Bankowe i niebankowe biura maklerskie, firmy z Polski i właściwie każdego innego zakątka świata — wszyscy oni zabiegają o względy Polaków zainteresowanych foreksem. To wyraz umiędzynarodowienia rynku, który nie ma przecież jednolitej platformy obrotu.
— Każdy inwestor podejmujący współpracę z Saxo Bankiem, który jest zagranicznym bankiem inwestycyjnym, jest informowany o właściwej dla danej umowy jurysdykcji i dobrowolnie akceptuje ją, podpisując umowę. W przypadku umów z Saxo Bankiem rozstrzyganie sporów następuje na gruncie prawa duńskiego — zaznacza Maciej Jędrzejak, dyrektor zarządzający polskiego oddziału Saxo Banku.
Nie ma się co łudzić. Spór klienta z brokerem, który podlega obcej jurysdykcji, nastręcza problemów prawnych, językowych i finansowych. Jest jednak ogromna różnica między brokerem z Szeszeli, Malediwów czy innego równie egzotycznego zakątka a firmą dysponującą licencją odpowiednika Komisji Nadzoru Finansowego (KNF) z innego kraju Unii Europejskiej (UE) i działającą na zasadzie jednolitegopaszportu europejskiego.
— Zasady działania krajowych domów maklerskich i oddziałów zagranicznych firm inwestycyjnych posługujących się jednolitym paszportem europejskim są w swoich zasadniczych zrębach identyczne. W mojej ocenie nie można zatem mówić o tym, że lepiej jest korzystać z krajowego domu maklerskiego niż z oddziału unijnej firmy inwestycyjnej, czy też transgranicznie z samej firmy inwestycyjnej z siedzibą poza terytorium Polski. Nie można też generalizować w drugą stronę — to jest nie można przyjąć, że firmy inwestycyjne z siedzibą poza terytorium Polski są lepsze dla klientów niż krajowe domy maklerskie — uważa dr hab. Paweł Wajda z kancelarii White & Case.
Nadzór to bezpieczeństwo…
Warto zwrócić uwagę, że firmy korzystające z jednolitego paszportu europejskiego miewają w Polsce biura i pracowników obsługujących polskich klientów. Tak działają Admiral Markest (licencja estońska), City Index (brytyjska) czy Saxo Bank (duńska).
Czasami umiędzynarodowienie ma bardziej wyrafinowany charakter. EFIX DM sam ma licencję KNF, ale w praktyce jego klienci otwierają rachunki w brytyjskim GFT Markets. — Generalnie nie prowadzimy rachunków. Jesteśmy firmą doradczą. Wszystkie sprawy związane z prowadzeniem rachunku klient może jednak załatwić u nas w Polsce w języku polskim — tłumaczy Tomasz Korecki, prezes EFIX DM.
Samo posiadanie licencji oznacza podleganie organom nadzoru. Te wydają tzw. rekomendacje sprowadzające się do tego, że określone kwestie należy interpretować restrykcyjniej,niż wynikałoby to literalnie z przepisów prawa. Licencjonowane firmy inwestycyjne podporządkowują się im, trochę w obawie o nałożenie kar administracyjnych, ale trochę w imię niepisanej umowy o stosowanie wobec klientów dobrych praktyk. To zasadnicza różnica w działalności brokera posiadającego licencję i brokera, który jej nie posiada albo uzyskał np. na Seszelach. Tego ostatniego można rozliczyć tylko na gruncie prawa karnego, i to jeszcze dość egzotycznego.
…zwłaszcza po upadłości
Wartość unijnej licencji wzrasta dodatkowo w przypadku upadłości domu maklerskiego. Nawet w przypadku firm licencjonowanych nie jest to problem tak abstrakcyjny, jakby się wydawało. Wyskok kursu franka szwajcarskiego ze stycznia 2015 r. doprowadził do zakończenia działalności przez kilka podmiotów, w tym brytyjskie Alpari. Korzystanie z usług licencjonowanego brokera gwarantuje, że odzyska się w takiej sytuacji pieniądze zdeponowane na rachunku, a w przypadku obracania dużym kapitałem — przynajmniej ich część.
Inwestor grający na rynku forex w domu maklerskim z licencją KNF może liczyć na zwrot 3 tys. EUR i 90 proc. z przedziału 3-22 tys. EUR. Wypłatą zajmie się Krajowy Depozyt Papierów Wartościowych (KDPW). Warunek: umowa z brokerem musi obejmować pośrednictwo w składaniu zleceń. Wielkość należności ustala syndyk, KDPW dostaje od niego listę i przelewa pieniądze.
W przypadku rynku forex system obejmuje zwrot niezainwestowanej gotówki, wartość kontraktów CFD, ale nie dotyczy otwartych pozycji walutowych. W całej UE proces wypłat w innych krajach realizowany jest w podobny sposób. Także kwota możliwa do odzyskania jest podobna.
Unijne regulacje sprawiają, że w każdym kraju gwarantowany jest zwrot 20 tys. EUR. UE szykuje się do podniesienia tego limitu do 50 tys. EUR, co wynika z tego, że już teraz w niektórych krajach limity są wyższe. Np. w wielkiej Brytanii wynoszą równowartość 72 tys. EUR, w Szwecji 27 tys. EUR, a w Portugalii 25 tys. EUR.