Urząd znów do wynajęcia

MBE
opublikowano: 2010-02-26 00:00

Pierwszy przetarg na leasing zwrotny budynku urzędu w Przybiernowie zakończył się fiaskiem.

Pierwszy przetarg na leasing zwrotny budynku urzędu w Przybiernowie zakończył się fiaskiem.

O oryginalnym pomyśle wójta Przybiernowa (Zachodniopomorskie) na powiększenie gminnej kasy pisaliśmy już w lipcowym "PB". Tadeusz Kwiatkowski chciał oddać w leasing zwrotny budynek gminnego urzędu i dzięki temu zyskać prawie 4 mln zł na podniesienie atrakcyjności inwestycyjnej gminy. I choć zainteresowanych było wielu, nikt ostatecznie urzędu nie chciał. Dwie spółki leasingowe, które dostały się do finału przetargu, wycofały się.

Leasing zwrotny polega na sprzedaży nieruchomości i leasingowaniu jej od nowego właściciela. Po określonym czasie nieruchomość z powrotem wykupuje samorząd. Umożliwia on gminie uzyskanie funduszy, które zwiększają jej płynność finansową i odciążają od ponoszenia bieżących kosztów utrzymania nieruchomości.

— Leasing zwrotny zakończonych już inwestycji, także nieruchomości, nie powoduje wzrostu całkowitego zadłużenia samorządu, co wobec limitu w ustawie o finansach publicznych może być bardzo pożądane, dlatego też leasing może być atrakcyjną alternatywą dla kredytu. Firmy leasingowe wymagają też często mniejszej liczby zabezpieczeń niż banki dla kredytów, dlatego jednostki samorządu terytorialnego coraz bardziej interesują się taką formą finansowania — wyjaśnia Rafał Trusiewicz z kancelarii prawnej Trusiewicz Siwko.

Dlaczego więc Przybiernowowi nie udało się znaleźć chętnego na urząd? Bo zalety leasingu zwrotnego przysłaniają wątpliwości prawne.

— Problemem są nie do końca czytelne przepisy ustawowe. Przy tego typu przetargach kolidują ze sobą dwie ustawy — o zamówieniach publicznych i gospodarce nieruchomościami, którą trzeba zastosować, bo prawo nie przewiduje czasowego przeniesienia własności. Narzuca ona konieczność przeprowadzenia drugiego przetargu na zbycie nieruchomości, a wtedy może pojawić się wątpliwość, czy nie jest on podstawiony. Firmy leasingowe boją się oprotestowania przetargu i jego unieważnienia, bo wtedy pojawia się problem z odzyskaniem pieniędzy już przekazanych samorządowi — tłumaczy Lech Słomowski, prezes firmy LT, która przygotowuje Przybiernów do przetargów.

Choć przybiernowski przetarg nie przebiegł po myśli wójta, Tadeusz Kwiatkowski nie składa broni. Będzie szukał nowego właściciela urzędu w drugim przetargu.

— Liczymy, że tym razem się uda. Mam też nadzieję, że przetrzemy szlaki innym samorządom, które chętniej będą korzystać z takiej formy finansowania — mówi Tadeusz Kwiatkowski.

Wójtowi wtóruje Lech Słomowski.

— Pokazaliśmy poprzednio, że można zastosować wszystkie tryby obu ustaw i uniknąć drugiego przetargu. Jesteśmy przekonani, że znaleźliśmy salomonowe rozwiązanie. Wiemy już, co najbardziej niepokoi firmy leasingowe, dlatego sądzę, że tym razem wynik przetargu będzie inny — mówi Lech Słomowski.