Unia powiększona, biznes zaciera ręce

Mira Wszelaka
02-01-2007, 00:00

Wraz z Nowym Rokiem wielcy spóźnieni poprzedniego rozszerzenia dołączyli do unijnego peletonu. To Bułgaria i Rumunia.

Noworoczne toasty w szampańskiej atmosferze szczególnie zabrzmiały w Bułgarii i Rumunii, które nie tylko witały 2007 r., ale także nowy, unijny rozdział historii. Mało kto już dziś pamięta, że w pierwotnej wersji Sofia i Bukareszt miały przystąpić do wspólnoty wraz z „dziesiątką”, wśród której znalazła się Polska. Niestety, szalejąca — także na świeczniku władzy — korupcja, problemy z przestępczością zorganizowaną oraz zbyt wolna restrukturyzacja gospodarki sprawiły, że oba kraje z aplikujących maruderów spadły do roli kandydatów drugiej kategorii. Teraz obawiają się, czy wstępując do Unii to odium pozostanie, tym razem w postaci traktowania jako członków drugiej kategorii. Nowi klubowicze przejmą od Polski i Łotwy pałeczkę z napisem „najbiedniejsi członkowie UE”. Mimo to nasz kraj ze swoją liczbą ludności pozostanie największym beneficjentem unijnego wsparcia. Jego pozycji może jedynie zagrozić akcesja Turcji.

Przeciw harmonizacji

Nowi członkowie to także nowe możliwości i wyzwania. Przybędzie nam konkurencja w rolnictwie i staraniach o dotacje na ten cel. Nie brakuje jednak plusów.

— Wraz z przystąpieniem Bułgarii i Rumunii do UE zwiększy się obszar wspólnego wolnego handlu i grupa nowych członków o wspólnych interesach. Ważne, by tę siłę udało się zogniskować — mówi Andrzej Sadowski, ekspert Centrum im. Adama Smitha.

Dodaje, że wprowadzając 10-procentowy CIT, Bułgaria może się okazać sojusznikiem w walce przeciw unijnej harmonizacji podatków.

To już było

Choć oba kraje różnią się niemal pod każdym względem, to jednak razem będą przechodzić wszystkie procesy towarzyszące przystąpieniu do Unii, jak choćby szybki wzrost cen produktów spożywczych i nieruchomości.

W obawie przed zalewem taniej żywności Bruksela zabezpieczyła się możliwością wprowadzenia klauzul ochronnych, które może uruchomić w ciągu trzech lat. Już teraz jednak ze względu na choroby zwierzęce oba kraje nie mogą eksportować na teren Unii wieprzowiny.

Innym dobrze znanym nam zjawiskiem będzie odpływ siły roboczej, choć złośliwi mówią, że kto o tym myślał, już to uczynił. Przypomnijmy, że za chlebem na Zachód wyemigrowało już ponad 2 mln Rumunów i blisko 900 tys. Bułgarów. Mimo to w obawie przed tanim pracownikiem zamknięcie granic zapowiedziały m.in. Węgry.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mira Wszelaka

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Unia powiększona, biznes zaciera ręce