Specjalizacja i dedykowanie usług to główne trendy na rynku TSL. Inne zadania stawia spedytorowi fabryka śrub, a inne koncern chemiczny.
Powstawanie usług dedykowanych powodowane jest z jednej strony tym, że operatorzy wychodzą ze swą ofertą na rynek, z drugiej strony natomiast, firmy szukając oszczędności i poprawy jakości logistyki szukają takich operatorów, którzy zdolni będą efektywniej realizować funkcje logistyczne.
Poziomy dedykacji
Zdaniem Tomasza Burasia, wiceprezesa do spraw operacyjnych w DHL Express/Servisco istnieją dwa równoległe poziomy usług dedykowanych.
Pierwszym są tzw. usługi przystosowane — powstające w wyniku niewielkich modyfikacji usługi podstawowej.
— Przeważnie powstają po niewielkiej zmianie procesu podstawowego (jego uzupełnieniu o dodatkowe czynności). Usługa taka nie musi być specyficzna dla danej branży. Prostym przykładem takiej usługi jest proces „depaletyzacji” — dowiezienia do klienta palety zawierającej kilkadziesiąt opakowań zbiorczych, rozpaletowania i dostarczenia każdego opakowania do poszczególnych odbiorców w tym samym kompleksie biurowym — wyjaśnia Tomasz Buraś.
Drugim poziomem są usługi dedykowane, czyli od początku przygotowywane dla danego klienta. Z reguły tego typu oferta powstaje wówczas, gdy usługa firmy logistycznej „wtapia się” w proces usługobiorcy. Przykładem mogą być specyficzne operacje magazynowe (łączone nawet z czynnościami montażu wyrobu) lub też operacje dostarczenia sprzętu wraz z jego instalacją i montażem u odbiorcy.
— Aby lepiej wyjaśnić różnicę, można porównać serwis transportowy do usług krawieckich. Usługa standardowa to odpowiednik ubrania kupionego w sklepie. Usługa przystosowana powstaje, gdy przy zakupie ubrania standardowego krawiec dokonuje poprawek, tak aby ubranie lepiej leżało i lepiej służyło kupującemu. Usługa dedykowana to ubranie uszyte przez krawca na miarę — tłumaczy Tomasz Buraś.
Logistyka samochodowa
W Polsce logistyka kontraktowa najbardziej rozwinęła się w branży dóbr szybko rotujących.
— Doświadczenia Miebach Logistik z Europy Zachodniej wskazują, że nastąpi wzrost zakresu outsourcingu w branży samochodowej. Przykładem jest funkcja operatora wiodącego, obsługującego centrum dystrybucyjne dostawców. Polega ona po pierwsze na przekazaniu wszystkich możliwych funkcji logistycznych jednemu podmiotowi, a po drugie — na doprowadzeniu do jednostopniowego magazynowania na linii dostawca-dbiorca. Operator wiodący sprawuje funkcję integratora logistycznego, przejmującego maksymalny zakres procesów logistycznych od przedsiębiorstwa. Przejmuje pełną odpowiedzialność za określone działania logistyczne w ramach łańcucha procesów lub koordynuje działania innych operatorów logistycznych oraz dostawców. W idealnym przypadku jest jedynym kontrahentem przedsiębiorstwa w zakresie logistyki na poziomie regionalnym lub nawet globalnym — opowiada Jacek Olszewski w Międzynarodowej Grupy Doradczo-Inżynierskiej Miebach Logistik.
Jednak zdaniem Tomasza Burasia, trudno jednoznacznie określić poziom usług dedykowynach dla poszczególnych branż.
— Usługi takie są pochodną potrzeb klientów. Z natury najczęściej korzystają z nich branże zaawansowanych technologii. Istnieje natomiast nisza w tzw. usługach reverse logistics, polegających na obsłudze procesu zwrotu, naprawy i ponownego dostarczenia — szczególnie gdy centra naprawcze znajdują się poza granicami kraju. Proces takiej obsługi powszechnie wymagany jest w branżach wysokiej technologii (np. komputerowej) — dodaje Tomasz Buraś.
Przykłady
— Specjalizacja nie jest dla nas niczym nowym — przekonuje Ewald Raben, prezes Grupy Raben.
Jej spółki specjalizują się m.in. w obsłudze produktów niebezpiecznych — tzw. ADR.
— Mamy specjalnie przygotowane środki transportu i odpowiednie magazyny. Świadczymy również usługi polegające na dostawie części zamiennych do stacji serwisowych. Mamy też niezbędne doświadczenie i infrastrukturę do obsługi firm z branży spożywczej. Kolejny przykład specjalizacji w Grupie Raben to spółka Fresh Logistics, która zajmuje się świadczeniem usług dla produktów świeżych, a więc wymagających kontrolowanej temperatury przechowywania i transportu od 2 do 6 stopni — wylicza Ewald Raben.
Przykładem usługi dedykowanej świadczonej przez DHL jest natomiast cross docking.
— Świadczymy ją dla jednego z naszych klientów z Niemiec. Ze zlokalizowanego w tym kraju magazynu centralnego odbieramy partie towaru, które transportujemy do Polski, a następnie, na podstawie zleceń otrzymanych drogą elektroniczną z Niemiec, konfekcjonujemy w naszej poznańskiej sortowni i dostarczamy do finalnego odbiorcy. Cały proces od nadania do doręczenia trwa 3 dni robocze. W ten sposób nasz klient unika magazynowania towaru (obniżając koszty prowadzenia działalności) w Polsce i dociera do odbiorców bez potrzeby współpracy z pośrednikami na terenie naszego kraju — opowiada Tomasz Buraś.