraińców.

— Wyjeżdżają przede wszystkim ci, którzy studiują, a nie ci, którzy pracują. Taki wyjazd to potężny stres związany z migracją do obcego, często mało znanego kraju, z rozłąką z rodziną. Ukraińcy, którzy przyjechali do Polski, już raz przeżyli ten stres i wiedzą, jak trudne jest to doświadczenie. Wątpię, by wielu z nich zdecydowało się to powtórzyć — twierdzi szef IPF Group.

Niemała część Ukraińców opuszcza jednak swój kraj tylko na kilka miesięcy, żeby podreperować domowy budżet.

— Dla takich osób największe znaczenie ma stawka godzinowa, dlatego wolą — nawet nielegalnie — pracować w Niemczech niż w Polsce — zauważa Krzysztof Inglot.

Z obserwacji Karoliny Rząsy wynika zaś, że odsetek Ukraińców, którzy traktują Polskę jak kraj tranzytowy, jest obecnie wyższy niż rok temu i może się zwiększyć, szczególnie po otwarciu niemieckich granic w styczniu 2020 r.

— Oczywiście teraz Niemcy otwierają się na wąską grupę specjalistów, ale docelowo pracę znajdą tam wszystkie osoby wykwalifikowane. W konsekwencji zainteresowanie rynkiem niemieckim od połowy przyszłego roku będzie dużo większe — przestrzega przedstawicielka agencji Manpower.

e4037212-8c30-11e9-bc42-526af7764f64
OŚ, czyli Obserwator Środkowoeuropejski
Newsletter autorski Bartłomieja Mayera
ZAPISZ MNIE
OŚ, czyli Obserwator Środkowoeuropejski
autor: Bartłomiej Mayer
Wysyłany raz w tygodniu
Bartłomiej Mayer
Autorski przegląd informacji gospodarczych z krajów Europy Środkowej: Ukrainy, Białorusi, Czech, Słowacji i Węgier.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

Z drugiej strony w tym roku znacznie zmalało zainteresowanie obywateli Ukrainy pracą w Polsce. Przyczyn jest parę: po pierwsze część z nich podczas pobytu u nas osiągnęła już założony cel finansowy, a po drugie na Ukrainie wynagrodzenia dla pracowników produkcyjnych niewykwalifikowanych (w takim charakterze przybysze ze Wschodu najczęściej pracują w naszym kraju) znacznie wzrosły, np. stawki we Lwowie czy Kijowie są porównywalne z polskimi.

Kres emigracji ze Wschodu

— Większość Ukraińców, którzy planowali przyjazd do Polski w celach zarobkowych, przebywa już w naszym kraju. Takich pracowników nie będzie już przybywać — twierdzi Mariusz Dolata.

Zdaniem ekspertki agencji Manpower Polska traci też na atrakcyjności ze względu na utrudnienia związane z legalizacją pobytu. — Dochodzi do sytuacji, w których na kartę pobytu czeka się niemal rok — mówi Karolina Rząsa.

W jej ocenie odsetek obywateli Ukrainy starających się o pobyt stały w Polsce nie jest wysoki. Takie wnioski składają osoby, które mają już doświadczenie w pracy u nas, Kartę Polaka lub są bliżej związane z naszym krajem, np. mieszkają tu ich krewni. O pobyt stały stara się tylko jeden na czterech zatrudnionych przez agencję Manpower pracowników. Podobnie jest też w IPF Group.

— Szacuję, że dotyczy to 20-30 proc. wszystkich przebywających w naszym kraju — mówi Mariusz Dolata.

Specjaliści uważają, że trzeba zachęcać Ukraińców do sprowadzania rodzin i pozostania w Polsce.

— Powinniśmy się skupić na tych osobach, dla których migracja zarobkowa ma charakter długotrwały. Musimy ułatwić pracownikom z Ukrainy, którzy chcą się u nas osiedlić na stałe, cały proces, tak żeby mieli dostęp m.in. do rynku mieszkaniowego czy edukacji dla ich dzieci — uważa prezes Personnel Service.

Czy to pomoże? Odpowiedź Karoliny Rząsy brzmi „nie”. Nawet sprowadzenie rodziny wcale nie daje gwarancji, że Ukraińcy zostaną w Polsce. Oni również będą myśleli o wyjeździe dalej. Także podniesienie stawki minimalnej nie będzie wystarczające.

— Polska jest w stanie zatrzymać pracowników z Ukrainy, musi jednak zapewnić im poczucie bezpieczeństwa, zadbać o uproszczenie spraw administracyjnych oraz wprowadzenie języka ukraińskiego do instytucji kultury — podsumowuje ekspertka.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartłomiej Mayer

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu