Ulga dla Kowalskiego, niepokój dla firm

Kolejna runda rekompensat za wzrost cen prądu obejmie ponad 15 mln gospodarstw domowych, które dostaną ponad 2,4 mld zł

Światło dzienne ujrzał w poniedziałek wyczekiwany projekt ustawy o rekompensatach związanych ze wzrostem cen prądu w 2020 r. To pierwszy taki projekt przygotowany za rządów Jacka Sasina, ministra aktywów państwowych, odpowiedzialnego dziś za regulacje energetyczne. Poprzednik Jacka Sasina, czyli Krzysztof Tchórzewski, były minister energii, był odpowiedzialny za przygotowanie modelu rekompensat w 2019 r. Nie obyło się bez trudnych rozmów z Komisją Europejską i nowelizacji przepisów. Jak będzie z projektem Sasina? Konsultacje potrwają do około połowy marca.

Według Jacka Sasina, ministra
aktywów państwowych, „jednym z podstawowych obowiązków państwa wobec obywateli
jest zapewnienie ciągłości dostaw energii elektrycznej po cenach akceptowalnych
dla odbiorców końcowych”.
Zobacz więcej

PAŃSTWO MA DBAĆ O CENY?:

Według Jacka Sasina, ministra aktywów państwowych, „jednym z podstawowych obowiązków państwa wobec obywateli jest zapewnienie ciągłości dostaw energii elektrycznej po cenach akceptowalnych dla odbiorców końcowych”. Fot. GK

Rabat dla milionów

Z projektu wynika, że rząd chce objąć rekompensatami za 2020 r. 15,1 mln gospodarstw domowych. Wyliczenia zakładają, że maksymalne koszty programu wyniosą dokładnie 2,432 mld zł. Grupę uprawnionych rząd podzielił na cztery kategorie, według zużycia energii.Kto zużywa do 500 kWh rocznie, ten dostanie 34,08 zł, od 500 do 1200 kWh — 82,8 zł, od 1200 do 2800 kWh — 190,86 zł, a powyżej 2800 kWh — 306,75 zł. Szacuje się, że średnie zużycie energii w gospodastwie domowym to 1700-2500 kWh. Jednocześnie projekt ustawy ma „wyeliminować sytuację, w której dofinasowanie otrzymają zamożni odbiorcy końcowi”.

Dlatego rekompensata będzie przysługiwać wyłącznie tym, których dochód nie przekracza 85,528 tys. zł rocznie, czyli osobom z tzw. pierwszej grupy podatkowej. Rekompensaty nie będą przelewane odbiorcom na konto. Dostaną po prostu rabat w rachunku wystawionym po 15 marca 2021 r. Nie wiadomo zaś, kiedy zwrot za udzielony rabat otrzymają przedsiębiorstwa obrotu.

„Termin wypłaty przedsiębiorstwom obrotu uzależniono od liczby punktów poboru energii elektrycznej. Naturalnym jest, że inny czas potrzebny jest do dokonania analizy wniosku, który składa się np. ze 100 punktów, a inny, gdy wniosek składa się z 3 mln punktów” — czytamy w uzasadnieniu do projektu.

Na sfinansowanie programu przeznaczony zostanie dochód ze sprzedaży 25 mln uprawnień do emisji CO 2. W ostatnich tygodniach ceny uprawnień wahały się wokół 25 EUR za tonę, co daje całkowity koszt rekompensat na poziomie 625 mln EUR (ok. 2,7 mld zł).

Firmy w obawach

W branży można usłyszeć, że największe przedsiębiorstwa obrotu obawiają się bałaganu związanego z obsługą rekompensat. Poprzednia ustawa zaowocowała tym, że zatrudnieni w firmach energetycznych pracowali w nadgodzinach, również w weekendy. Tego samego przedsiębiorcy obawiają się wiosną 2021 r. Zastanawiają się też, kiedy faktycznie odzyskają pieniądze, które przekażą gospodarstwom w formie rekompensat. Problemem będą też systemy rozliczeń klientów. W marcu 2021 r. nie we wszystkich przypadkach znane będzie faktyczne zużycie prądu w poprzednim roku, kłopotem będą też różne systemy billingowe.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu