Są pierwsze szczegóły dotyczące Start in Poland, rządowego programu, który ma stworzyć środowisko przyjazne start-upom. Zmiana myślenia zacznie się w spółkach skarbu państwa. Początkowo rząd zapowiadał, że na współpracę ze start-upami przeznaczy 100 mln zł, które trafią do funduszu funduszy. Teraz rozważa pomysł na podział sektorowy.

— Chcemy, by na wstępie w projekty zaangażowały się spółki, w których już dziś stosuje się wiele rozwiązań ICT/IT. Jestem pewna, że znajdą się ciekawe projekty, może jakiś superlicznik energii, który pozwoli nam zbudować nie smart city, ale smart state — mówi Jadwiga Emilewicz, wiceminister rozwoju. Nie podaje szczegółów. Eksperci podpowiadają, że spółka mogłaby sfinansować pracę grupy start-upów, zapewnić im mentorów, a po trzech miesiącach dostać listę pomysłów i rozwiązań. W przyszłości do spółek skarbu państwa mogłyby dołączyć duże prywatne firmy.
— Do współpracy możemy zaprosić np. firmy z branży meblarskiej czy stolarki okienno-drzwiowej, które odnoszą sukcesy na międzynarodowych rynkach. Na początku chcemy im pomóc w budowie hubów — mówi wiceminister rozwoju.
Krakowski wzór
Jej zdaniem, koszty nie będą wysokie.
— Chcemy, żeby te spółki zaangażowały niezbyt wygórowane kwoty, na poziomie budżetów na CSR, na tworzenie miejsc takich jak hub:raum w Krakowie — mówi Jadwiga Emilewicz. Hub:raum to finansowane przez Deutsche Telekom miejsce oferujące fundusze zalążkowe, przestrzeń i mentoring start-upom z Europy Środkowej i Wschodniej, które mają pomysły dla niemieckiej firmy telekomunikacyjnej.
— Chcemy zapobiec sytuacji, która przydarzyła się jednemu ze start-upów. Przez dwa lata spółka pukała do drzwi jednego z największych polskich koncernów paliwowych z rozwiązaniem, które w końcu kupili Japończycy. Polski koncern odkupił je od nich za wielokrotnie wyższą kwotę — opowiada Jadwiga Emilewicz.
Do inwestycji w nowe technologie ma zachęcać znowelizowana ustawa o wspieraniu działalności innowacyjnej, bo obowiązujące od stycznia przepisy zostały uznane — nie tylko przez rząd, ale też przedsiębiorców — za niewystarczające. Projekt założeń do nowelizacji został opracowany przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego.
Flagowe okręty
Zespół ds. innowacyjności, którego członkowie (sekretarze i podsekretarze stanu kilku resortów) spotykają się co tydzień, przygląda się krajowym inteligentnym specjalizacjom.
— Nie zamierzamy rezygnować ze strategicznych dokumentów przygotowanych w poprzednich latach, ale 20 specjalizacji krajowych plus specjalizacje regionalne — to za dużo. Może się okazać, że część nie znajdzie w praktyce zastosowania. Aby zwiększyć efektywność wydatków na badania, rozwój i innowacje, musimy wzmocnić koncentrację tematyczną i ograniczyć liczbę priorytetów — mówi Jadwiga Emilewicz. Niewykluczone, że liczba „flagowych okrętów” spadnie do 10. Przedstawiciele resortów energii i środowiska wskazują na politykę surowcową i energetyczną.
— To już nie węgiel i łupki, tylko rozwiązania energetyczne, w których Polska ma przewagi, np. technologie niskoemisyjnego spalania — wymienia wiceminister rozwoju. Jej zdaniem, które specjalizacje są istotne, pokaże trwający już nabór wniosków przez NCBR i zbliżający się kolejny — w Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości.
— W niektórych branżach zostało zatwierdzonych po 100-200 wniosków. Są też obszary, np. elektronika oparta na polimerach, technologie przetwarzania i odzyskiwania wody czy optoelektroniczne systemy i materiały, gdzie zainteresowaniebyło niewielkie. Nie oznacza to jednak, że należy je skreślać, to ważne dziedziny.
Dla przykładu: optoelektronika ma duże znaczenie, np. w branży kosmicznej, a polska firma — po raz pierwszy w roli lidera — będzie realizowała największy do tej pory w naszym kraju pod względem finansowym kontrakt Europejskiej Agencji Kosmicznej — mówi Jadwiga Emilewicz.
