Unibep myśli o dalekiej przyszłości

Emil Górecki
opublikowano: 2015-04-21 00:00

Choć boom w budowlance wprawił betoniarki w intensywny ruch, to podlaska spółka i jej konkurenci już zastanawiają się, co potem.

Dobre czasy idą dla Unibepu, budowlanej spółki, która jako jedna z nielicznych dość dobrze przebrnęła kryzys. Analitycy zgodnie rekomendują kupowanie jej akcji, i to mimo że kurs jest najwyżej od pięciu lat.

Leszek Marek Gołąbieck, prezes Unibepu
Fot: Marek Wiśniewski, "Puls Biznesu"

Ostatnio portfel zamówień spółki powiększył się o budowę kompleksu handlowo-biurowego w białoruskim Grodnie (256 mln zł) i kolejny etap osiedla przy ul. Jana Kazimierza w Warszawie (23,5 mln zł). Na podpisanie nadal czeka kontrakt na budowę dużego centrum handlowego w Warszawie (za około 380 mln zł).

— W czerwcu okaże się, czy Unia Europejska zdejmie sankcje odcinające Rosję od finansowania. Dziś ten rynek cierpi z powodu braku płynności, nasza budowa w syberyjskim Tiumeniu została spowolniona. Sankcje utrudniają także inwestycje na Białorusi — mówi Leszek Marek Gołąbiecki, prezes Unibepu.

Spółka buduje i sprzedaje obecnie w Norwegii, Białorusi i Rosji, pracuje nad rynkiem szwedzkim i niemieckim. Rada nadzorcza Unibepu, kierowana przez założyciela i długoletniego prezesa Jana Mikołuszkę, zaczyna pracę nad strategią spółki na lata po 2020 r. Być może znajdzie się w niej wejście do Kazachstanu.

— Wówczas wyschną dwa istotne źródła zamówień dla budowlanki: pieniądze unijne oraz samorządy, które będą już zadłużone. W Polsce pozostaną inwestycje prywatne, które są zależne od koniunktury. Dlatego z pewnością w strategii dużą rolę będzie grała działalność zagraniczna. Myślimy też o usługach komunalnych czy dla nieruchomości oraz wchodzeniu w projekty partnerstwa publiczno-prywatnego — mówi Jan Mikołuszko.

Czy tak dalekie plany to standard wśród konkurencji? — Każdy z szefów firm, szczególnie z branży budowlanej, zastanawia się nad przyszłością po zakończeniu obecnej unijnej perspektywy finansowej. Są to jednak plany na dużym poziome ogólności i dość elastyczne — mówi Wiesław Nowak, prezes ZUE.

— To konieczność dla tak dużych spółek jak Budimex. Prowadzimy na ten temat rozmowy zarówno w radzie nadzorczej, jak i w zarządzie. Na razie nasze pomysły idą w dwóch kierunkach: dywersyfikacji działalności, przez wejście w sektor utrzymania dróg czy śmieciowy, oraz przygotowania do realizacji mniejszych kontraktów. Nie spodziewamy się, że po 2020 r. kontraktów w ogóle nie będzie — mówi Marek Michałowski, szef rady nadzorczej Budimeksu. Natomiast Michał Wuczyński, prezes Awbudu, wierzy, że strategia jego firmy za 5 lat nie straci aktualności.

— Skupiamy się na ekologii, która nawet po zakończeniu unijnych programów będzie w Europie wymagana, oraz na modernizacji biurowców i centrów handlowych. Tu czas wręcz nam sprzyja — wskazuje prezes Awbudu. © Ⓟ