Amerykańskie giełdy zakończyły środowe umiarkowanymi zmianami indeksów. Dow Jones, który krótko po otwarciu sesji osiągnął historyczne maksimum 12.049,51 pkt., na zamknięciu miał wartość 11.992,68 pkt. i rósł o 0,36 proc. Podobnie było ze S&P500, który krótko po rozpoczęciu handlu osiągnął 1.372,87 pkt., żeby zakończyć dzień wartością 1365.98 pkt. i 0,14 proc. zwyżką. Nasdaq przez większą cześć sesji znajdował się „poniżej kreski”. Na zamknięciu miał wartość 2.337,15 pkt. i spadał o 0,33 proc..
Pokonanie przez Dow Jones w pierwszych minutach środowej sesji psychologicznej bariery 12.000 pkt. oraz osiągnięcie przez S&P500 najwyższej wartości od blisko sześciu lat ostudziło zapał popytu. Oba indeksy dość szybko zeszły poniżej dziennych maksimów, jednak utrzymały się powyżej poziomów wtorkowych zamknięć.
Dobre nastroje były zasługą dobrych danych makro. Inwestorów ucieszyła wiadomość, że we wrześniu w USA ceny detaliczne spadły w odniesieniu do sierpnia najmocniej od listopada ubiegłego roku. Zmniejszyło to obawy podwyżki stóp procentowych. Dobrą informacja był również zaskakujący, pierwszy od maja, wzrost liczby rozpoczętych budów domów we wrześniu.
Największy wkład do osiągnięcia przez średnią Dow Jones rekordowej wartości miał IBM. Akcje producenta komputerów osiągnęły w środę największą wartość od 19 miesięcy po publikacji przez spółkę doskonałych wyników kwartalnych. Drugim najmocniej drożejącym blue chipem był Johnson & Johnson, który dzięki zwiększeniu sprzedaży leków i sprzętu medycznego przekroczył rynkowe prognozy kwartalnego zysku. Duża przecena spotkała Motorolę. Drugi na świecie producent telefonów komórkowych nie osiągnął w minionym kwartale oczekiwanej sprzedaży. Co gorsza, dynamika jej wzrostu okazała się najniższa od pięciu kwartałów.
MD