Nauka dla biznesu
Polską naukę też czekają zmiany. Zespół ds. innowacyjności chce skonsolidować instytuty badawczo-rozwojowe. — Dziś wszystkie mają osobne, niewielkie budżety, brakuje im masy krytycznej. Chcielibyśmy je uelastycznić, by łatwiej było je łączyć. Na przykład w Łodzi działają cztery instytuty materiałowe nadzorowane przez Ministerstwo Rozwoju. Może niepotrzebne są cztery biura zamówień, cztery działy księgowości? Chcemy iść w kierunku, w którym poszła np. Skandynawia, gdzie z 50 instytutów zostało pięć, ale dużo silniejszych, czy Niemiec, gdzie wzorem może być np. Instytut Fraunhofera — mówi Jadwiga Emilewicz.
Jako dobry przykład w Polsce wskazuje Instytut Lotnictwa w Warszawie. — 1100 inżynierów pracuje bezpośrednio przy projektach związanych z gospodarką. Myślimy o przemodelowaniu innych jednostek na jego wzór, położymy również większy nacisk na kadrę menedżerską. W tym roku przypada czas oceny instytutów naukowych. O ile dotychczas podstawowym kryterium były publikacje, teraz będą to wdrożenia — zapowiada Jadwiga Emilewicz. © Ⓟ
OKIEM EKSPERTA
Motywująca groźba
DARIUSZ ŻUK
prezes Polski Przedsiębiorczej, której częścią są Akademickie Inkubatory Przedsiębiorczości i sieć Business Link
Start in Poland trzeba wprowadzić jak najszybciej. Takie projekty zrobiliśmy z T-Mobile, PKP, mBankiem i są już cztery wdrożenia. To jest przyszłość. Polska ma duże korporacje i świetne start-upy. Powinna to wykorzystać. Jeśli duże firmy nie będą innowacyjne, za dziesięć lat zostaną zmarginalizowane lub ich w ogóle nie będzie. Trzeba połączyć nowego ducha, energię i pomysły start-upów ze skalą korporacji. Rząd musi powiedzieć firmom wprost, co zrobić, bo obawiam się PR-owych zagrywek spółek. Jestem młody i mam liberalne poglądy, ale w tym przypadku potrzebna jest centralizacja tematu. Rząd powinien zaprosić wszystkich prezesów spółek skarbu państwa i powiedzieć, na czym mu zależy. Mówienie, że rząd nie ma wpływu, nie może, nie powinien — to oszukiwanie się. Rządy Izraela, USA i Chin realizują politykę przez spółki. W Finlandii minister nauki zaprosił rektorów uczelni i powiedział, że jeśli nie zaczną komercjalizować badań, co roku będzie zmieniał 5 proc. kadry na zagraniczną. Podziałało.
Poszukiwania gigantów
Pomysł, by spółki skarbu państwa i duże polskie firmy zamawiały u start-upów rozwiązania, nie jest nowy. KGHM we współpracy z Narodowym Centrum Badań i Rozwoju (NCBR) realizuje od 2012 r. projekt CuBR (zrównoważony rozwój przemysłu metali nieżelaznych z wykorzystaniem innowacyjnych technologii). Obaj partnerzy wyłożyli po 100 mln zł. Rozstrzygnięto dwa konkursy i ponad 90 mln zł wsparcia dostało 12 konsorcjów. Prowadzą one m.in. badania, które umożliwią eksploatację złóż poniżej 1300 m czy energooszczędnej technologii rozdrabniania rud metali nieżelaznych. Trwa nabór wniosków w trzecim konkursie CuBR, którego budżet wynosi 108 mln zł. W ubiegłym roku NCBR podpisała umowy na podobne przedsięwzięcia z: PGE (planowany budżet 200 mln zł), Synthosem (200 mln zł), PKP Cargo (30 mln zł) i PKP PLK (50 mln zł). PKN Orlen natomiast rozstrzyga konkurs na rozwiązania zwiększające efektywność energetyczną rafinerii. Ponad 20 innowatorów z całego świata zgłosiło pomysły, eksperci PKN Orlen wyłonili sześć, a w marcowych finałach trzy wygrają nagrody: po 10 tys. EUR i możliwość realizacji pilotażowych projektów i dalszej współpracy z PKN Orlen.