Umowa terminowa na 33 miesiące

Iwona JackowskaIwona Jackowska
opublikowano: 2014-10-23 00:00

Tylko wyjątkowo pracodawca będzie mógł zatrudnić kogoś na umowę czasową dłuższą niż limit ustawowy.

Jest nowa wizja zawierania umów terminowych z pracownikami. W Ministerstwie Pracy i Polityki Społecznej (MPiPS) przygotowano koncepcję, która różni się od zapowiadanej długością takich umów. Umowa terminowa potrwa 33 miesiące, czyli o trzy mniej niż jeszcze niedawno przewidywał Władysław Kosiniak-Kamysz, szef tego resortu.

Terminowo do emerytury

Koncepcję poddano już uzgodnieniom międzyresortowym i konsultacjom społecznym. Zawiera ją gotowy projekt nowelizacji kodeksu pracy, wczoraj skierowany do opiniowania. MPiPS wyjaśnia konieczność zmian w przepisach praktyką zawierania umów na czas określony na długie okresy bez obiektywnego uzasadnienia. Marek Lewandowski, rzecznik prasowy Komisji Krajowej NSZZ Solidarność, podaje przykład skrajnie długiego zatrudnienia na umowie terminowej — 42 lata — zakończonej w chwili przejścia pracownika na emeryturę. Autor projektu podkreśla, że celem takich umów nie jest długotrwałe i wieloletnie zatrudnianie pracowników. Temu służy umowa o pracę na czas nieokreślony. Potwierdza to m.in. Sąd Najwyższy w orzecznictwie, taki pogląd znajduje też wyraz w prawie Unii Europejskiej.

Limity nie tylko czasowe

Obecnie kodeks pracy nie stawia wymagań co do czasu trwania umów terminowych. Przeciw ich nadmiernemu wydłużaniu można jedynie zastosować zakaz nadużywania prawa, zawarty w art. 8 kodeksu, o czym przypomina Marta Ślusarska-Gajek z Kancelarii Prawnej Gajek i Wspólnicy. Jedynym ograniczeniem jest liczba umów czasowych podpisanych z tym samym pracodawcą. Kodeks dopuszcza dwie, trzecia staje się umową na czas nieokreślony, jeżeli przerwy między tymi umowami nie przekraczają jednego miesiąca. W tych regulacjach też zaproponowano zmiany. Wspomniane 33 miesiące ma być łącznym dopuszczalnym okresem zatrudnienia na czas określony, a liczba składających się na ten okres umów nie może przekroczyć trzech. Wydłużenie tego czasu, a także zawarcie większej liczby umów z tym samym pracownikiem będzie równoznaczne z pracą na stały etat— od dnia następnego po upływie 33-miesięcznego zatrudnienia lub dnia podpisania czwartej umowy. Ograniczenia te nie będą stosowane, gdy celem umowy będzie np. zastępstwo pracownika, wykonanie pracy dorywczej lub sezonowej, a także gdy pracodawca z uwagi na obiektywne przyczyny będzie potrzebował zatrudnić kogoś na dłużej niż dopuszcza to kodeks. Cel lub okoliczności takiego zatrudnienia mają być sprecyzowane w umowie o pracę. Pracodawca będzie musiał powiadomić o tym inspekcję pracy i uzasadnić potrzeby. Koncepcja MPiPS odbiega od oczekiwań związków zawodowych i pracodawców. Pierwsi od dawna zabiegają o umowy maksymalnie półtoraroczne, drudzy — o czteroletnie.

Nadmierna regulacja

Wczoraj Konfederacja Lewiatan uznała wprowadzenie liczbowego i czasowego ograniczenia dla umów terminowych za nadmierną regulację.

— Skoro wprowadzono maksymalny czas łącznego stosowania umów, nie ma potrzeby określania ich liczby. W naszej ocenie okres ten powinien wynosić 48 miesięcy, bez określania limitu umów. Tym bardziej, że warunki wypowiedzenia będą zależeć od okresu zatrudnienia — stwierdziła dr Grażyna Spytek-Bandurska, ekspertka prawa pracy Lewiatana.

Projektowana nowelizacja przewiduje takie same okresy wypowiedzenia dla umów na czas nieokreślony i dla terminowych. Mają wynosić: 2 tygodnie — przy zatrudnieniu u danego pracodawcy krócej niż 6 miesięcy, miesiąc — dla co najmniej 6 miesięcy stażu pracy i 3 miesiące — dla osoby pracującej co najmniej 3 lata.