Prognozy towarzystwa na 2016 r., przedstawione w styczniu, z grubsza sprawdziły się co do kierunku, choć — zwłaszcza w odniesieniu do akcji polskich — w drugim półroczu potrzebna będzie dużo większa dynamika, by cele zostały osiągnięte.

Aaatrakcyjne obligacje
To jednak nie na akcje, ale obligacje jako aktywa, w których drzemie jeszcze potencjał, wskazuje Piotr Minkina, zastępca dyrektora ds. rozwoju nowych produktów w UI TFI. Specjalista podkreśla, że realne oprocentowanie polskich papierów należy obecnie do najwyższych na świecie. Zmienność cen jest wysoka, ale w dłuższym terminie powinna spadać wraz ze stabilizowaniem się sytuacji politycznej w naszym kraju i malejącym ryzykiem percepcji inwestorów zagranicznych.
— Do rządów Viktora Orbana na Węgrzech rynki także podchodziły początkowo nieufnie. Przekonanie ich do siebie zajęło premierowi około półtora roku, ale ostatecznie się udało. Obecnie rentowność polskich i węgierskich dziesięcioletnich obligacji skarbowych jest na porównywalnym poziomie, podczas gdy jeszcze kilka lat temu różnice były znaczące — uważa Piotr Minkina.
Ekspert uważa, że jeśli rentowność czeskich obligacji mogła spaść do 0,4 proc., to przy malejącej niechęci zagranicy polskie dziesięciolatki mające dziś rentowność około 2,8 proc. mogą powtórzyć ten scenariusz. Gorzej wygląda sytuacja na rynku akcji. Ryzyko polityczne nadal ciąży największym spółkom, szczególnie bankom i firmom energetycznym.
— Pomimo relatywnie łagodnej propozycji rozwiązania problemu kredytów frankowych w dłuższym terminie możemy oczekiwać nadal niekorzystnych rozwiązań dla sektora. W przypadku sektora energetycznego nadal nie znamy ostatecznego kształtu i skali, w jakiej ma się on zaangażować w pomoc kopalniom. Raczej na plus oceniam natomiast spółki małe i średnie, szczególnie działające w branżach IT, handlu i przemyśle. Wykazują się one dużą elastycznością i szybko korzystają na rosnącej konsumpcji wywołanej przez program 500+ — mówi Piotr Minkina.
Zakładnik globalizacji
W porównaniu z początkiem roku Union zrewidował prognozy dotyczące stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych. Prawdopodobieństwo tego, że wzrosną z 0,25 do 0,75-1 proc., jest obecnie bardzo małe.
— Biorąc pod uwagę stan gospodarki USA, koszt pieniądza powinien być wyższy, ale Fed jest zakładnikiem globalizacji. Wzrost stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych odbiłby się negatywnie na światowej gospodarce, co uderzyłoby także w USA. Konieczna jest koordynacja działań banków centralnych na świecie, by uniknąć zamieszania na rynkach walutowych — mówi Piotr Minkina.
Ekspert Uniona lepiej ocenia rynki wschodzące. Od początku roku rosną ceny surowców i słabnie dolar, przez co przewidywana na początku roku przewaga krajów rozwiniętych nad rozwijającymi się nie jest już dziś tak duża.
Według Piotra Minkiny, stabilizacja kursu dolara i cen surowców pozwoliła emerging markets na złapanie oddechu, ale trudno oczekiwać dalszej poprawy. Ceny ropy naftowej jeszcze długo nie wrócą na poziomy notowane kilka lat temu, ze względu na duże zapasy. Zdaniem eksperta, by pojawiła się presja na wzrost cen surowców, dynamika światowej gospodarki powinna sięgać 4 proc. Według prognoz Uniona, w roku 2016 będzie to jednak raczej 3,5 proc.
KWESTIA CZASU: Piotr Minkina z Union Investment TFI uważa, że rynki przekonają się do rządu PiS tak, jak przekonały się z czasem do rządów Viktora Orbana na Węgrzech. [FOT. ARC]