Urbański bije w Platformę

Magdalena Wierzchowska
31-07-2008, 21:32

Prezes TVP uważa, że politycy z obozu rządowego celowo wpędzają publicznego nadawcę w kłopoty finansowe

Po nieudanej nowelizacji ustawy medialnej Andrzej Urbański już wie, że utrzyma się w fotelu prezesa Telewizji Polskiej przez dobrych kilka miesięcy, a może nawet do końca kadencji. Może więc sobie pozwolić na kontratak wobec polityków Platformy Obywatelskiej (PO).

— Minister skarbu nie ma pojęcia o rynku telewizyjnym, a chce decydować, jakie programy mają być emitowane w TVP, a jakie nie. Jego wypowiedzi szkodzą pozycji Telewizji Polskiej. Sytuacja przypominałaby groteskowych „Szewców” Witkacego — gdyby nie to, że politycy Platformy to ferajna amatorów-szkodników, którzy celowo wpędzają telewizję publiczną w kłopoty — mówi Andrzej Urbański.

Prezesa TVP rozsierdziła ocena Aleksandra Grada, ministra skarbu, dotycząca niejawnego audytu w telewizji publicznej. Ale też zapowiedzi Bogdana Zdrojewskiego, ministra kultury, określające założenia do ustawy o nadawcach publicznych. Tworzy ona fundusz misyjny, który ma zastąpić abonament radiowo-telewizyjny.

— Nie mam partnera w tym rządzie. Nie mogę liczyć na to, że ktoś w ekipie rządzącej zmierzy się z problemem abonamentu, uwzględniając polski i europejski kontekst prawny. Nowe regulacje trzeba notyfikować w Unii Europejskiej. Cały proces zajmie kilkanaście miesięcy, a ustawa ma być wprowadzona w styczniu. Zamiast walczyć o to, by TVP szła do przodu, będę musiał łatać gigantyczną dziurę wysokości 300 milionów. Będę musiał tyrać dzień i noc, by to wszystko naprawić — mówi prezes telewizji publicznej.


Zabraknie 140 mln zł
W ubiegłym roku TVP otrzymała ponad 500 mln zł z abonamentu, a Polskie Radio — ponad 300 mln zł. Fundusz misyjny ma przynosić 600- -700 mln zł rocznie. Jeśli notyfikacja faktycznie się przedłuży, media publiczne obawiają się, że w przyszłym roku nie zobaczą z tego ani złotego. Jeśli wpływy będą podobne do planowanych przez polityków partii rządzącej, wyniosą i tak mniej niż abonament. Do tego zmniejsza się ściągalność abonamentu. Zarząd TVP oszacował, że otrzyma co najmniej 140 mln zł mniej, niż ma zaplanowane w tegorocznym budżecie publicznej telewizji. Zdaniem szefów mediów publicznych, winą należy obarczyć polityków PO.

— TV Polonia, TVP Kultura i TVP Historia pochłaniają rocznie 100 mln zł. Te pieniądze to stuprocentowe wydatki na misję, co oznacza, że Platforma morduje najbardziej misyjną część telewizji. Ale będę walczył do upadłego, by uratować te kanały. Dodatkowe pieniądze będą musiały zarobić TVP1 i TVP2 — uważa Andrzej Urbański.


Zgodnie z logiką rynku
Zarząd TVP nie chce rezygnować z inwestycji w przededniu cyfryzacji telewizji, do której stacje muszą się odpowiednio przygotować.

— Stoimy przed wyzwaniem, co zrobić, by wywołana przez polityków dziura nie spowodowała katastrofy w spółce. TVP musi zachowywać się zgodnie z logiką rynku i wziąć udział w cyfryzacji, która wymaga gigantycznych nakładów — przekonuje Andrzej Urbański.

TVP chce budować multipleks naziemnej telewizji cyfrowej i własną platformę satelitarną. Cyfryzacja naziemna może kosztować dziesiątki milionów, a platforma satelitarna — dalsze kilkaset milionów euro. Nawet przy niezmienionych wpływach abonamentowych i świetnej koniunkturze na rynkach finansowych byłoby to bardzo trudne wyzwanie finansowe dla zarządu telewizji. Prezes TVP sugeruje, że stacja będzie musiała się zadłużyć.

— Nie mogę wykluczyć, że zarząd Telewizji Polskiej będzie musiał podjąć trudne decyzje, szukając dodatkowych źródeł finansowania projektu — mówi Andrzej Urbański.

Więcej w piątkowym wydaniu Pulsu Biznesu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Wierzchowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Gospodarka / Urbański bije w Platformę