Upadłość firmy a zwrot finansowania

Dorota Zawiślińska
02-04-2018, 22:00

Fundusze UE Restrukturyzacja lub bankructwo spółki nie musi oznaczać końca przedsięwzięcia dotowanego przez Brukselę

Granty to duża pomoc dla małych i średnich graczy w rozwijaniu ich biznesów. Umożliwiają zakup środków trwałych i pozwalają na zatrudnienie większej liczby pracowników. Jeżeli na zakończenie projektu instytucja kontrolująca wydawanie pieniędzy unijnych nie dopatrzy się nieprawidłowości, beneficjent kontynuuje działalność z wykorzystaniem tego, co uzyskał dzięki dofinansowaniu. Co dzieje się w sytuacji, kiedy — mimo rzetelnego wydawania funduszy — przedsiębiorcy powinie się noga i będzie zmuszony zamknąć firmę? Czy ogłoszenie upadłości oznacza natychmiastowy zwrot przyznanej dotacji?

DWIE OPCJE
Zobacz więcej

DWIE OPCJE

Jan Sakławski, radca prawny, partner w kancelarii Brysiewicz i Wspólnicy, podkreśla, że jeśli beneficjent jest niewypłacalny, to powinien zrestrukturyzować prowadzoną firmę lub złożyć wniosek o ogłoszenie upadłości. Fot. Marek Wiśniewski

— Beneficjenta, który jest przedsiębiorcą, obowiązują te same reguły gry rynkowej co innych przedstawicieli biznesu. Jeżeli jest niewypłacalny, to powinien zrestrukturyzować prowadzoną firmę lub złożyć wniosek o ogłoszenie upadłości. Celem pierwszego rozwiązania jest wyprowadzenie przedsiębiorcy na prostą i umożliwienie mu kontynuowania działalności, w tym również tej wykorzystującej pieniądze unijne. Może on umorzyć część zobowiązań, zrestrukturyzować zadłużenie i zracjonalizować wydatki. Jednocześnie jest tymczasowo chroniony przed egzekucją — wyjaśnia Jan Sakławski, radca prawny, partner w kancelarii Brysiewicz i Wspólnicy.

Pomocne przepisy naprawcze

Restrukturyzacja raczej pomaga, niż przeszkadza w wydawaniu grantu. Inaczej sytuacja wygląda, gdy przedsiębiorca ogłasza upadłość firmy. Jeszcze do niedawna takie postępowanie kończyło się sprzedażą majątku i wykreśleniem spółki z rejestru przedsiębiorców bez możliwości kontynuowania działalności objętej grantem. Obecne przepisy prawa upadłościowego pozwalają na likwidację przedsiębiorstwa i jednoczesną sprzedaż tej jego części, która dotyczy projektu unijnego.

Instytucja, która przyznała grant, powinna — zgodnie z unijnym prawem — przeprowadzić badanie, które wyjaśni, czy upadłość nie była efektem oszustwa i czy nie poprzedzały jej nieprawidłowości w wydawaniu funduszy. Chodzi o sprawdzenie, czy bankructwo ma związek z przyznaną dotacją, czy też jest konsekwencją innych okoliczności. Jakich? Np. w momencie rozpoczęcia projektu firma mogła mieć ograniczony dostęp do surowca. Mógł też spaść popyt na towar w kraju, do którego planowała go eksportować z pomocą grantu — albo zmieniło się radykalnie otoczenie prawne. Odczuwa to ostatnio m.in. branża wiatrowa.

— Firmy z tego sektora podupadają z powodu niekorzystnej legislacji i problemów rynku zielonych certyfikatów — tłumaczy Jan Sakławski.

Warto podkreślić, że instytucja, która stwierdzi nieprawidłowości w wydawaniu pieniędzy unijnych przez beneficjenta, ma prawo przejąć dofinansowanie. Jeśli przedsiębiorca wydał już fundusze, wówczas wspomniana instytucja może zgarnąć zakupione przez niego aktywa. Do dnia zamknięcia projektu nie wchodzą one do masy upadłościowej i nie podlegają egzekucji. Może „zaspokoić się” nimi tylko instytucja finansująca.

Radca prawny zwraca uwagę, że nie każde przedsięwzięcie dotyczy zakupu aktywa o istotnej wartości rynkowej. W takim przypadku instytucja próbująca windykować należności pozostaje właściwie z niczym. Może jedynie korzystać z instrumentów prawno-karnych i oskarżyć przedsiębiorcę o wyłudzenie dotacji.

— Nie jest to jednak proste zadanie. Trzeba wykazać, że szef firmy przedłożył podrobione lub nierzetelne dokumenty o istotnym znaczeniu i zafałszował faktyczną sytuację majątkową w momencie ubiegania się o dofinansowanie — zaznacza partner w kancelarii Brysiewicz i Wspólnicy.

Podkreśla, że upadłość beneficjenta niesie za sobą konsekwencje idące dalej niż w przypadku bankructwa innych przedsiębiorców. Instytucja, która przyznała grant, stwierdza po przeprowadzonym badaniu, czy upadłość firmy była zaplanowana i kontrolowana, a pieniądze prawidłowo wydane.

— Rzadko jednak używa instrumentów prawno-karnych, jeżeli może odzyskać dotację. W przeciwnym razie próbuje zainteresować sprawą prokuratora — wyjaśnia Jan Sakławski.

Trwałość projektu

Grzegorz Rebkowiec, menedżer w dziale doradztwa europejskiego Crido Taxand, zauważa, że upadłość przedsiębiorstwa, a co za tym idzie, zakończenie jego dotychczasowej działalności w kontekście przyznanej wcześniej dotacji, powinna być rozpatrywana na gruncie przepisów dotyczących zarówno funduszy unijnych, jak i pomocy publicznej. W obu przypadkach tzw. zasada trwałości odnosi się do projektów związanych z infrastrukturą lub inwestycji produkcyjnych. Chodzi o utrzymanie rezultatów całego przedsięwzięcia (w tym m.in. wydatków inwestycyjnych, wielkości produkcji) po jego zakończeniu. Dla małych i średnich graczy okres ten wynosi trzy lata. Komisja Europejska w regulacjach dotyczących funduszy unijnych wyłącza konieczność zwrotu pieniędzy, jeżeli firma zaprzestała działalności produkcyjnej z powodu upadłości.

— Pytanie, jaka będzie decyzja państwa w odniesieniu do przyznanej pomocy publicznej, która de facto pochodziła z funduszyunijnych, a nie z pieniędzy krajowych. Przepisy tego nie doprecyzowują — zaznacza Grzegorz Rebkowiec.

Problem ten nie powinien jednak dotyczyć projektów badawczo-rozwojowych i szkoleniowych.

— Niestety, w umowach o dofinansowanie wielokrotnie zdarzają się zapisy bardziej rygorystyczne, niż wynika to z regulacji prawnych na poziomie unijnym — konkluduje ekspert Crido Taxand. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dorota Zawiślińska

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Upadłość firmy a zwrot finansowania