Unikajcie błędów upadłych tygrysów

JKW
opublikowano: 2010-04-09 11:14

Takiego spojrzenie na polską gospodarkę nie było od lat. Już teraz trzeba zacząć dmuchać na gospodarkę, żeby się nie przegrzała – apeluje OECD, kierowana przez Angela Gurrię.

Skończył się czas walki z kryzysem. Zaczyna się okres, kiedy trzeba zacząć myśleć o hamowaniu wzrostu gospodarczego – taki zaskakujący apel ogłosiła wczoraj Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) w raporcie na temat Polski. Jej analitycy przestrzegają, że jeśli polskie władze nie zaczną już teraz dmuchać na zimne, za kilka lat nasza gospodarka może się przegrzać.

Kryzys na życzenie
Przykładów gospodarek, które przesadziły ze wzrostem gospodarczym jest wiele. Najbliższy nam i najbardziej jaskrawy to kraje Bałtyckie, gdzie kilkunastoprocentowy przyrost PKB w ciągu dwóch lat zamienił się w 20-procentową recesję. OECD obawia się, że Polska wchodzi dziś na podobną drogę.
- Polska stała się największym odbiorcą unijnych funduszy. Ten fakt połączony szerokim napływem bezpośrednich inwestycji zagranicznych i perspektywą obniżenia kosztów finansowania (w związku z perspektywą przyjęcia euro), upowszechniają przekonanie, że gospodarkę czeka wysoki wzrost gospodarczy. (…) To rodzi ryzyko niezrównoważonego boomu – ostrzegają analitycy OECD.
Organizacja wstępnie szacuje, że w 2010 r. polski PKB wzrośnie o 3 proc., a w przyszłym o 3,6 proc. To rewizja po 0,5 pkt proc. w stosunku do prognozy z listopada.
- Polska gospodarka okazała się mocniejsza, niż ocenialiśmy pod koniec ubiegłego roku – tłumaczy Adrew Dean, dyrektor departamentu ekonomicznego OECD.
Organizacja zaleca przede wszystkim studzenie rynku kredytowego i mieszkaniowego. Proponuje m.in. dalsze zaostrzenie regulacji dotyczących wysokości kredytu w stosunku do dochodów i wartości zabezpieczenia. OECD sugeruje też ograniczenie zapędu banków do udzielania kredytów, dlatego zaleca polskim władzom podniesienie poziomu rezerwy obowiązkowej i wymogów kapitałowych instytucji finansowych.
- Regulacje ostrożnościowe powinny być zaostrzone, aby wyhamować przesadny wzrost zarówno popytu na kredyt, jak i jego podaży – przekonują analitycy OECD.

Chwila refleksji
Według Krzysztofa Rybińskiego, profesora Szkoły Głównej Handlowej, to dobrze, że OECD przypomina polskim władzom, że trzeba myśleć w dłuższej perspektywie niż do końca kadencji.
- Dzisiaj wszyscy zajęci są kryzysem, ale polskie władze gospodarcze i ekonomiści powinny bardzo uważnie wsłuchiwać się w takie ostrzeżenia. Brak zgrania polityki monetarnej, fiskalnej i nadzoru może prowadzić do poważnych nierównowag – mówi ekonomista.
Na szczęście czasu na reakcję jest jeszcze dużo.
- Nie ma pośpiechu. Zwalczanie wskazanych przez OECD zagrożeń to raczej wyzwania na kolejne lata. Dobrze jednak mieć te uwagi w pamięci – mówi Łukasz Tarnawa, główny ekonomista PKO BP.
Jednocześnie zbliżające się lata – według OECD – są dobrym czasem na eliminowanie też innych, niezależnych od cyklu koniunkturalnego nierównowag w gospodarce. Organizacja zaleca m.in. uporanie się z problemem KRUS, podwyższenie i wyrównanie wieku emerytalnego (indeksując go do prognoz trwania życia), poszerzenie bazy podatkowej, likwidowanie nieuzasadnionych transferów socjalnych oraz dalsze ograniczanie wcześniejszych emerytur.
- OECD przedstawia długą listę konkretnych reform. Pod tymi propozycjami mogą podpisać się dwoma rękami. Nie mamy wyboru, musimy te reformy wkrótce przeprowadzić – przekonuje Krzysztof Rybiński.

Angel Gurria, sekretarz generalny OECD
Angel Gurria, sekretarz generalny OECD
None
None