Notabene Centrum Partnerstwa Społecznego Dialog w Warszawie już od dawna stało się wręcz symbolem nieefektywności i niedecyzyjności. Kojarzy się przede wszystkim z bardzo niską sprawnością ustawowej Rady Dialogu Społecznego (RDS), która funkcjonuje właśnie w tym obiekcie — z wyjątkiem okazjonalnych czysto fasadowych posiedzeń, na które czasami prezydium RDS zaprasza pod swój żyrandol Andrzej Duda.
Blokujący przejścia graniczne i główne drogi rolnicy nie ustępują z dwóch głównych żądań. Po pierwsze — chodzi o całkowite wyrzucenie do kosza Europejskiego Zielonego Ładu, czyli sztandarowego programu unijnego. Po drugie — o całkowite zablokowanie przekraczania granicy przez ukraińską żywność, bez względu na asortyment oraz na adres docelowy, jako że deklarowany tranzyt zbyt często okazuje się tylko fałszywką i przykrywką dla rozładowywania w Polsce. Pierwszy postulat jest absolutnie nie do zrealizowania, ponieważ decydentami są organy legislacyjne Unii Europejskiej, zaś zielony pakiet — jeszcze niesfinalizowany — stopniowo staje się elementem acquis communautaire, czyli wspólnotowej świętości. Jeśli podporządkowanie się przepisom chroniącym środowisko komuś się nie podoba, to niech po prostu zrezygnuje z unijnych dopłat bezpośrednich i będzie miał spokój. Jest to naprawdę salomonowa propozycja legislacyjna. Nie chodzi o całe państwa, lecz o konkretne gospodarstwa. Byłoby to idealne rozwiązanie np. w sporze o obowiązek ochronnego ugorowania 4 proc. areału, który i tak nie dotyczy gospodarstw do 10 ha, czyli w Polsce zdecydowanie dominujących.
Spełnienie drugiego żądania byłoby praktycznym, chociaż nieformalnym wypowiedzeniem unijnych traktatów. Jest niemożliwe zwłaszcza po podjęciu przez Komisję Europejską decyzji o odblokowaniu wielomiliardowego strumienia pieniędzy finansujących nasz Krajowy Plan Odbudowy i Zwiększania Odporności. Powód tego zwrotu jest bardzo ulotny — to premia za wysiłki nowego rządu dla przywrócenia w Polsce kanonów praworządności, chociaż poziomem odniesienia są zaledwie… projekty przedstawione przez ministra sprawiedliwości. Do aktów opublikowanych w Dzienniku Ustaw wiedzie bardzo długa droga ostro pod górę, wszak przegrane PiS utrzymuje na warcie swojego partyjnego wychowanka z prezydenckim piórem podpisowym, które może nie mieć atramentu. Wszystko to razem jest balansowaniem na cienkiej linie i nagła decyzja rządu o niezgodnej z traktatami jednostronnej blokadzie przewozów ukraińskiej żywności mogłaby doprowadzić do spadnięcia z tej liny z łomotem.
Istnieją jednak sposoby zaradzenia konfliktowej sytuacji w jurysdykcji polskiego rządu. W sporze żywnościowym najprostszym rozwiązaniem byłoby pobieranie na polsko-ukraińskiej granicy obowiązkowej kaucji sprawnie zwracanej natychmiast po faktycznym opuszczeniu Polski przez transporty zgłaszane do tranzytu. Oczywiście kaucja musiałaby być odpowiednio wysoka, wręcz bardzo wysoka, czyniąca całkowicie nieopłacalnym niewywiezienie ukraińskiej żywności z naszego kraju. Takie rozwiązanie nie byłoby niezgodne z prawem UE, chociaż oczywiście postawiłoby bardzo wysoką poprzeczkę przed aparatem państwa, przede wszystkim służbą celno-skarbową. Natomiast w sprawie Europejskiego Zielonego Ładu w zasięgu pojedynczego państwa oczywiście leży wyrównywanie finansowe zwiększenia się kosztów produkcji rolnej. Najlepszym źródłem byłyby pieniądze ze wspólnej polityki rolnej Unii Europejskiej, chociaż na pewno nie dałoby się uniknąć udziału budżetu krajowego.

