Unia Wolności na trwałe uwolniła się od rządów

Jacek Zalewski
opublikowano: 2000-12-15 00:00

Unia Wolności na trwałe uwolniła się od rządów

Hala gier warszawskiej AWF przyjmuje w sobotę i niedzielę V Kongres Krajowy Unii Wolności. Jak przystało na partię, mieniącą się polityczną reprezentacją sfer biznesowych — każdy delegat otrzymuje mandat dopiero po uiszczeniu 200 zł na koszty organizacyjne.

Głównym tematem kongresu jest określenie nowej sytuacji partii po epoce jej zdominowania przez Leszka Balcerowicza. Pod jego kierownictwem UW najpierw udanie powróciła do rządów, ale potem wykonała dwa bardzo kontrowersyjne posunięcia. Pierwsze, czyli odpuszczenie wyborów prezydenckich, było decyzją doskonałą. Godząc się z ich znanym z góry wynikiem, Unia zachowała d?sint?ressement wobec żenującej kampanii, zaś jej elektorat nie poczuł się zagubiony, jako że znalazł idealną alternatywę w osobie Andrzeja Olechowskiego.

Natomiast numer wykonany przez unitów w czerwcu przejdzie do historii ustrojów parlamentarno-gabinetowych. Oto współkierująca państwem partia całkowicie dobrowolnie, bez żadnego nacisku sił zewnętrznych, podziękowała za udział w rządach. W ten sposób zaprzeczyła sensowi własnego istnienia, ale przede wszystkim zakpiła z wiernego elektoratu. Ot, choćby z autora niniejszego komentarza — wyborcy unijnego posła z okręgu nr 2 — oraz tysięcy mu podobnych. Po takim zawodzie V Kongres nie musi już trudzić się uchwalaniem jakiegokolwiek programu ekonomicznego, ponieważ grupa docelowa i tak już nie uwierzy w zdolność autorów do jego wykonania.

W wyniku gigantycznego błędu politycznego Unia straciła kilkadziesiąt kierowniczych stanowisk, zwłaszcza w sektorach gospodarczych. Wymieńmy samych ministrów (do których trzeba doliczyć jeszcze wiceministrów oraz szefów urzędów): wicepremier, przewodniczący KERM, MF — Leszek Balcerowicz; MTiGM — Tadeusz Syryjczyk; MSZ — Bronisław Geremek; MON — Janusz Onyszkiewicz; MS — Hanna Suchocka.

Sprawozdanie na V Kongres dyskretnie omija niewygodne fakty, które przypominamy na wykresie. Otóż UW w wyborach do Sejmu w roku 1997 uzyskała o 13 proc. mniej głosów, niż wyniosła suma głosów oddanych w roku 1993 na odrębne listy UD i KLD. Liczba mandatów poselskich spadła jeszcze bardziej — o 19 proc. Tylko ogólna zmiana układu sił pozwoliła przewodniczącemu UW na ponowne objęcie steru polskiej gospodarki. Jako ciekawostkę odnotujmy, że SLD spotkał paradoks odwrotny — wzrost elektoratu aż o 26 proc. spowodował odstawienie Sojuszu od rządów!

Od przyszłorocznych wyborów UW przestanie w ogóle mieć dylematy, z kim wiązać koalicję i czy wychodzić z rządu. Miałaś, Unio, złoty róg — ale teraz długo na nim nie zagrasz.