Umowy biur podróży są na bakier z prawem

Krzysztof Buczek
opublikowano: 2003-05-05 00:00

Umowy o świadczenie usług turystycznych zawierają niedozwolone postanowienia — do takiego wniosku doszedł urząd antymonopolowy. Chodzi o zapisy, które w przypadku rezygnacji z wycieczki odbierają klientom prawo do zwrotu pieniędzy.

Praktycznie wszystkie biura podróży w Polsce stosują formularze ogólnych warunków umów. Klauzule są formułowane zwykle przed zawarciem umowy w ten sposób, że druga strona nie ma wpływu na ich treść. Klient touroperatora może jedynie podpisać umowę albo nie. Tymczasem wiele agencji turystycznych zastrzega w umowie, iż w przypadku rezygnacji uczestnika (z przyczyn leżących po jego stronie, np. utrata paszportu czy nieuzyskanie wizy) na 7 dni lub krócej przed rozpoczęciem imprezy, jest on zobowiązany do pokrycia kosztów rezygnacji w wysokości 100 proc. kosztów ceny wyjazdu.

Według przedstawicieli Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK), stosowanie takich klauzul przez przedsiębiorców z branży turystycznej jest wyrazem nadużywania przez nich przewagi ekonomicznej.

— Urząd po zapoznaniu się z warunkami uczestnictwa kilku z największych polskich organizatorów turystyki zauważył, iż zamieszczanie tego typu klauzul umownych stanowi pewien standard obowiązujący na rynku turystycznym. W świetle przepisów kodeksu cywilnego jest to niedozwolone — informuje Elżbieta Anders, doradca prezesa UOKiK.

Chodzi o przepis (art. 385-3 pkt 12 k.c.), który za niedozwolone postanowienie umowne uznaje takie, które wyłącza obowiązek zwrotu konsumentowi uiszczonej zapłaty za świadczenie nie spełnione w całości lub w części, jeżeli konsument zrezygnuje z zawarcia umowy lub jej wykonania.

— Klient może odliczyć to, co biuro podróży oszczędza z powodu niewykonania umowy. Zatem zastrzeżenie kosztów w wysokości 100 proc. kosztów imprezy jest nieuzasadnione — dodaje Elżbieta Anders.

Konsekwencje są proste. Klienci, którym bezpodstawnie zatrzymano całą kwotę, mogą żądać zwrotu części pieniędzy. Dotyczy to wszystkich przypadków od lipca 2000 r.

— Przedsiębiorcy nie tylko powinni znać przepisy, ale są zobowiązani do szczególnej staranności w prowadzonej przez siebie działalności. Posługiwanie się przez nich niedozwolonymi klauzulami w umowach o świadczenie usług turystycznych jest działaniem zawinionym. Zatem każdy poszkodowany klient może się domagać — w drodze powództwa cywilnego — zwrotu części kwoty z potrąconej przez biuro podróży całości ceny usługi — ostrzega adwokat Włodzimierz Barański.

Przedstawiciele touroperatorów są zaskoczeni tym, że stosują niedozwolone rozwiązania w umowach.

— Stosowane przez nas ogólne warunki umów zawierają takie postanowienia, ale przecież nasi klienci mogą zawrzeć z nami dodatkową umowę ubezpieczenia się od kosztów rezygnacji z udziału w imprezie turystycznej. Poza tym zawsze możemy się porozumieć z klientem — już poza umową — co do zwrotu części ceny imprezy, którą biuro potrąca co do zasady w całości — mówi dyrektor jednego z biur podróży.

Przyznają jednak, że niewielu klientów korzysta z tego ubezpieczenia.

— Warunki tego ubezpieczenia są różne w zależności od zakładu ubezpieczeń, przy czym na ogół niezbyt korzystne ze względu na liczne ograniczenia oraz zwrot tylko części poniesionych kosztów — wyjaśnia Elżbieta Anders.

Okiem eksperta

Pójść na rękę

Zgadzam się, że pieniądze, które biuro podróży zaoszczędzi w związku z rezygnacją klienta, należałoby mu zwrócić. W umowach, którymi posługują się touroperatorzy, zdarzają się uśrednienia utraconego zysku i kosztów biura. Tymczasem powinny być one indywidualnie określane. Należy jednak liczyć się z sytuacjami, w których organizator nie jest w stanie zaoszczędzić jakichkolwiek kosztów, bo upłynęły terminy anulacji świadczeń zawarte w umowach z podwykonawcami. Takie sytuacje nie powinny być jednak regułą.

Jan Korsak, prezes Polskiej Izby Turystyki