Cena ropy w USA zeszła w czwartek poniżej 65 dol. za baryłkę w związku z realizacją zysków przez graczy giełdowych, wychwytujących sygnały wskazujące na wzrost podaży ropy i jednoczesne słabnięcie popytu, zachodzące pod wpływem niedawnego, rekordowego wzrostu cen.
Na giełdzie NYMEX w Nowym Jorku, wskaźnikowa dla największego na świecie rynku amerykańskiego cena "lekkiej, słodkiej ropy surowej" z dostawą w październiku spadła w czwartek o 39 centów, do 64,70 dol. za baryłkę.
Kilka godzin wcześniej w Londynie na International Petroleum Exchange wskaźnikowa dla rynku europejskiego cena ropy Brent z Morza Północnego zamknęła się na poziomie 64,70 dol. za baryłkę, niższym o 21 centów niż w środę.
Na czwartkowy spadek cen ropy wpłynęło przede wszystkim opublikowanie przez Organizację Państw Eksportujących Ropę Naftową nowej prognozy światowego popytu na ropę. Ma on wg OPEC być w bieżącym i przyszłym roku niższy o 150 - 200 tys. baryłek dziennie niż oceniano do tej pory, a spadek ten wiąże się z rekordowowysokimi cenami paliw, które dławią popyt na stacjach benzynowych.
Dodatkowo urzędujący sekretarz generalny OPEC Adnan Szihab-Eldin zapowiedział w czwartek w wywiadzie dla ekonomicznej agencji Dow Jones Newswires, że na rozpoczynającym się w poniedziałek spotkaniu jego organizacja rozważy podniesieniu pułapu wydobycia o prawie 2 proc.