Nowoczesność i troska o środowisko — taka moda panuje wśród 244 wystawców, którzy pojawili się na marcowym salonie w halach Geneva Palexpo.
W funkcjonalności samochodów niewiele da się poprawić. Nie powinny być szybsze ani większe, a z punktu widzenia producentów — również trwalsze. Oczekuje się za to zwiększenia bezpieczeństwa i troski o ochronę środowiska. Nakręcaniu tej spirali pomaga świadomość, że paliw ropopochodnych nie da się wytwarzać w nieskończoność i choć nikt do końca nie wie, ile ich jeszcze jest i na ile lat wystarczą, nic nie szkodzi, by podsycać odpowiednie niepokoje.
Stoiska wielkich koncernów dowodziły, że tradycyjne koncepcje budowy, zasilania i napędu samochodu odchodzą do lamusa. Prawie każdy producent proponował auta, które jeżdżą „na kropelce”, a także wyglądają coraz bardziej futurystycznie i wyręczają nas we wszystkim, a tym samym pozbawiają przyjemności z kierowania.
Hasłem przewodnim stało się stosowanie paliw i napędów alternatywnych: hybrydowych, elektrycznych, zasilania gazem ziemnym, bioetanolem lub wodorem. Poważnie potraktowano także emisję do atmosfery dwutlenku węgla, gazu obarczanego winą za globalne ocieplenie.
Przy ekologicznych, a w niektórych przypadkach bardziej marketingowych zabiegach pojawiają się nowe technologie, choć częściej upowszechniają się te już znane, dotychczas zbyt drogie, aby je wdrożyć do seryjnej produkcji. Cokolwiek zobaczymy w najbliższej przyszłości, ostatecznie i tak będziemy jeździć autami na wodór.
BMW dysponuje już pewnym doświadczeniem na tym polu, zatem w Genewie można było dosiąść flagowej limuzyny koncernu napędzanej zarówno benzyną, jak i wodorem. 7 Hydrogen jest udanym połączeniem zaawansowanej technologii i zdrowego rozsądku. Dopóki brak odpowiedniej infrastruktury, czyli stacji tankowania wodoru (w Niemczech jest ich 6), auto oferuje dwupaliwowy system zasilania.
Agresja pod maską
Emocje wzbudzały jednak dwie agresywne premiery: M5 touring, czyli sportowa wersja rodzinnego kombi, które przy pojemności skokowej prawie 5 litrów oferuje 507 KM mocy, oraz wyjątkowej urody M3 concept, które — jak twierdzi BMW — niewiele różni się od wersji produkcyjnej. Drapieżnie nadęte błotniki i zadziornie zmrużone przednie reflektory są zapowiedzią sportowych wrażeń. Dla amatorów wiatru we włosach przygotowano coupé-cabrio serii 3 convertible oferowane — nie jak do tej pory z płóciennym — lecz z trzyczęściowym stalowym dachem składającym się zaledwie w 22 sekundy.
Odpowiedź Mercedesa brzmi: Vision C 220 Bluetec — z silnikami wysokoprężnymi wykonanymi w technologii spełniającej wyśrubowane normy emisji spalin Euro 6 (ma obowiązywać od 2015 r.). Wszystko dzięki przeróżnym zabiegom obniżającym produkcję szkodliwych substancji, w szczególności tlenków azotu (o 80 proc. mniej). Jednak zdecydowanym osiągnięciem tej jednostki jest poziom zużycia paliwa, oscylujący w okolicach 5,5 l na 100 km. W centrum stoiska prezentowano także nową C-klasę, która dostępna będzie w trzech wersjach wyposażeniowych: avantgarde, elegance i classic, a do wyboru cztero- i sześciocylindrowe silniki dające o 13 proc. więcej mocy niż poprzednicy, przy jednoczesnym obniżeniu zużycia paliwa o 6 proc.
Wśród ciekawych technologii rodem ze Stuttgartu znajdziemy na nowo opracowany pakiet Agility Control obejmujący dostosowujące się do sytuacji sterowanie zachowaniem amortyzatorów, inteligentny system oświetleniowy ILS z pięcioma różnymi trybami świecenia oraz przewidujący zagrożenia system ochrony pasażerów PRE-SAFE.
Golf kombi i hybrydy
Na stoisku Volkswagena przedstawiono długo oczekiwaną piątą wersję Golfa z nadwoziem kombi (variant), którą zobaczymy już latem w salonach. A jaki pomysł mają inżynierowie z Wolfsburga na połączenie coraz większej masy prezesowskich limuzyn z ekonomią spalania? Oto Passat Blue Motion, czyli najoszczędniejsza wersja tego modelu, który będzie mógł się pochwalić zasięgiem 1350 km na jednym zbiorniku paliwa, co oznacza, że przy średnim przebiegu rocznym wynoszącym 15 tys. km, tylko 11 razy odwiedzi stację benzynową. Ponadto można było zapoznać się z dwoma ciekawymi modelami studyjnymi: Caddy Life Edition oraz sześcioosobowym Multivanem Panamericana, które dedykowane są dynamicznym osobom, zwykle przemieszczającym się w towarzystwie, ze sporą ilością bagażu. Taka podróż według producenta może być nie tylko ekonomiczna (oszczędne silniki TDI), ale też nadzwyczaj przyjemna — w Panamericana pasażerowie tylnych siedzeń są zwróceni do siebie twarzami, co może sprzyjać przejazdom biznesowym.
