Unia jest szansą wyłącznie dla dobrze przygotowanych

Marcin Bołtryk
opublikowano: 2002-11-07 00:00

Wejście Polski do Unii Europejskiej zmieni zasady funkcjonowania operatorów logistycznych, firm spedycyjnych i transportowych oraz kurierskich. Zmiany będą polegać przede wszystkim na ujednoliceniu i uproszczeniu procedur odpraw celnych.

— Przystąpienie Polski do UE na pewno spowoduje również wzrost konkurencji. Powiększy się zarówno grono klientów, dla których trzeba będzie przygotować kompleksową ofertę usług, jak i firm gotowych do ich świadczenia. Wyzwaniem będzie zastosowanie nowych, doskonalszych środków transportu i źródeł energii. Przyszłość zapewni globalizacja pojmowana jako kompleksowy serwis, polegający na zapewnieniu klientowi usług na każdym z etapów łańcucha transportowego, począwszy od konfekcjonowania i magazynowania przez konsolidację, a na dekonsolidacji skończywszy. To już nie będzie oferta „od drzwi do drzwi” ale „one stop shoping”. Globalizacja stworzy także dogodne warunki do poszerzenia wymiany towarowej — zapowiada Aleksander Morozowski, prezes Servisco.

Zdaniem Krzysztofa Zdziarskiego, dyrektora generalnego UPS Polska, aby znaleźć dla siebie miejsce na wspólnym rynku unijnym i sprostać silnej konkurencji, firmy działające w Polsce muszą już dziś inwestować i dostosowywać swoje systemy do standardów unijnych.

— Wygrają ci, którzy odpowiednio wcześnie przygotują się do nowych warunków. Systemy informatyczne i certyfikaty zwiększają wiarygodność, bezpieczeństwo i jakość usług, a o to właśnie chodzi. Firma UPS Polska jest przygotowana do wstąpienia do Unii już teraz. Nasz wachlarz usług jest bardzo podobny do tego, który upowszechnił się w Unii. Standardy obsługi i jej jakość nie odbiega od tych, które obowiązują UPS w krajach Unii — przekonuje Krzysztof Zdziarski.

Podobnie Servisco już kilka lat temu zaczęło przygotowywać się na otwarcie naszych zachodnich granic.

— Pierwszym z obszarów objętych działaniami dostosowawczymi jest organizacja firmy. Od listopada 2000 r. Servisco należy do międzynarodowej sieci Euro Express, w ramach struktur naszego partnera i udziałowca — Deutsche Post. Dzięki temu współpracujemy z ponad dwudziestoma firmami kurierskimi w całej Europie. To pozwoliło nam na obsługiwanie klientów z całej Europy. Ale aby sprostać wymaganiom tego rynku, musieliśmy przygotować zaplecze technologiczne. Servisco zainwestowało 150 mln zł w budowę trzech nowoczesnych sortowni — wyjaśnia Aleksander Morozowski.

Jego zdaniem, w przygotowaniach branży TSL do unijnej konkurencji należy również wziąć pod uwagę szybki wzrost liczby klientów.

— Aby obsługiwać stale rosnącą liczbę klientów, konieczne są również inwestycje w nowoczesne rozwiązania telekomunikacyjne. Dlatego zainwestowaliśmy w platformę Call Center i stale uzupełniamy ją o nowe systemy wspomagające. Zapoczątkowaliśmy również proces wdrażania systemu CEM (Customer Expiriece Management). Jego zadaniem jest zarządzanie kontrolą jakości w Call Center — wylicza Aleksander Morozowski.

Firma jest w stanie wygrać walkę o miejsce na unijnym rynku tylko wtedy, nadąży za innymi podmiotami, a najlepiej wyprzedzi je pod względem jakości świadczonych usług.

— Przedsiębiorstwa muszą znać swoje kluczowe kompetencje i umieć je wykorzystać, aby wyróżnić się spośród innych. Na rynku przesyłek ekspresowych sam transport towarów musi być uzupełniany przez inne, dodatkowe usługi, które stanowią o wyjątkowym charakterze danej firmy. W tej branży zawiązują się silniejsze relacje na linii firma kurierska — klient. Sposób obsługi wnika do całego łańcucha dostaw i dystrybucji. Coraz ważniejsze jest budowanie kontaktów na zaufaniu oraz elastyczne dostosowywanie się do potrzeb klienta — przekonuje Krzysztof Zdziarski.

Dodaje, że klienci firm transportowych są coraz bardziej zainteresowani dostępem do szybkiej i rzetelnej informacji o swoich przesyłkach i na tym właśnie UPS koncentruje swoją uwagę. Aby taką informacją można było się z klientem podzielić jak najszybciej i aby była ona pewna, stosuje się systemy informatyczne i nowe technologie, w których rozwój UPS w ostatnim roku zainwestował na świecie około 1 mld USD. Przykładem jest system DIAD, dzięki któremu informacja o doręczeniu przesyłki jest automatycznie wysyłana do bazy UPS i staje się natychmiast dostępna dla klienta wraz z elektronicznym podpisem odbiorcy w Internecie. Innym przykładem rozwiązań technologicznych jest instalowany u klientów program Worldship, służący do automatyzacji procesu przygotowania dokumentacji wysyłkowej — wyjaśnia Krzysztof Zdziarski.

Ważnym krokiem w przygotowaniach do wejścia na rynek Unii jest potwierdzenie certyfikatem ISO jakości świadczonych usług.

— Do momentu nawiązania współpracy certyfikat jest rodzajem gwarancji jakości i tak jak dobra reputacja czy rozpoznawalna marka działa na korzyść firmy. Jednak w chwili rozpoczęcia współpracy nikt już nie pyta o certyfikaty, bo jakość taboru i terminowość dostaw muszą być rzeczywistością, a nie jedynie spisaną na papierze procedurą — przekonuje Grzegorz Bielowicki, prezes Euroad.

Nie wolno zapominać o tym, że certyfikat ISO jest symbolem określonych wartości, ale nie gwarantuje sukcesu i nie zastąpi dobrej floty czy zintegrowanego systemu informatycznego. Zintegrowane zarządzanie flotą, połączenie systemów logistycznych firmy i klienta, możliwość składania zleceń on-line, śledzenie drogi samochodu i ładunku, optymalizacja zleceń dla pojedynczego pojazdu, zarządzanie czasem pracy kierowców, CRM — czyli system odpowiedzialny za relacje z klientami, są dziś ważne niezależnie od tego, czy Polska wejdzie do Unii czy też nie.

— Jakość usługi logistycznej coraz częściej mierzy się właśnie takimi parametrami i fakt wejścia Polski do UE nie ma z tym wiele wspólnego. Wprowadzenie przez nas systemu wyszukiwania pojazdów i planowania ich tras nie było formą przygotowywania się do warunków unijnych. Wynikło z podyktowanej przez rynek potrzeby efektywnego wykorzystania floty — podkreśla Grzegorz Bielowicki.

Warto podkreślić, że wiele nowoczesnych technologii, które poniekąd są gwarancją równego startu na unijnych rynkach często nie ma zastosowania w przypadku małych firm. Nie oznacza to jednak, że firmy takie stoją na z góry przegranej pozycji.

— Należy bowiem pamiętać, że małe firmy swoimi usługami często wypełniają nisze rynkowe. Po naszej akcesji przedsiębiorstwa takie poradzą sobie bez konieczności inwestowania olbrzymich środków. Będą łączyć się lub kooperować z dużymi operatorami. Możliwe jest też tworzenie spółek joint venture — zapowiada Aleksander Morozowski.