Upały i burze niszczą komputery

Kamil Kosiński
opublikowano: 2004-08-18 00:00

Awarie nośników pamięci wzmagają się latem. Przy tym, niekiedy są przejawem zwykłej głupoty użytkowników pecetów.

W czerwcu i lipcu 2004 r. do laboratorium odzyskiwania danych MBM Ontrack trafiło o 56 proc. więcej uszkodzonych nośników niż w tym samym okresie 2003 r. Ze statystyk lat poprzednich wynika zaś, że najgroźniejszym miesiącem pod tym względem jest sierpień, chociaż i dwa wcześniejsze miesiące generują aż 20 proc. całorocznych zleceń.

Chętniej płacą

Jeśli więc utrzyma się tendencja wzrostowa z czerwca i lipca, tegoroczne lato będzie rekordowe pod względem utraty danych w historii. I to nie tylko ze względu na warunki atmosferyczne.

— Na całym świecie do laboratoriów KorllOntrack trafia w lecie o 20-25 proc. więcej uszkodzonych nośników niż w innych miesiącach. 25-35-proc. wzrost, który odnotowaliśmy w Polsce, związany jest zapewne ze świadomością możliwości odzyskania danych, jak i poprawy koniunktury. Jeszcze rok temu firmy długo się zastanawiały, czy wydać 1-2 tys. zł i przysłać do nas uszkodzony dysk w celu odzyskania zapisanych na nim informacji — tłumaczy Marcin Musil, dyrektor zarządzający MBM Ontrack.

Główną przyczyną utraty danych w lecie jest niewłaściwe zabezpieczanie komputerów przed destrukcyjnym wpływem wyładowań atmosferycznych oraz wysokiej temperatury na nośniki danych.

— Użytkownicy nie są świadomi zbawiennego wpływu tak prostego zabiegu, jak wietrzenie pomieszczenia. Zapobiegliwość polegającą na stosowaniu „przewiewnych” kieszeni na wymienne dyski twarde lub takich, które posiadają własny wentylator, przejawia bardzo niewielu posiadaczy pecetów — mówi Przemysław Krejza, szef laboratorium MBM Ontrack.

Na głupotę nie ma rady

Zdarzają się też przejawy... głupoty.

— Użytkownicy domowi ze względu na hałas odłączają wentylatory zamontowane na procesorach, a nawet te w zasilaczach, bo to też da się zrobić. Nie jest to często spotykane, ale mieliśmy do czynienia z takimi przypadkami — twierdzi Marcin Musil.