Ekonomia i ochrona środowiska przewijały się u większości producentów. Toyota postawiła ewidentnie na hybrydy, przedstawiając dwa concept cary o dziwnym wyglądzie: Hybrid X i FT-HS Future Toyota Hybrid Sports. Ten ostatni to sportowe, czteromiejscowe auto łączące cechy ekologicznego i wydajnego pojazdu z dużym potencjałem mocy pod maską i napędem na tylną oś. Według prognoz producenta jego przyśpieszenie ocenia się na 4 sekundy do 100 km/h. Ciekawostką była jednak specjalna trzydrzwiowa wersja, Auris Show Car z nadwoziem pokrytym srebrem.
U Kii zainteresowanie wzbudziło nie tylko nowe kombi cee’d Sporty Wagon oraz wyjątkowo udane studium kabrioletu ex_cee’d cabrio, lecz właśnie Rio z napędem hybrydowym. Wszyscy chcą nadążać za trendami: Honda pokazała sportowy model studyjny, limuzynę FCX napędzaną ogniwami paliwowymi, Ford zapowiedział Mondeo Flexifuel na bioetanol E85, podobnie Saab napędza nim swojego kabrioleta 9-3 Biopower i koncept 9-5 Biopower. Nawet Fiat nie oparł się ekologicznym tendencjom i zaprezentował Pandę na gaz ziemny. A jak już przy tej popularnej włoskiej marce jesteśmy, to warto wspomnieć, że w Genewie świętowano powrót marki Abarth, która w latach 70. realizowała sportowe ambicje Fiata i Autobianchi. W centralnym miejscu stoiska stanęło więc grande punto z charakterystycznym logo skorpiona.
Nowe modele
Obok premier kolejnych generacji popularnych modeli, takich jak Renault Twingo, Skody Fabii (m.in. z białym dachem oraz w sportowej wersji S2000), Forda C-maksa oraz Mondeo, Volvo V70 (to już dziesiąta generacja) czy Fiata Bravo, swoje debiutanckie SUV-y pokazał koncern PSA. Na stoisku Peugeota można było dosiąść 4007, a u Citroena uwagę skupiał C-Crosser. Oba modele powstają we współpracy z Mitsubishi, które z kolei zaprezentowało (po raz pierwszy w Europie) nowego Outlandera. Jednak ciekawostką jest to, że cała trójka będzie powstawać w Japonii.
Swoją odpowiedź przygotował Seat, który wystąpił w Genewie z prototypem własnego SUV-a Altea Freetrack. Nissan zaprezentował nową generację X-traila, którego oparto na nowej płycie podłogowej (tej z Qashqaia). Wyposażony w napęd na cztery koła (all mode) może być napędzany tylko na przód lub na wszystkie koła, a wybór trybu dokonuje się za pośrednictwem pokrętła umieszczonego na desce rozdzielczej. Pięknym ukoronowaniem prezentacji SUV-ów było prężące się na stoisku Volvo nowe XC70. Równie godnym uwagi było XC60, czyli udana próba połączenia SUv-a z nadwoziem typu coupé.
Spośród aut rasowych nie sposób było przejść obojętnie koło stoiska Audi, gdzie eksponowano nowe coupe S5, ale większość motoryzacyjnych maniaków zdecydowanie częściej zerkała na dwuosobowe R8. Podobne wrażenie robiła Alfa Romeo 8C Competizione, która będzie dostępna jedynie w limitowanej edycji, oraz Spider z mocnym dieslem 2.4 JTD. Szybsze bicie serca wywołała także odsłona Maserati GranTurismo, zaprojektowanego przez Pininfarinę, no i — tradycyjnie już — Lamborghini. W swoim nowym Gallardo Superleggera (co oznacza superlekkie) zaoferowano 530 KM, które rozpędza ważące blisko 1,5 tony auto w 3,8 s do setki.
Chińczycy także nie dają za wygraną. Marka Brilliance zaprezentowała swój flagowy model zaprojektowany przez Giugiaro — limuzynę B6S. Nieźle wykonane wnętrze nie odbiega od standardów europejskich, a cena w Szwajcarii to około 30 tys. franków, czyli w przeliczeniu niewiele ponad 72 tys. zł. To właściwie jedyny argument przemawiający za ewentualnym kupnem tego auta, bo w testach Euro NCAP B6S zdobyło jedynie trzy gwiazdki.
