Unia też słucha polskich nagrań

Jacek ZalewskiJacek Zalewski
opublikowano: 2014-06-25 00:00

Niniejszy komentarz odnoszę do odbywającego się w czwartek i piątek szczytu Rady Europejskiej, który ma zdecydować o rozdaniu najważniejszych unijnych stanowisk wykonawczych na kadencję 2014–19.

Rozpoczynająca się w Sejmie w środę po południu debata w sprawie podsłuchów przeciągnie się do późnej nocy. Jako przerywnik tematyczny w serialu nagraniowym niniejszy komentarz odnoszę zatem do odbywającego się w czwartek i piątek szczytu Rady Europejskiej, który ma zdecydować o rozdaniu najważniejszych unijnych stanowisk wykonawczych na kadencję 2014–19.

Pewien element tej układanki wiąże się z polskimi nagraniami, które oczywiście słychać także w UE.

Radosław Sikorski rozważany był jako kandydat na komisarza ds. zagranicznych i bezpieczeństwa, mającego tytuł wysokiego przedstawiciela UE w randze wiceprzewodniczącego Komisji Europejskiej. Abstrahując od upowszechnionych wypowiedzi naszego ministra — nie ma on już żadnych szans z zupełnie innego powodu.

Otóż stało się przesądzone, że mimo sprzeciwu Davida Camerona przewodniczącym KE zostanie zgłoszony przez chadecję Jean-Claude Juncker. Skomplikowana unijna układanka wyklucza powierzenie stanowiska najważniejszego wiceprzewodniczącego tej samej frakcji. Catherine Ashton na sto procent zastąpi zatem socjalista, a dokładniej socjalistka, zapewne włoska minister spraw zagranicznych Federica Mogherini, co od razu załatwi także kwestię parytetu płci.

Dla Polski zdecydowanie ważniejsze staje się objęcie jakiejś ważnej dla gospodarki teki w KE. W pięciolatce 2014–19 najbardziej pożyteczne byłoby stanowiska komisarza ds. energii po Güntherze Oettingerze. O rozdziale resortów decyduje, analogicznie do premiera rządu krajowego, nowy przewodniczący KE. Trzymajmy kciuki, żeby nie skończyło się na powierzeniu polskiemu kandydatowi teki komisarza zajmującego się pomocą humanitarną albo wielojęzycznością.

Możesz zainteresować się również: