Unicredit objaśnia nowy model grupy

Eugeniusz Twaróg
opublikowano: 22-01-2010, 00:00

Unicredit nie chce iść na wojnę z nadzorcą. Dlaczego w boju o dywizjonizację padł były prezes Pekao?

Włosi zapewniają, że nie ograniczą niezależności Pekao. KNF czeka na szczegóły

Unicredit nie chce iść na wojnę z nadzorcą. Dlaczego w boju o dywizjonizację padł były prezes Pekao?

Jan K. Bielecki nie chciał poddać się dywizjonizacji i wolał złożyć broń. Były prezes Pekao zrezygnował z posady — tak brzmi wersja nieoficjalna, ponieważ nie chciał ograniczenia samodzielności zarządu banku. A tym właśnie miała grozić dywizjonizacja, czyli system centralnego zarządzania, jaki w grupie chce wprowadzić Unicredit. Słowo to rzeczywiście w języku polskim brzmi dość groźnie, gdyż raczej kojarzy się z wojną niż modelem biznesowym. W uszach Włocha, który ogląda premieradivision, ma zacznie bardziej neutralny wydźwięk. Czy naprawdę nie ma się czego bać?

— Czytaliśmy w polskiej prasie, że dywizjonizacja polega na przesunięciu władzy z Warszawy do Mediolanu. Takie działanie byłoby zupełnie nielogiczne z punktu widzenia Unicredit, którego filozofia zarządzania grupą opiera się na lokalnym menedżmencie — tłumaczy Federico Ghizzoni, wiceszef rady nadzorczej Pekao.

A ten w Polsce sprawdził się bardzo dobrze, o czym świadczą wyniki Pekao w ostatnich latach.

— Nie sądzimy, żeby udało nam się osiągnąć lepsze, przesuwając ośrodek decyzyjny do Mediolanu. Pekao jest silne dzięki lokalnym menedżerom, którzy znają rynek — wyjaśnia Federico Ghizzoni.

Wszystko to nie znaczy, że nie należy udoskonalać modelu biznesowego. Unicredit rzeczywiście pracuje nad nową formułą zarządzania na poziomie lokalnym oraz grupy.

— Dywizjonizacja znaczy specjalizacja. W poszczególnych krajach chcemy zmodyfikować model biznesowy, żeby był on jak najbardziej efektywny. Zamiast dwóch dywizji bankowości detalicznej, tworzymy jedną. Gdzie indziej powołaliśmy dywizję consumer finance, której wcześniej nie było. W całej grupie biznes korporacyjny został połączony z bankowością inwestycyjną — mówi Federico Ghizzoni.

Sześć krajów już po

Według nowego modelu Unicredit poukładał już biznesy we Włoszech, w Niemczech, Austrii, Rumunii, Bułgarii i Czechach. W żadnym kraju Włosi nie napotkali przeszkód ze strony regulatorów rynku. W tym półroczu dywizjonizacja obejmie banki w Rosji, na Węgrzech i w Chorwacji. Stopniowo będzie wprowadzana też w Pekao. Na Ukrainie stanie się to dopiero po zakończeniu restrukturyzacji banku.

Dywizjonizacja w poszczególnych krajach jest pierwszym etapem tworzenia nowego modelu biznesowego grupy. I to właśnie unifikacja na tym poziomie wywołuje największe kontrowersje — obawy, że ograniczy niezależność lokalnych zarządów.

— Prace i dyskusje na temat modelu jeszcze trwają. Jest oczywiste, że nie zrobimy niczego, co naruszy regulacje w poszczególnych krajach, w tym przede wszystkim tego, co dotyczy gwarancji niezależności zarządów. Będziemy respektować polskie prawo i regulacje — mówi Federico Ghizzoni.

Lokalnych lokalnie

W ogólnym zarysie nowy model ma polegać na tym, że centrala będzie koordynować działania ważne dla grupy.

— Przykładowo: Unicredit chce być ważnym europejskim graczem w bankowości inwestycyjnej. Jeden kraj tego nie dokona. To musi być realizowane w ramach dywizji bankowości inwestycyjnej Unicredit. W poszczególnych krajach menedżer odpowiedzialny za pion korporacyjny będzie też kierował bankowością inwestycyjną, korzystając z dostępu do usług i produktów w przygotowanych przez specjalistów całej grupy. Jednak lokalnych klientów biznesowych dalej będziemy obsługiwać przez menedżerów w poszczególnych bankach — zapowiada Federico Ghizzoni.

Nowy sposób organizacji grupy ma ułatwić komunikację między bankami a centralą i stworzyć wartość dodaną w postaci lepszej obsługi klientów.

— Naszym celem nie jest ograniczenie niezależności lokalnych prezesów, zarządów i rad nadzorczych. Byłoby to sprzeczne z podstawową zasadą naszego działania, żeby opierać się na miejscowym menedżmencie — mówi Federico Ghizzoni.

W Polsce p.o. prezesa jest Luigi Lovaglio, który pełni też funkcję dyrektora generalnego. Federico Ghizzoni zapewnia, że po zmianie prezesa nadal będzie zajmował to stanowisko i nic mu nie wiadomo, by miał odejść z banku.

— Mamy do niego pełne zaufanie. Jest jednym z najlepszych menedżerów. Wybór pani Kornasiewicz nie jest w żaden sposób decyzją przeciwko Luigi Lovaglio, lecz konsekwencją strategii grupy, by wybierać lokalnych menedżerów na prezesa — twierdzi Federico Ghizzoni.

Pora na wyjaśnienia

Marta Chmielewska-Racławska, Komisja Nadzoru Finansowego

Czekamy na jednoznaczne wyjaśnienia banku, czym jest dywizjonizacja. Kontaktujemy się w tej sprawie także z nadzorem macierzystym banku. Dopóki bank nie przedstawi w jasny sposób, jakie będą skutki dywizjonizacji, trudno o komentarz. Dywizjonizacja nie może oznaczać pozbawienia kompetencji lokalnych organów. Polskie prawo zakazuje powierzania zarządzania bankiem podmiotom zewnętrznym i ten przepis będziemy stanowczo egzekwować. Banki znają nasze stanowisko w tej sprawie. Ponadto doświadczenia kryzysu finansowego pokazują, że struktury macierzyste nie zapewniają skutecznego zarządzania ryzykiem, czego przykładem są przypadki Fortisu czy Citi.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane