Nastroje amerykańskich inwestorów są złe. Nic dziwnego, spółki redukują prognozy wyników, dane makro wskazują na utrzymywanie się kiepskiej koniunktury. Do tego dochodzi niepewność związana z sytuacją na Bliskim Wschodzie i drożejąca ropa. Nie może zatem dziwić, że na giełdach dominuje podaż, której udało się w poniedziałek sprowadziła wartość Nasdaqa do poziomu z września 1996 roku. Od marca 2000 roku, kiedy indeks spółek nowych technologii osiągnął swoje historyczne maksimum, stracił już ok. 75 proc. wartości.
W poniedziałek kolejne spółki informowały o spodziewanym pogorszeniu wyników. Tym razem dotyczyło to firm z ‘najwyższej półki’, co wywołało zwiększoną wyprzedaż akcji. Redukcją prognoz sprzedaży rozczarowały inwestorów sieć handlowa Wal Mart i producent optoelektroniki JDS Uniphase. Akcje obu spółek, a także innych przedstawicieli reprezentowanych przez nie branży staniały. Tak stało się m.in. w przypadku Lucent Technologies oraz Home Depot.
Rynek mocno przecenił akcje Microsoftu. Jego prezes, Steve Ballmer powiedział, że nie widzi oznak wzrostu popytu na oprogramowanie w Europie, gdzie generowana jest 25 proc. przychodów spółki. Stwierdził także, że koniunktura w branzy IT uzależniona jest od wyjścia z kryzysu przedstawicieli sektora telekomunikacyjnego i usług finansowych. Niestety, są to obecnie najsłabsze finansowo branże.
Spadła cena papierów Dell Computer, drugiego na świecie producenta PC-tów. Według 'The New York Times', spółka może stanąć przed koniecznością emisji ok. 22 mln akcji o łącznej wartości ok. 1 mld USD, jeśli posiadacze jej opcji postanowią je wykonać.
MD