Umiarkowany optymizm meblarzy

  • Anna Pronińska
opublikowano: 10-04-2012, 00:00

Firmy z branży zapewniają o dobrym kwartale. Ekspert prognozuje lepszy rok.

Z pierwszych trzech miesięcy roku to marzec jest najważniejszy dla firm meblarskich. Przypada na niego wiosenny szczyt sprzedaży mebli.

— Po obserwacji branży pierwszy kwartał należy uznać za dobry. Nie widać zbyt wyraźnych czynników ożywienia, jednak nie ma też czynników zagrażających rynkowi. Mamy do czynienia raczej ze stagnacją, ale część firm wychodzi na swoje, np. sprzedające meble luksusowe zapewniają, że mają więcej klientów i kryzysu nie odczuwają — mówi Tomasz Wiktorski, właściciel B+R Studio, analizującego rynek meblarski.

Z danych Głównego Urzędu Statystycznego (GUS) wynika, że w styczniu i lutym wartość produkcji sprzedanej branży meblarskiej sięgnęła 4,53 mld zł (plus 3,7 proc. r/r). Pod koniec kwietnia GUS poda dane za marzec. Firmy potwierdzają dobre wieści.

— Początek roku rozpoczął się dla nas dobrze. Szczególnie udany był luty i marzec, dzięki specjalnym akcjom promocyjnym. Dynamika sprzedaży w kolejnych miesiącach powinna być również zadowalająca. Liczymy na decyzje zakupowe klientów, którzy wiosną zmieniają wyposażenie mieszkań i domów — mówi Marek Kołakowski, prezes Mebelplastu. Styczeń był jednak gorszy niż przed rokiem.

— Eksport, niestety, jest nieco niższy niż w tym okresie rok wcześniej, ale na tle kryzysu i ogólnej dekoniunktury wyniki są zadowalające. Widzimy szanse i ożywienie wśród klientów biznesowych, a kwietniowe targi w Monachium z pewnością będą potwierdzeniem poprawy sytuacji — mówi Marek Kołakowski. Powodów do narzekań nie ma giełdowe Forte.

— Jesteśmy bardzo zadowoleni z wyników pierwszych dwóch, a nawet trzech miesięcy tego roku. Jesteśmy powyżej statystyki GUS, co nastraja pozytywnie na przyszłość. Rok zaczął się dobrze, mamy nadzieję, że nasze działania marketingowe, tak w kraju, jak i za granicą, utrzymają pozytywny trend — mówi Maciej Formanowicz, prezes Forte. Zdaniem Tomasza Wiktorskiego, w tym roku realny jest wzrost krajowego rynku mebli klientów indywidualnych o 3 proc.

Jak oszacowała B+R Studio, w 2011 r. ten segment rynku wart był 5,9 mld zł (o 3 proc. więcej niż w 2010 r.).

— W Polsce meble kupuje się w ostateczności, np. gdy posiadane zakończą żywot. Poza tym wydajemy bardzo mało na wyposażenie wnętrz w porównaniu z innymi krajami europejskimi. Mimo to oczekuję,

że ten rok będzie dla polskich meblarzy lepszy niż 2011 r. — zarówno w kraju, jak i w eksporcie — mówi Tomasz Wiktorski.

Prezes Forte przyznaje, że sytuacja kryzysowa w wielu branżach jest widoczna gołym okiem, a meblarstwo nie jest pozbawione ogólnych obaw.

— Sytuacja firm, zwłaszcza na zachodzie Europy, nie jest dobra. Obserwujemy wiele upadłości. Stąd pewnie i nastroje w polskim przemyśle meblowym są umiarkowane. W zależności od segmentu rynku prognozy są różne, w skrócie można powiedzieć: im wyższa półka, tym może być trudniej. My na razie nie odczuwamy kryzysu, może dlatego, że produkujemy popularne i tanie meble — podsumowuje Maciej Formanowicz.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Pronińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu