Unia zaszkodzi małym e-sklepom

[MZAT]
opublikowano: 2012-03-01 00:00

Nowa dyrektywa dotycząca praw konsumentów przysłuży się dużym graczom. Mali mogą nie udźwignąć ciężaru.

Prowadzisz sklep internetowy? Unia Europejska — czy tego chcesz, czy nie — ma dla ciebie niespodziankę. To dyrektywa 2011/83/UE, która ma chronić konsumentów przed zakusami nieuczciwych sprzedawców.

Dyrektywa wejdzie w życie najpóźniej w czerwcu 2014 r. i wymusi zmianę zasad działania na ponad 10 tys. e-sklepów, działających w Polsce.

Po co Unia stworzyła nową dyrektywę? Ma ona — w założeniu — wyeliminować ukryte opłaty i nieuczciwe umowy w handlu internetowym.

We wszystkich krajach wspólnoty ujednolicone mają być przepisy dotyczące odstąpienia od transakcji i zwrotu produktów.

— Wydłuży się czas na odstąpienie od umowy zawartej na odległość lub poza lokalem przedsiębiorstwa — będzie on wynosił 14 dni, podczas gdy obecne przepisy gwarantują czas o połowę krótszy [w Polsce jest to 10 dni — red.].

Dodatkowo przedsiębiorca będzie musiał zwrócić nie tylko pieniądze zapłacone za produkt, ale też za jego wysyłkę — i to w obie strony — mówi Anna Ostrowska-Tomańska z Deloitte.

Przy tworzeniu dyrektywy (proces trwał ponad 3 lata) unijnym urzędnikom przyświecał jeszcze jeden cel — rozwinięcie handlu internetowego między krajami wspólnoty. Dziś zamówienia zagraniczne obsługuje co prawda co trzeci polski e-sklep, ale jest to dla nich margines działalności. W całym 2010 r. połowa e-sklepów wysłała za granicę maksymalnie 5 produktów, a tylko 19 proc. — ponad 50.

— Nowa dyrektywa ułatwi zakupy za granicą, bo zniknie potrzeba sprawdzania szczegółowych przepisów w każdym z krajów. To jednocześnie wzmocni najsilniejszych graczy w skali kontynentu — mali nie będą mieli odpowiedniego potencjału, by rywalizować ceną na rynku europejskim. Dodatkowo będą musieli ponosić wyższe koszta, bo przepisy dotyczące zwrotów wymusza na nich zwiększenie zatrudnienia do obsługi klientów i wzrost wydatków związanych z wysyłką — ocenia Krzysztof Furtan z Deloitte.

Jak dodaje, dyrektywa wpłynie na przyspieszenie konsolidacji rynku. Sprawi też, że przewagę uzyskają sklepy prowadzące strony w różnych wersjach językowych. Unijni urzędnicy chcą przy okazji wypromować wspólnotową domenę.eu.

— Dyrektywa ułatwi życie klientom, a utrudni przedsiębiorcom — np. internetowe księgarnie będą musiały wysyłać książki zafoliowane, by klienci nie mogli ich przeczytać lub skopiować, a potem odesłać na koszt sklepu. Jej główną zaletą ma być zwiększenie zaufania do handlu internetowego, dzięki czemu wzrosną obroty całego rynku — mówi Anna Ostrowska-Tomańska.