To w dużej mierze zasługa doniesień CNBC i Bloomberga o tym, że administracja Baracka Obamy ma plan ratunkowy dla spółek finansowych. Wyjście z kryzysu miałoby polegać na utworzeniu „złego banku” i wyprowadzeniu do niego wszystkich toksycznych aktywów.
Przed sesją w USA zyskują banki: Citigroup rośnie o 6,6 proc., BoA o 8,3 proc.
Wells Fargo poinformowało o stracie kwartalnej w wysokości 2,55 mld USD oraz o stracie Wachovii na poziomie 11 mld USD. Jednocześnie spółka podtrzymała zapowiedź wypłacenia dywidendy w wysokości 34 centów na akcję. Inwestorzy docenili tę obietnicę 4,6-proc. zwyżką kursu.
Wcześniej dobre wyniki opublikował SAP. Spółka zamknęła IV kwartał zyskiem netto w wysokości 850 mln euro. To więcej, niż przypuszzczali analitycy ankietowani jakiś czas temu przez serwis Bloomberg (średnia prognoz 746,5 mln euro).
AT&T poinformowałA o spadku zysku netto do 2,4 mld USD (41 centy na akcję) z 3,14 mld USD rok wcześniej. Przychody wyniosły 31,1 mld USD, co oznacza, że trafiły w oczekiwania analityków.
Przed godziną 15. futuresy na spółki z indeksu S&P 500 rosną o 1 proc., na Nasdaq o 0,7 proc., a na DJ o 0,5 proc.
O godz. 16:30, już po otwarciu sesji w USA, indwestorzy dowiedzą się, jakie są zapasów benzyny, ropy i destylatów w USA. Rynek jednak będzie czekał głównie na decyzję Fedu ws. stóp procentowych, która powinna być znana już o godz. 20:15. Po sesji rynek pozna wyniki finansowe spółek Qualcomm i Starbucks.