Unijna wartość dodana katowickiej zbiórki

16-05-2018, 22:00

Oprócz trojga komisarzy było na EKG blisko dziesięcioro szefów lub zastępców szefów dyrekcji generalnych, czyli unijnych ministerstw.

Europejski Kongres Gospodarczy (EKG) w Katowicach dumną nazwę przyjął w 2009 r. zdecydowanie na kredyt, albowiem startował jako spotkanie głównie sektorowe, zorientowane na śląski przemysł oraz problemy energetyczne. Tamten chwyt marketingowy okazał się jednak przedni, wkrótce po pierwszej edycji EKG jego patron Jerzy Buzek został przewodniczącym Parlamentu Europejskiego, awansując, jako pierwszy Polak, na tak wysokie stanowisko w organizacjach międzynarodowych. Notabene, do europejskości absolutnie nie przystawała ówczesna katowicka baza — krzepnący programowo EKG przez sześć edycji przebiegał rozrzucony po różnych salach i hotelach, dopiero od 2015 r. jako event zwarty organizacyjnie wszedł do zbudowanego przez miasto Międzynarodowego Centrum Kongresowego, połączonego z legendarną halą Spodek.

Zobacz więcej

Premier Mateusz Morawiecki przemówił ze sceny głównej Spodka, zwłaszcza do uczestników European Start-up Days. Fot.

Dlatego dość pociesznie brzmiały upowszechniane przez lokalne media wzniosłe hasła typu „W Katowicach bije serce Europy”. Notabene, gdyby także współcześnie, podczas rekordowej edycji jubileuszowej, zrobić sondę wśród eurokracji przy brukselskim rondzie Schumana nt. przeciętnej wiedzy o EKG — wynik naprawdę by nie powalił… Zdecydowanie ważniejsza i cenniejsza jest funkcja katowickiej zbiórki dla promocji wartości europejskich w kraju, poczynając zwłaszcza od 8. edycji w 2016 r. W tym roku zaś doszła wartość dodanajeszcze innego typu. Komisję Europejską (KE) reprezentowało troje członków: Andrus Ansip, wiceprzewodniczący i komisarz ds. jednolitego rynku cyfrowego, Miguel Arias Cañete, komisarz ds. polityki klimatycznej i energetycznej, Cecilia Malmström, komisarz ds. handlu. Oprócz nich było blisko dziesięcioro szefów lub zastępców szefów dyrekcji generalnych, czyli unijnych ministerstw obsługujących komisarzy. Była to znakomita okazja dla ministrów i wiceministrów rządu PiS do ocieplających jego wizerunek roboczych spotkań z ich odpowiednikami, organizowanych na uboczu paneli.

Katowicka wartość dodana okazuje się tym cenniejsza, że na najwyższym poziomie decyzyjnym konflikt ekipy tzw. dobrej zmiany z KE nie gaśnie. Rząd miał naiwną nadzieję, że gabinet UE może już w tych dniach ogłosi wycofanie się z procedury dyscyplinarnej, uruchomionej wobec Polski 20 grudnia 2017 r. na podstawie art. 7 unijnego traktatu. Premier Mateusz Morawiecki podjął próbę rozgrywania „dobrego policjanta” Jeana-Claude’a Junckera, przewodniczącego KE, przeciwko „złemu” Fransowi Timmermansowi, wiceprzewodniczącemu. Nic z tych rzeczy, KE to przecież traktatowy organ kolegialny, który pisemnie sformułował konkretne zalecenia wobec rządu i wciąż oczekuje na ich realizację. Unijny gabinet potwierdził to na wczorajszym cotygodniowym posiedzeniu w Brukseli, notabene, akurat w czasie, gdy z Katowic rozjeżdżali się naładowani europejskością uczestnicy EKG. Niewiele zmieniły także rozmowy na nieformalnym szczycie Rady Europejskiej w Sofii, który teoretycznie zebrał się w sprawie rozszerzenia wspólnoty na Bałkany. Palących problemów bieżących UE ma tyle, że polska praworządność schodzi na razie na dalszy plan — ale jeszcze wróci. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Unijna wartość dodana katowickiej zbiórki