Tydzień na światowych giełdach zaczął się fatalnie. Katastrofa Airbusa w Nowym Jorku była tragicznym memento, które przypomniało tak Amerykanom, jak i całemu światu, jak chwiejna jest obecna sytuacja gospodarcza i polityczna.
Choć obawy o to, że za katastrofą stoją terroryści dość szybko ustąpiły przekonaniu, że był to nieszczęśliwy wypadek, trudno sobie wyobrazić, aby skutkiem tragicznych wydarzeń nie było pogorszenie i tak nie najlepszych wyników amerykańskiej gospodarki. Trzeba pamiętać, że w przyszłym tygodniu Amerykanie obchodzą Święto Dziękczynienia, które z reguły było okazją do poprawienie wyników przez wiele branż. Wątpliwe, aby tak stało się i w tym roku.
Po raz kolejny przyszły ciężkie dni dla amerykańskich linii lotniczych. Spadły kursy największych przedstawicieli branży, m.in. AMR, UAL i US Airways. Indeks AMEX Airlines sektora tracił niemal przez całą sesję ponad 6 proc. wartości.
Wyróżniające się skalą spadki wśród spółek notowanych w ramach indeksu Dow Jones notowały papiery koncernów zaangażowanych mocno w branży lotniczej. Stało się tak w przypadku United Technologies, Honeywella i General Electric.
Oczekiwane pogorszenie koniunktury linii lotniczych spowodowało przecenę papierów spółek naftowych. Po zamachu terrorystycznym z 11 września popyt na paliwo lotnicze spadł w USA o 25 proc. Można oczekiwać, że będzie jeszcze niższy. W dół poszły kursy m.in. Exxon Mobil i ChevronTexaco.
Nasdaq stosunkowo szybko odrobił straty z pierwszej części sesji. Było to głównie zasługą Cieny, jednego z większych producentów komponentów sieci światłowodowych, która przekazała bardzo dobre wyniki czwartego kwartału.
Pod koniec notowań pokazał się popyt na akcje spółek technologicznych, w tym największych - Intela i Microsoftu. Temu ostatniemu służą zapewne wieści o rosnącym popycie na jego nowy system operacyjny, Windows XP, którego 7 mln kopii sprzedało się w ciągu ostatnich dwóch tygodni.
MD