Ukryte aktywa uatrakcyjniają inwestycje
Na naszej giełdzie jest sporo spółek, które posiadają ukryte aktywa i których wartość nie jest uwzględniona w cenie akcji. Z tego powodu warto je uwzględniać w swoich celach inwestycyjnych. Przy obecnej koniunkturze takie stwierdzenie może wydawać się co najmniej śmieszne. Uważam jednak, że obecnie jest akurat dobry czas na analizę spółek, które posiadają jakieś cenne aktywa.
Pod pojęciem cenne aktywa, bądź jak to się czasami określa ukryte aktywa, rozumie się przede wszystkim wolną gotówkę, zbędne nieruchomości w postaci ziemi lub budynków, patenty, które można sprzedać, udziały w spółkach, które płacą regularne dywidendy, udziały w spółkach, których wartość rośnie z roku na rok. Trzeba przy tym zdawać sobie sprawę z tego, że inwestowanie w spółki posiadające cenne aktywa wcale nie jest łatwe. Po pierwsze dlatego, że wymaga często gruntownej wiedzy o spółce. Po drugie wymaga cierpliwości. W końcu powinniśmy być jednymi z pierwszych, którzy zorientują się, że dana firma dysponuje jakimś sporym majątkiem, czy to trwałym, czy finansowym, który może być sprzedany z zyskiem bez uszczerbku dla jej podstawowej działalności.
W latach 80. w USA popularne było przejmowanie firm dla ich cennych aktywów. Wykorzystywano do tego celu tzw. lewar, często przyjmujący postać obligacji śmieciowych. Po przejęciu firmy sprzedawano jej cenne aktywa nie mające związku z jej podstawową działalnością operacyjną i z uzyskanego dochodu spłacano dług, który został zaciągnięty na wykup firmy. Taką firmę sprzedawano następnie inwestorom branżowym lub jej majątek stanowił zabezpieczenie dla następnych pożyczek wykorzystywanych przy kolejnych przejęciach.
Czy szukanie tego typu spółek ma sens i czy może przynieść jakieś zyski? Osobiście uważam, że warto poświęcić nieco czasu na to, by znaleźć takie firmy na naszej giełdzie. Warto pamiętać, że tacy inwestorzy jak fundusze emerytalne będą mieli coraz większe problemy z efektywnym ulokowaniem swoich aktywów na GPW. Dzięki temu, istnieją spore szanse, że zarządzający funduszami będą szukać dodatkowych zysków z inwestycji w spółki posiadające cenne aktywa. Dysponując poważnym pakietem akcji, będą one w stanie „zasugerować” zarządom firm zbycie z zyskiem niektórych aktywów, dzięki czemu może np. zostać wypłacona specjalna dywidenda. Już teraz możemy zauważyć, że fundusze potrafią walczyć o swoje sprawy w spółkach, w których posiadają znaczące udziały.
Dlatego warto już teraz rozglądać się za spółkami, które mają coś cennego do ukrycia, zanim zrobią to za nas inni. Pamiętajmy że musimy szukać takich spółek, których wartościowy majątek nie jest uwzględniony w cenach akcji. Często zdarza się jednak tak, że zarządy spółek przypominają sobie o swoich ukrytych i niedoszacowanych aktywach w chwili, gdy spółka przeżywa poważne kłopoty finansowe. Tak przykładowo dzieje się w Swarzędzu, który sprzedaje swój majątek, by móc spłacić wierzycieli. Akcjonariuszom nie pozostaje nic innego jak wierzyć, że tego typu działania pozwolą spółce wyjść na prostą.
Chciałbym udowodnić czytelnikom, że czytając jedynie raporty kwartalne możemy znaleźć spółkę, która posiada znaczne aktywa w postaci płynnej gotówki i które nie są uwzględnione w cenie akcji. Do tego spółka ta notuje wzrost sprzedaży i zysków, mimo że działa w branży, która rejestruje spadek koniunktury od dłuższego czasu. Taką firmą jest gdański Polnord, który operuje w mało ostatnio popularnej branży budowlanej. Wartość rynkowa spółki wynosi 24 mln zł, wskaźnik P/E równy jest 2,8, a P/BV wynosi 0,58. Ale to, co najciekawsze, to fakt, że spółka ta na dzień 30.06.2001 r. posiadała w postaci gotówki i papierów wartościowych przeznaczonych do obrotu 16,3 mln zł, co stanowi 68 proc. rynkowej wartości firmy. Na podstawie tylko tych informacji nie można oczywiście zalecać inwestowania w akcje tej firmy. Należy bowiem sprawdzić, czy za tak niską wyceną nie kryje się coś, o czym jeszcze nie wiemy, np. jakiś istotny element ryzyka. Ale warto chyba pokusić się o dokładne sprawdzenie tej spółki, ponieważ może okazać się ona dobrą lokatą. Taka relacja wolnej gotówki do wartości rynkowej to naprawdę rzadkość.